D Project

Kaprekar's Constant - Depth Of Field

Artur Chachlowski, Kaprekar's Constant - Depth Of Field

O udanym debiucie grupy Kaprekar’s Constant pt. „Fate Outsmarts Desire” pisaliśmy na naszych łamach przed trzema laty, a dzisiaj jest mi niezwykle miło poinformować o chyba jeszcze bardziej udanej płycie nr 2 w dorobku Brytyjczyków – „Depth Of Field”. Wypełnia ją siedem, w przeważającej części, mocno rozbudowanych kompozycji.

Grupę Kaprekar’s Constant często porównuje się z zespołem Big Big Train czy też bardzo wczesnym Genesisem, a także z nieco zapomnianym już zespołem The Carpenters. I myślę, że coś w tym istotnie jest, gdyż właściwie już od pierwszych dźwięków rozpoczynającego płytę utworu „Rosherville Part I”, obok łagodnej i szybko zapadającej w pamięć melodii, słyszymy duet wokalistów Bill Jefferson – Dorie Jackson, których głosy stroją idealnie w duchu rodzeństwa Karen i Richarda Carpenterów. Co więcej, w nagraniu tym swój mały kamyczek dołożył gościnnie tu występujący Ian Andeson z Jethro Tull. Ale to nie koniec gwiazd, którymi otacza się ten młody stażem zespół. Śpiewająca Dorie Jackson to córka legendarnego saksofonisty Davida Jacksona (ex-Van der Graaf Generator), który… działa obecnie w podstawowym składzie Kaprekar’s Constant. Oprócz niego i jego fantastycznych saksofonowo-fletowych partii w zespole mamy jeszcze: Ala Nicholsona (gitary), Mike’a Westergaarda (instrumenty klawiszowe, gitary), Nicka Jeffersona (bas) i Marka Walkera (z grupy Caravan) na perkusji.

Wracając do otwierającego program płyty utworu „Rosherville Part I” (część druga tej kompozycji pojawia się pod koniec płyty i powraca w niej także Ian Anderson, tym razem recytuje on swój wiersz), opowiada on o podlondyńskim miejscu rozrywek założonym przez Jeremiasza Roshera. W XIX wieku w pobliżu Rosherville zatonął na Tamizie statek „Princess Alice” z 600 osobami na pokładzie. I o tym w swoim duecie śpiewają Bill i Dorie. Inna kompozycja – trwająca aż 23 minuty suita „White Star Sunrise” - przedstawia opowieść o siostrzanych statkach „Titanica” – „Britannicu” i „Olympicu” i ich rejsach od jednego do drugiego brzegu Atlantyku z tysiącami emigrantów szukających dla siebie nowego miejsca na ziemi.

Kaprekar’s Constant przedstawia na swojej nowej płycie również krótsze utwory, w których mniej skomplikowane aranżacje wydają się bardzo powściągliwie i oferują na przykład mocno romantyczne fortepianowe interludia, jak to w utworze „The Nightwatchman”. Zaś łagodny dźwięk gitary akustycznej w zamykającym płytę, trwającym ledwie dwie minuty, tytułowym utworze, to prawdziwa poezja dla uszu co bardziej wrażliwych słuchaczy.  Kolejny z tych krótszych utworów, „Holywell Street”, opowiada o londyńskiej dzielnicy uciech z czasów wiktoriańskiej Anglii. Z kolei już bardziej rozbudowany i rozciągnięty do 10 minut „Ghost Planes”, który jest moim ulubionym nagraniem na tej płycie, mówi o czasach bombardowania Londynu przez niemieckie pociski V1 latem 1944 roku. Kompozycja ta w doskonały sposób odzwierciedla stan nerwowości, strachu i ciągłego nerwowego podniecenia, na które narażona była ludność cywilna.

Jak widać, zespół w swoich kompozycjach opowiada mniej lub bardziej znane i mniej lub bardziej ważne historie sprzed lat, koncentruje się na pewnych często zapomnianych już wydarzeniach, w sentymentalnym duchu przywracając o nich pamięć młodszym pokoleniom. To zresztą, obok samego brzmienia i stylistyki, upodabnia naszych bohaterów do mistrzów odkurzania angielskiej historii, czyli grupy Big Big Train.

„Depth Of Field” to udany album, na którym Kaprekar’s Constant w bardzo atrakcyjny sposób demonstruje swoje niemałe umiejętności, plasując się tym samym w czołówce brytyjskich grup grających progresywnego folk rocka. Łagodny śpiew Billa Jeffersona nadaje brzmieniu grupy dystyngowanego, bardzo angielskiego charakteru, wspaniałe są partie dęciaków w wykonaniu Davida Jacksona, osadzone na tle grających z prawdziwym wyczuciem, instrumentalistów. Wisienką na torcie jest uroczy głos Dorie Jackson, przynoszący ewidentne skojarzenia z celtycką poetyką. Jej duety z Billem Jeffersonem to najokazalej prezentujący się wyznacznik brzmienia zespołu.

Wszystko to sprawia, że Kaprekar’s Constant może być naprawdę dumny z wydania tego tak bardzo udanego albumu.                       

MLWZ album na 15-lecie