Pineapple Thief, The - Tightly Unwound

Artur Chachlowski,

ImageZłodziej Ananasów pożegnał się ze starą (Cyclops) i związał się z nową (K-Scope) wytwórnią płytową, która naciskała na jak najszybszą premierę nowego wydawnictwa. Jako że spora część materiału była już gotowa w momencie premiery poprzedniego albumu, Bruce Soord i spółka prezentują nam kolejną płytę zaledwie pół roku po dacie premiery albumu „What We Have Sown”.

„Tightly Unwound” to płyta, która zawiera 9 trwających łącznie prawie godzinę utworów i która wytrawnych znawców Złodziejowego tematu raczej niczym nie zaskoczy. Od dawno wiadomo, że Bruce Soord upodobał sobie klimaty balansujące gdzieś na granicy brit popu (rocka?), rocka progresywnego z lekką domieszką instrumentalnych, często transowo-elektronicznych improwizacji. Wszystkie te elementy znajdziemy na nowej płycie The Pineapple Thief, choć, proporcjonalnie rzecz biorąc, tych ostatnich jest tym razem akurat najmniej. Wzorem ubiegłorocznej płyty na samym końcu nowego wydawnictwa zespół zamieścił długą (15 minut) suitę „Too Much To Lose”, w której to długimi chwilami panuje elektroniczna atmosfera wypełniona samplami, loopami, przepuszczonymi przez vocoder głosami i mnóstwem ambientowych dźwięków. To trochę inne pod względem stylu nagranie niż "What Have We Sown?”, ale z formalnych i konstrukcyjnych względów umieściłbym je na tej samej półce. Początek płyty w ogóle nie wskazuje, że w miarę upływu czasu muzyka The Pineapple Thief na „Tightly Unwound” będzie ewoluować w taką stronę. Bowiem płyta rozpoczyna się od sześciu stosunkowo krótkich i dość do siebie podobnych utworów. Dwa z nich wyróżniają się jednak pozytywnie na tle innych. Zarówno „My Debt To You”, jak i „Tightly Wound” zachwycają swoimi liniami melodycznymi, które błyskawicznie zapadają w pamięć. Ale z zapamiętaniem i rozróżnianiem pozostałych czterech mam do tej pory spore kłopoty, a przesłuchałem już nowy album The Pineapple Thief kilkadziesiąt razy.

Na szczęście w drugiej części płyty „Tightly Unwound” dzieje się już tylko dobrze. Cyferką 7 oznaczone jest nagranie „Different World”, które nie tylko swoimi rozmiarami (ponad 10 minut), a przede wszystkim fantastycznym klimatem i niezwykłej urody melodiami, zdecydowanie kontrastuje z dotychczas słyszanym na tym krążku materiałem. Od pierwszego przesłuchania kompozycja ta stała się moim ulubionym fragmentem płyty. Ulubionym, obok „And So Say All Of You”, który z indeksem numer 8 wciśnięty jest na tym krążku pomiędzy dwa długasy: „Different World” właśnie, a finałowy „Too Much To Lose”. Prześliczny to utwór, jedna z najpiękniejszych piosenek, jakie słyszałem w ostatnim czasie. Ma ona w sobie coś z blackfieldowskiej delikatności i jeżozwierzowej balladowej liryki. To Bruce Soord, jakiego cenię najbardziej: leniwie czarujący, jakby śpiewający od niechcenia, ale kreujący absolutnie piękną muzykę, która sprawia, że chciałoby się jej słuchać bez końca.

Na sam koniec płyty zostawia nam on jeszcze wspomnianą już powyżej, trwającą kwadrans suitę „Too Much To Lose”. Jej pierwsza część (tak mniej więcej do 7 minuty) jest spokojnie rozwijającą się liryczną, lekko psychodeliczną balladą z hipnotyzującą (i piękną!) linią melodyczną, potem dramatyzm i dynamika narastają, a utwór przeistacza się w elektroniczną jazdę bez trzymanki, by w swoim finale powrócić do głównego tematu melodycznego, przez co zespół osiąga efekt podniosłego punktu kulminacyjnego. Ten chwytający za serce moment to rzecz najpiękniejszej urody. To prawdziwa wisienka na torcie z napisem „nowy album The Pineapple Thief”.

Być może „Tightly Unwound” nie jest najlepszą płytą w dorobku Bruce’a Soorda i towarzyszących mu muzyków. Być może nie jest to album będący szczytowym osiągnięciem Złodzieja Anansów. Ale trzeba przyznać, że The Pineapple Thief nie schodzi na tym albumie poniżej pewnego (wysokiego) poziomu, a ostatnie pół godziny muzyki na tym wydawnictwie ociera się wręcz o geniusz. Osobiście wyrzuciłbym kilka krótszych nagrań z początku tej płyty i zamiast trwającej godzinę dobrej płyty, mielibyśmy 45-minutowy bardzo dobry album. Ale i bez tych operacji „Tightly Unwound” zasługuje na bardzo wysoką ocenę.                     

MLWZ album na 15-lecie