Millenium - Forgotten Songs

Tomasz Dudkowski, Millenium - Forgotten Songs

Od kilku lat szef wytwórni Lynx Music, a zarazem lider zespołu Millenium, Ryszard Kramarski wydaje płyty tejże grupy na czarnych nośnikach. Mają one wiele zalet (brzmienie, wygląd), ale też jedną wadę - mieszczą ok. 22 minut muzyki na stronę. Spora część albumów musiała zostać poddana cięciom, by zmieścić się na pojedynczym winylu. I tu Ryszard radził sobie na różne sposoby – albo wydawał wersję dwupłytową („Numbers And The Big Dream Of Mr. Sunders” (2006), albo wycinał fragmenty utworów („Vocanda” (2001), „Exist”(2009)) lub też pozbywał się niektórych z nich. Te odrzucone, "zapomniane piosenki" uzupełnione o nagrania ze składanek (których jest już kilka w dyskografii krakowskiej grupy) znalazły się na świeżutkiej winylowej kompilacji zatytułowanej „Forgotten Songs”.

Zacznijmy od utworów, które zostały pominięte na analogowych edycjach oryginalnych płyt. Z albumu "Reincarnations" (2002) pochodzi całkiem przyjemna piosenka "Gold Is In Your Mind". Z drugiej części trylogii o braciach Sunders ("Interdead", 2005) dostajemy interesujący "Destiny" z chórkami w wykonaniu Sabiny Goduli-Zając (Loonypark) oraz bardzo frapującym podkładem. Na winylu "In Search Of A Perfect Melody" (2014) nie zmieścił się cudowny instrumentalny "The Mirror Of Memories" z solówkami Piotra Płonki na gitarze, Dariusza Rybki (wówczas przyszłego, a aktualnie już byłego członka grupy) na saksofonie i Ryszarda Kramarskiego na klawiszach. Na zakończenie otrzymujemy bonusowy, w sumie dość optymistyczny utwór z albumu "44 Minutes" (2017), którym z zespołem i jego fanami żegnał się wokalista Łukasz Gall Gałęziowski. Jak się okazało rozbrat z kolegami nie trwał długo i na ubiegłorocznej płycie "The Web" Łukasz ponownie stanął za mikrofonem.

Przejdźmy teraz do pozostałych nagrań, które wydane zostały na składankach. Najstarsza w tym gronie jest ballada "Sky" z 2003 roku. Piękne dźwięki akustycznych gitar (i tylko ich!) są tłem dla wokalnego duetu Gall - Godula. Pierwotnie ukazała się ona na albumie "7 Years" (2007), do którego mam szczególny sentyment, albowiem od niego zaczęła się moja przygoda z zespołem. Jest on tu reprezentowany także przez pieśń tytułową (w nieco skróconej wersji), która fajnie się rozwija - początkowo delikatna, oparta na loopie perkusyjnym i klawiszowych plamach nabiera siły za sprawą partii perkusji w wykonaniu Tomasza Paśki oraz podniosłego śpiewu w refrenie (znów duet Gall - Godula) i kończy się soczystym solem na gitarze. Zestaw "White Crow" (2011) także reprezentuje utwór tytułowy. Dynamiczny, z całkiem przebojowym refrenem i zaśpiewanymi w dość teatralny sposób zwrotkami. Ostatnim elementem układanki pt. "Forgotten Songs" jest wydany z okazji 15-lecia grupy utwór "Time Vehicle" (2015) ze składanki pod tym samym tytułem. To kolejny bardzo udany fragment w dyskografii grupy, z refrenem zaśpiewanym przez Łukasza i Karolinę Leszko i ze wspaniałą wokalizą tej drugiej. To bardzo interesująca podróż wehikułem czasu przez historię grupy.

Oprócz „żelaznego składu”: Łukasz Gall Gałęziowski – śpiew, Piotr Płonka – gitary, Krzysztof Wyrwa – bas, Grzegorz Bauer – perkusja, Ryszard Kramarski – klawisze, gitara akustyczna, w niektórych nagraniach słyszymy też byłych członków zespołu: Tomasza Paśko – perkusja, Dariusza Rybkę – saksofon oraz gości: Sabinę Godulę–Zając – śpiew i Karolinę Leszko – śpiew.

Album został wydany na 180-gramowym winylu w okładce typu gatefold z obrazem autorstwa Macieja Stachowiaka symbolicznie przedstawiającym transfer muzyki z taśmy na czarny krążek. Bardzo udany projekt nadwornego grafika grupy.

Wydając ten (od dawna zapowiadany) zestaw szef zespołu powoli dopełnia winylową dyskografię Millenium. Na wydanie na tym nośniku czeka jeszcze album „Deja Vu” (2004) i z tego, co zespół słowami swego lidera zapowiada, niebawem i on się ukaże. Wiedząc jednak ile jeszcze utworów poukrywanych jest na okolicznościowych wydawnictwach, czy mając na uwadze piosenki nagrane z Markiem Smelkowskim na wokalu, czy też potencjalne „odrzuty” z „Deja Vu” aż prosi się o „Forgotten Songs 2”… Ot, taka mała prowokacja.

Na pewno nie jest to zestaw, który przysporzy Millenium wielu nowych słuchaczy, bo i nie taki był zamiar jego wydania. Jest to prezent dla zagorzałych fanów zespołu, którzy kochają te melodyjne neoprogrockowe brzmienia i z utęsknieniem wyczekują kolejnych nagrań grupy. Tym razem dostali zestaw utworów zapewne wszystkim miłośnikom zespołu znany, niemniej zaprezentowany w bardzo ciekawy sposób, który sprawia, że obcowanie z tymi nieco ponad czterdziestoma minutami muzycznych dźwięków daje mnóstwo prawdziwej radości.

MLWZ album na 15-lecie