Quel Che Disse Il Tuono - Il Velo Dei Riflessi

Artur Chachlowski, Quel Che Disse Il Tuono - Il Velo Dei Riflessi

Dziś, gdy codziennie zalewani jesteśmy dramatycznymi informacjami docierającymi z Włoch, coś ku pokrzepieniu serc – kawał nowej, solidnej muzyki, którą w największym skrócie określiłbym mianem “heavy progressive rock z Italii”.

Quel Che Disse Il Tuono to zespół powstały na początku zeszłego roku, kiedy to była członkini grupy Unreal City Francesca Zanetta (gitara i melotron) razem z Roberto „Berna” Bernasconim (gitara basowa i główny wokal) oraz Alessio Del Benem (perkusja) połączyli siły i zaczęli komponować premierowy materiał. Nazwali się Quel che Disse Il Tuono, co oznacza “Co powiedział grzmot”. Nazwa jest hołdem dla nieżyjącego poety T.S. Eliota, jednego z najważniejszych autorów ubiegłego wieku, podczas gdy “Il Velo dei Riflessi” (co oznacza “Zasłona refleksji”) to album koncepcyjny, który poprzez metaforę zwierciadeł zajmuje się tematami ukrytej schizofrenii u człowieka, odpychaniem się osobowości uważanych za wyrzutków społecznych oraz ich asymilacji jako niezbędnej wartości całego człowieczeństwa.

Gdy do powyższgo tercetu dołączył Niccolò Gallani (fortepian i syntezatoy, flet i dodatkowe wokale), włoski zespół wszedł do studia, by nagrać swoj pierwszy album. “Utwory przeznaczne na naszą płytę zostały skomponowane z zupełnie nowego materiału, bez uprzedniego pomysłu, ani też bez zbędnych założeń. W zeszłym roku mocno pracowaliśmy nad tworzeniem utworów, które mogłyby zdefiniować nasz styl w zakresie nastroju, gry i kompozycji oraz charakterystycznego brzmienia. Nie ukrywamy, że mamy swoje rockowe sympatie. Największy wpływ wywarł na nas oczywiście symfoniczny rock z pierwszej połowy lat 70. Kochamy włoską scenę progresywną, ale oczywiście także zespoły takie jak Yes, Genesis, King Crimson, Gentle Giant, Camel i Pink Floyd. Wszystkie z nich miały głęboki wpływ na nasze muzyczne fascynacje” – tak mówią o swoich początkach i pracy nad pierwszym albumem członkowie grupy Quel Che Disse Il Tuo.

Stylistycznie zgadza się tu wszystko. Z jednej strony jest to płyta z głębokimi wpływami symfonicznymi ze złotych lat 70., a z drugiej – nowocześnie brzmiąca, bardzo zyskująca sobie dzięki zastosowanym nowoczesnym osiągnięciom techniki i technologii nagrywania dźwięku (szczególnie w zakresie perkusji i sekcji rytmicznej). Wpływy stylu vintage lub też tego co zwykło sie nazywać “włoską szkołą progresywnego rocka” są dla muzyki Quel che Disse Il Tuono okrętem flagowym, ale słychać też, że zespół w zdeterminowany sposób dąży do własnego brzmienia i najwyraźniej, przynajmniej nie zawsze, nie chce być kojarzony jako grupa grająca retro rocka.

Podczas pracy nad „Il Velo Dei Riflessi” wewnątrz grupy musiała panować dobra muzyczna chemia, bo pozwoliło to na szybkie zakończenie pracy w studio i wypuszczenie na rynek płyty, która na pewno – choć nieco kontrowersyjna (bo bardziej ‘regresywna’ niż progresywna’) - wśród fanów włoskiego prog rocka zrobi zapewne spore wrażenie. To bardzo solidny debiut, będący połączeniem klasycznego rocka symfonicznego z lat 70. i współczesnych trendów. Składa sie z pięciu długich, śpiewanych po włosku, rozbudowanych kompozycji. Cztery z nich to muzyczne „lustra” odbijające dźwięki muzyki (ponumerowane w podtytułach odpowiednio “Speccho1” do “Specchio 4”). przypominają twórczość zespołów Museo Rosenbach, Balletto di Bronzo, Le Orme czy Raccomandata con Ricevuta di Ritorno. Piąta, finałowa komozycja “Loro Sone Me”, to swoiste progrockowe katharsis podsumowujące całość i będące jej kapitalnym finałem. Jest to album pełen muzycznych zakrętasów, zawiłości i niespodzianek, stanowiący podróż przez niejasne tematy i nieoczywiste rozwiązania.

Włoski rock progresywny jest wspaniałym gatunkiem, nigdy banalnym ani też przewidywalnym, a niniejszy album posiada liczne cechy włoskiej szkoły prog rocka. Posiada też w sobie ogromne pokłady liryzmu, włoski język jest niezwykle muzykalny i pozwala wyrażać koncepcje w żywy, bardzo obrazowy sposób. Rock progresywny nigdy nie był gatunkiem statycznym, zawsze daje możliwości na szerokie rozwinięcie skrzydeł, dlatego niech nikogo nie zdziwią tak dobre muzyczne propozycje, jakie ten wciąż jeszcze mało znany zespół zawarł na swoim debiucie.

MLWZ album na 15-lecie