IO Earth - Aura

Andrzej Barwicki, IO Earth - Aura

Założony w Birmingham w 2007 roku w Wielkiej Brytanii zespół IO Earth powiększył swoją dyskografię o kolejną, piątą już, studyjną płytę zatytułowaną „Aura”. Dla znawców i wielbicieli ich twórczości to wiadomość bardzo radosna. Bowiem poprzez kolejne albumy zespół IO Earth rozwija swe muzyczno-kompozytorskie zdolności, tworząc coraz to ciekawszą muzykę, czego dowodem może być ich wcześniejszy krążek zatytułowany „Solitude” (2018).

Poruszając się w swej twórczości w temacie progresywnego rocka zawsze nadawali swym utworom charakterystycznego dla siebie brzmienia. Warto tutaj dodać, że członkowie IO Earth zawsze starają się wzbogacać swe brzmienie o intrygujące instrumentalno-wokalne niuanse. Wsłuchując się w tytułowe nagranie z najnowszego wydawnictwa słychać, że muzyka wyraźnie czaruje słuchacza stonowaną harmonią, tworząc filmowy nastrój. I tak praktycznie będzie już do samego końca płyty. Strona wokalna to męsko-żeński duet (Rosanna Lefevre – Dave Cureton), który wspaniale oddaje liryczny klimat nagrania „Aura”. Są tu też solowe partie gitary i skrzypiec, które z każdą minutą tworzą bardzo relaksacyjny klimat przy akompaniamencie towarzyszącego instrumentarium utrzymanego w niejednoznacznej, rozmazanej atmosferze. Jeśli chcecie poznać siłę i piękno muzycznego wodospadu, to utwór „Waterfall” w pełni to wyraża. Niemal z epicką siłą słyszanym tutaj chórem zespół stopniuje emocje. W ten oto sposób zespół daje upust swoim ogromnym aranżacyjno-kompozytorskim możliwościom. Z każdym instrumentalnym tchnieniem i zaśpiewanym słowem, czy to w dłuższych, jak też krótkich utworach, album „Aura” nabiera niesamowitych kolorów. W skupieniu, by nie umknęła nam najdrobniejsza nuta czy fraza, odkrywamy kolejny utwór - „Breath”. W krótkim „Resonance I” IO Earth pozwala nam na ilustracyjne i medytacyjne odbieranie ich muzyki, czemu sprzyja prawdziwie soundtrackowy klimat. Tych porywających muzycznych tematów skupiających uwagę słuchacza jest tu znacznie więcej. Weźmy chociażby „Circles” z przepięknym fortepianowym motywem. Natomiast do utworu „Shadows” został nakręcony teledysk i gorąco zachęcam do jego obejrzenia.

Zaraz po nim powraca na chwilę znajomy motyw - „Resonance II” z przewodnim tematem z utworu „Waterfall”, tym razem wokalnie wykonanym przez Dave’a Curetona. Opus magnus tego najnowszego albumu to kończąca płytę suita „The Rain”. Wypełniająca ją muzyka pobudza wyobraźnię odbiorcy, czasami jest tajemnicza, by po chwili nabierać sporej intensywności. Ma też swój duchowy wymiar. Prawdziwą, jedyną w swoim rodzaju, muzyczną aurę. Brzmienie akustycznej gitary, orkiestracje, pozostałe instrumenty, rytm i wiele głosów tworzy ten monumentalny utwór. Smutek, tragedia, szczęście - to wszystko, o czym chciałbyś porozmawiać czy podzielić się budzącymi się w Tobie emocjami? „Nie lękaj się zaufaj, a będzie dobrze. Poczuj moją miłość” - śpiewa Rosanna Lefevre. Później już tylko rozbrzmiewa deszcz, słychać odgłosy burzy, a potem nastaje piękny dzień oznajmiany poprzez radosny śpiew ptaków. Pomimo swej długości (18 minut) bardzo chętnie powracam do tego finałowego nagrania, odkrywając zaczarowany w nim mieniący się kolorami muzyczny świat.

Z wielką atencją przysłuchuję się tej ujmującej swą zawartości najnowszej płycie. Dla mnie to dzieło stanowi partyturę rozpisaną na 8 części, którą z wielkim zaangażowaniem wykonali: Dave Cureton (Lead, Rhythm, Bass & Acoustic Guitars, Lead & Backing vocals, Percussion, Keyboards, Programming), Adam Gough (Keyboards, Theremin, Acoustic Guitar, Backing vocals, Programming), Luke Shingle (Flute), Tim Wilson (Drums), Rosanna Lefevre (Lead & Backing Vocals), Christian Nukes (Bass Guitar), Steve Trigg (Trumpet) oraz Jazz King (Violin).

Fani muzyki progresywnej doskonale znający wcześniejszą twórczość tej grupy będą w pełni ukontentowani płytą „Aura”. A kto jeszcze nie miał okazji o IO Earth usłyszeć, to czas to zmienić rozpoczynając od tego właśnie wydawnictwa!

MLWZ album na 15-lecie