Abel Ganz - Shooting Albatross

Artur Chachlowski,

ImageDziwna sprawa z tym zespołem... Pochodzący z Glasgow Abel Ganz powstał jeszcze w pierwszej połowie lat 80-tych, szybko stając się jedną z najprężniej działających na Wyspach grup nurtu „odrodzenia progresywnego rocka”. Do dzisiaj zresztą przylgnęła do zespołu etykietka „szkockiego Marillionu”. Nic dziwnego, wszak trzema pierwszymi, wydanymi jeszcze w latach 80-tych albumami, Abel Ganz solidnie zapracował sobie na takie miano. Jednak z czasem nie do Marillionu, a do innej popularnej wówczas brytyjskiej art rockowej formacji – Pallas, zaczęto porównywać naszych bohaterów. Stało się to za sprawą wokalisty Alana Reeda. W 1985 roku przeprowadził się on ze swojego rodzinnego Glasgow do Londynu, a następnie zasilił szeregi Pallas, powodując spore perturbacje personalne w swojej macierzystej grupie. Zresztą, praktycznie rzecz biorąc, ciągną się one do dzisiaj, gdyż właściwie oprócz dwóch filarów Abel Ganz – Hugh Cartera i Hew Mongomery – stabilność składu nie jest na pewno mocną stroną zespołu. I stąd pewnie bierze się tak mała częstotliwość, z jaką ukazują się nowe albumy tej szkockiej formacji. Właściwie to od przekrojowego krążka „Back From The Zone” (2001), który z założenia miał być prawdziwym powrotem do czynnego życia artystycznego po kilkunastoletniej przerwie i który to w przeważającej części zawierał zestaw starszych kompozycji, Abel Ganz uparcie milczał. Aż do teraz.

Bo oto na rynku ukazał się niedawno pierwszy od niepamiętnych czasów album z premierową muzyką tego zespołu – „Shooting Albatross”. Zawiera on zaledwie 4 kompozycje, ale każda z nich to pokaźnych rozmiarów suita. Pierwsza – to utwór „Looking For Platform” zaśpiewany przez Hugh Cartera. To chyba najbardziej przystępna i, pomimo swoich 15 minut z sekundami, można by rzec, przebojowa kompozycja na płycie. Ładne, płynnie zazębiające się ze sobą melodie, spokojna atmosfera, świetne instrumentarium, przyjemny wokal – wszystko to sprawia, że tego utworu słucha się z niekłamaną przyjemnością. Pobrzmiewają w nim echa produkcji zespołu Big Big Train z ostatnich płyt tej formacji „The Difference Machine” i „Gathering Speed”. Być może atmosfera tego utworu nie należy do najbardziej oryginalnych, ale nie można odmówić jej prawdziwego uroku.

Drugi utwór to najdłuższa na płycie suita (23 i pół minuty) zaśpiewana przez… Alana Reeda. Powrót, a właściwie gościnny udział tego wokalisty, to największe zaskoczenie związane z niniejszym albumem. „So Far” jest epicką historią związaną z tak zwanym „Amerykańskim Marzeniem”. To wielka muzyczna epopeja, podróż przez całą historię Stanów Zjednoczonych. Można w niej znaleźć odniesienia do odkrycia i podboju Ameryki, wojny secesyjnej, inwazji w Wietnamie i Iraku oraz do walki o prawa człowieka. To piękny epicki fresk zagrany i zaśpiewany z ogromnym rozmachem. Też może się podobać.

Trzecia suita to „Sheepish”. Główną linię melodyczną śpiewa znowu Hugh Carter. Nagranie to jest chyba najspokojniejszym i najbardziej rozmarzonym fragmentem albumu. Poprzeczka, wysoko podniesiona dwoma poprzedzającymi utworami, nie opada ani na chwilę, a zespół daje koncert wspaniałej gry, którą eksponuje ciekawą konstrukcję tej 13-minutowej kompozycji, łagodnie przeprowadzając słuchacza przez meandry art rockowych zawiłości stylistycznych.

Jako czwarty na płycie „Shooting Albatross” znajduje się utwór zatytułowany „Ventura”. Jest to nowa wersja kompozycji, którą znawcy dorobku Abel Ganz pamiętają chociażby z albumu „Back To The Zone”. W utworze „Ventura” A.D. 2008 w głównej wokalnej roli wystąpił niejaki Stuart „Mick” MacFarlane. To nowy nabytek w zespole. Dołączył do Abel Ganz w ubiegłym roku w trakcie ostatecznego szlifu sesji nagraniowej płyty „Shooting Albatros”. Ze swojego zadania wywiązał się znakomicie; „Ventura” nabrała świeżego blasku i nowego wyrazu. Nie wiem czy Stuart na dłużej zagrzeje sobie miejsce w zespole, ale wygląda na to, że Abel Ganz ma w tej chwili dwóch, a właściwie trzech, pamiętając o ogromnym sentymencie, jakim wciąż darzy swoją macierzystą formację Alan Reed, bardzo dobrych wokalistów. To spory potencjał i dobry prognostyk na przyszłość. Oby tylko na kolejną płytę Abel Ganz nie kazał nam znowu czekać tak długo. Chociaż, gdyby miał to być tak dobry album jak „Shooting Albatross”, to warto będzie cierpliwie czekać i następnych 8 lat. Bo tak udanej i tak wspaniale nawiązującej do najlepszych tradycji brytyjskiej szkoły neoprogresywnego rocka płyty dawno już nie słyszałem. Gorąco polecam. Szczególnie wszystkim słuchaczom, którzy ukochali sobie brzmienia a’la Pendragon, IQ, Pallas, Big Big Train, czy wczesny Marillion.

P.S. Skład grupy Abel Ganz na płycie „Shooting Albatross” uzupełniają: Stevie Donnelly (bg), David Mitchell (g), Denis Smith (dr).

MLWZ album na 15-lecie