Outside In - Karmatrain

Artur Chachlowski, Outside In - Karmatrain

Outside In to grupa rockowa z Auckland w Nowej Zelandii, która podąża stylistycznymi śladami takich zespołów, jak A Perfect Circle, Karnivool i Radiohead.

Grający na instrumentach klawiszowych wokalista Mikey Brown i gitarzysta Jonnie Barnard po raz pierwszy spotkali się w klubie muzycznym w Auckland kilkanaście lat temu i wymienili się niezobowiązującymi pomysłami muzycznymi. Jonnie został zaangażowany do ówczesnej grupy Mikeya, Crash-Test For Favourite Things, a ta stopniowo przekształciła się w Outside In. Pierwsza EP-ka ukazała się w 2015 roku, lecz niedługo potem z zespołu odszedł Jonnie, gdyż relacje między muzykami stały się mocno napięte. Mikey tak wspomina tamten czas: „Musieliśmy zresetować nasze granice i przywrócić sobie wzajemny szacunek. W tym czasie napisałem demo do utworu „Bridges”. To piosenka o akceptowaniu tego, że wszystko kiedyś się kończy. A zarazem mówi o rozpoczynaniu od nowa i obawach z tym związanych”.

Zespół Outside In działał przez kilka kolejnych lat, z różnymi basistami i gitarzystami, którzy przychodzili i odchodzili, ale nie szło to w dobrym kierunku. W końcu Mikey postanowił skontaktować się z Jonniem i wysłał mu demo kolejnego utworu – „The Garden Of Light”. Jonnie szybko wrócił z pomysłem na partie gitary i szybko okazało się, że pomiędzy dwoma muzykami wciąż panuje dobra chemia. Moment ten okazał się punktem wyjścia do wydanej pod koniec maja br. pierwszej pełnowymiarowej płyty Outside In zatytułowanej „Karmatrain”. W jej nagraniu, oprócz dwóch liderów, wzięli udział: Adam Tobeck (perkusja), Eliott Seung Il Park (bas) oraz Joe Park (gitary).

„Karmatrain” to koncept album, który przytrafił się grupie tak trochę „przy okazji”. Przeglądając zestaw utworów, które miały znaleźć się na albumie, Mikey, ku swojemu niemałemu zaskoczeniu, zdał sobie sprawę, że teksty większości z nich powstały w wyniku fascynacji powieścią „Siddhartha” Hermanna Hesse, którą przeczytał kilka lat wcześniej. Ponieważ tematy poruszane w tych utworach wydawały mu się dość uniwersalne, postanowił dodatkowo wykorzystać kilka innych wątków tej książki, aż w końcu stało się jasne, że pod względem literackim całość stanie się albumem koncepcyjnym. Album „Karmatrain” zawiera 12 utworów reprezentujących kolejno po jednym z 12 rozdziałów powieści Hesse. Każda piosenka ma historię, która odnosi się do tego rozdziału, ale ma również równoległą historię wywodzącą się z własnych doświadczeń autora. Generalnie opowiadają one o dochodzeniu do szczęścia i do duchowej harmonii ze światem, a także o rozterkach towarzyszących temu procesowi. Najlepiej chyba opowiada o tym tekst, skądinąd bardzo udanej piosenki „The Ferryman”, w którym inteligentnie zilustrowany został konflikt pomiędzy światem fizycznym, a duchowym…

Bliski przyjaciel Mikeya, fotograf James Fyfe zauważył, że istnieje zaskakujące podobieństwo między jego pewnym projektem fotograficznym, a albumem „Karmatrain”. Być może stało się tak dlatego, że obaj panowie pracowali nad swoimi dziełami w tym samym czasie. Wspierali się nawzajem w trakcie tego procesu, a efektem tego jest zestaw pocztówek, które zostały wydane wraz z albumem. Jedno zdjęcie stanowi awers widokówki, a po jej drugiej stronie zamieszczony jest tekst utworu. Pomysłowe, prawda?

No i wreszcie kilka słów o samej muzyce. Też jest bardzo pomysłowa i słucha się jej z niekłamaną przyjemnością. Jak już wspomniałem, ten trwający nieco ponad godzinę album składa się z 12 muzycznych epizodów. Wykonane są one dynamicznie (lecz nie brakuje też tutaj lirycznych momentów, czego najlepszym przykładem może być utwór „Mushrooms”), z błyskotliwym polotem, młodzieńczą werwą, a poszczególne utwory mają piosenkowy charakter mocno przesiąknięty alternatywną stylistyką i zainspirowane są twórczością Jeffa Buckleya, grupami Radiohead, A Perfect Circle, Karnivool czy też, trochę w mniejszym stopniu, Porcupine Tree. Nie brakuje chwytliwych utworów („Let Me Go”, „Blue Dragon”, „The Garden Of Light”, „Om”). Są tutaj też bardziej epickie momenty, jak w końcowym utworze „I Am Not The One”. „Karmatrain” to więcej niż przyjemny album. Słucha się go z dużą przyjemnością, i jestem przekonany, że o kierowanym przez panów Browna i Barnarda zespole ususzymy jeszcze nie raz. I to dużo dobrego.

Gdyby ktoś nie czuł się jeszcze wystarczająco przekonany, to informuję, że wraz z premierą płyty „Karmatrain” zespół Outside In opublikował trzy teledyski. Dają one dobry przegląd tego, z czym mamy do czynienia na tym krążku, a ruchome obrazki wprowadzają nas do fabuły albumu. Zapraszam, by zaglądnąć pod ten link: https://www.youtube.com/playlist?list=PLWIwBrxGaiovJ9_nG7-BaLSq96fJbfebg

MLWZ album na 15-lecie