Joy Division - Closer

Andrzej Barwicki, Joy Division - Closer

Brytyjski zespół rockowy Joy Division powstał w 1976 w Salford, Greater Manchester. Wykształcił się z punkowej grupy Warsaw, grał posępną, refleksyjną muzykę. Ostatecznie jego styl muzyczny zaklasyfikowano do post punka i nowej fali. Popularność zespołu w Polsce rozpoczęła się jesienią 1980 roku, kiedy jego muzyka dotarła do słuchaczy Programu III Polskiego Radia. Wielkim promotorem ich twórczości był redaktor Tomasz Beksiński.

Joy Division nagrali dwa albumy studyjne: „Unknown Pleasures"(1979) oraz „Closer” (1980). Ten drugi ukazał się już niestety po śmierci wokalisty Iana Curtisa. Warto jeszcze dodać, że pojawiły się też 4 albumy koncertowe i ponad 10 kompilacyjnych oraz kilkanaście singli tej nowofalowej formacji. W styczniu 1980 roku Joy Division rozpoczął europejską trasę koncertową, grając między innymi w Holandii i Niemczech i tuż po jej zakończeniu rozpoczęła się sesja nagraniowa. Utwory na płytę „Closer” zarejesrowano w studio Britannia Row w Londynie. Warto wiedzieć, że to słynne studio nagraniowe zostało założone przez muzyków grupy Pink Floyd pod koniec 1975 roku i nagrywało w nim wielu artystów i zespołów, takich jak Kate Bush, The Cult, New Order czy Snow Patrol.

Z okazji 40. rocznicy premiery albumu „Closer" ukazuje się reedycja tego dzieła. Płyta miała swą premierę 18 lipca 1980 roku. Tegoroczne wydawnictwo, wytłoczone na kryształowo-przezroczystym winylu, będzie następcą ubiegłorocznego wznowienia przełomowego debiutu formacji "Unknown Pleasures". Jednocześnie na winylowych 12-calowych krążkach ukażą się zremasterowane wersje niepochodzących z albumów singli "Transmission", "Atmosphere" oraz "Love Will Tear Us Apart". Od upadku wytwórni Factory single te nigdy nie były wznawiane. Teraz trafią do sprzedaży na 180-gramowych analogach z oryginalną grafiką okładkową. Okładka "Transmission" dodatkowo zostanie ozdobiona tłoczeniami.

Warto więc przypomnieć muzykę, która kształtowała tamte młode pokolenie, jak również kreowała całkowicie nowe brzmienia. W tamtym okresie była to muzyka wręcz rewolucyjna mająca duży wpływ na środowisko artystyczne. Już sama okładka płyty - grobowiec rodziny Appiani - może niezbyt dobrze nam się kojarzyć z zawartością mrocznej, ponurej, emocjonalnej i porażającej swym wydźwiękiem muzy. Również teksty, które odzwierciedlają dramat artysty, przytłaczający go świat w połączeniu z tak dołującą muzą mogą wywołać niepokojący odruch zatrzymania tego muzycznego szaleństwa. Podobnie jest z horrorami: boimy się, ale nasza ciekawość nie pozwala nam przerwać tego seansu.

Więc niech nadal rozbrzmiewa Joy Division ze swej kultowej już dziś płyty dającej siłę i wysoką pozycję w hierarchii muzycznej, nieulęgającej trendom, która poprzez swój minimalizm uderza poetycką prostotą. W utworze otwierającym ten album „Atrocity Exhibition” powtarzane słowa „Tędy prowadzi droga, wejdź do środka” i perkusyjny powtarzalny motyw pchają nas w otchłań okropności świata i ludzi, z której nie sposób się uwolnić. Poszczególne kompozycje wydawać się mogą monotonne i archaiczne, a do tego jeszcze wokal Iana Curtisa, jego melorecytacje, bezbłędnie wpasowują się w tą mroczną atmosferę. Przesterowane brzmienie gitar również współtworzy ten niezwykły klimat. Partie basu i brzmienie perkusji wprowadzają transowy motyw, który przenika słuchacza. Pod koniec strony „A” Joy Division nieco przyspiesza tempo w nagraniach „Colony” i „A Means to an End”. Pomimo przygnębienia i depresyjnej aury panuje w tej muzyce pewien intrygujący i przyciągający do głośników ton.

Obracamy płytę winylową na stronę „B”, którą otwiera rytmiczne nagranie „Heart And Soul”. To muzyczne zapętlenie trochę kojarzy się z zaciętą płytą. Tak to sobie muzycy wymyślili i tak to zagrali - trzeba przyznać, że dokonali tego w sposób niepozostawiający złudzeń co do ich muzycznego wyczucia. Wielce elektryzujący jest też utwór „Twenty Four Hours". Album „Closer" ma to coś, co powoduje, iż każdy następny utwór robi większe wrażenie od poprzedniego i dlatego nasz zachwyt nad tą muzyką wzrasta z każdą kolejną kompozycją. Zamykające płytę tematy "The Eternal" i "Decades" ugruntowują przeświadczenie z jak ciężką chorobą musiał się zmierzyć Ian Curtis…

Na tym albumie pojawił się syntezator, który moim zdaniem odegrał miłe dla ucha dźwięki towarzysząc w kilku utworach również w tych ostatnich minutach płyty. Może trochę brzmi on zbyt nowatorsko i niektórzy mogą być zniesmaczeni tym instrumentem. Dla mnie jednak jest istotnym elementem w realizacji architektonicznej muzycznej koncepcji Joy Division. Muzyczna generacja „zamierzchłych” czasów nadal ma się dobrze i nie poprzestaje na rozwijaniu swych muzycznych światów. Ale to już inna historia na inną okazję.

Tymi słowami kończy się ten przełomowy dla muzyki rockowej album:

„Oto są młodzi niosący ciężar
Oto są młodzi, gdzie oni byli?
Dobijaliśmy się do drzwi najczarniejszych komnat piekła
Doprowadzeni do ostateczności wdarliśmy się do środka
Zza kulis obserwowaliśmy powtórkę przedstawienia
Zobaczyliśmy w nim siebie jak nigdy przedtem
Był to obraz urazów i degeneracji
Oraz cierpień, od których nie uwolniono nas nigdy.

Przesiąknięci żalem - teraz nasze serca przepadły na zawsze
Nie potrafimy pozbyć się strachu i dreszczu zagrożenia
Te rytuały wskazały nam tylko drogę do drzwi
Otwartych i zamkniętych, a potem zatrzaśniętych nam w twarz
Gdzie oni byli, gdzie oni byli...”

Album „Closer” wzbudza zainteresowanie i podziw po dziś dzień i pewnie dlatego zajmuje ważną pozycję w wielu muzycznych zbiorach, które czasami trzeba odświeżyć lub uzupełnić o specjalną jubileuszową wersję winylową, jak to ma miejsce w tym przypadku. Z reguły utożsamiamy się z muzyką naszej młodości, która nadal w nas żyje i wzbudza wspomnienia. Wystarczy tylko zdmuchnąć kurz z jej powierzchni, by przekonać się o jej ponadczasowej wartości.

Album „Closer” został nagrany w następującym składzie: Ian Curtis – śpiew i gitary, Bernard Sumner – gitary, bas, syntezatory, Peter Hook – bas, gitara oraz Stephen Morris – perkusja. Co bardziej czyni ten album prawdziwym muzycznym fenomenem: tragedia artysty i narastającego smutku, braku nadziei i zwątpienia czy też twórcza doskonałość? Na to pytanie każdy musi sobie sam odpowiedzieć.

MLWZ album na 15-lecie