Rose City Band - Summerlong

Andrzej Barwicki, Rose City Band - Summerlong

Erik „Ripley” Johnson grający w zespołach Moon Duo i Wooden Shjips poszukuje nowych muzycznych doznań tworząc kolejne muzyczne projekty. W ubiegłym roku pojawił się pierwszy album nagrany przez Rose City Band i noszący taki sam tytuł. Najnowszy krążek tej formacji zatytułowany jest „Summerlong”, a jego premiera miała miejsce 19 czerwca tego roku. Czas więc, aby na łamach Małego Leksykonu Wielkich Zespołów pojawił się Rose City Band ze swą najnowszą muzyką.

Erik „Ripley” Johnson w jednym z wywiadów wspomniał, że gdy rozpoczął grę na gitarze inspirowali go tacy muzycy, jak Neil Young, Van Morrison czy Lou Reed. Nie ukrywa także swej sympatii do klasycznego brzmienia rocka i country. Poprzez Rose City Band ukazuje alternatywną ścieżkę do tego, co tworzył na przykład z Wooden Shjips. Tak przy okazji warto w wolnej chwili przysłuchać się jak gra ten wspomniany przeze mnie zespół.

Wracając do muzycznego meritum, czyli krążka „Summerlong”, którego program otwiera nagranie „Only Lonely”, od razu słyszymy że mamy do czynienia z delikatnym akcentem country i pięknymi partiami gitar. Mimo trochę melancholijnego tekstu wydźwięk utworu jest optymistyczny. Kolejna piosenka - „Empty Bottles” - pomimo swego leniwego tempa ma znakomite lekko improwizacyjne zakończenie. Nie brak w niej również odniesień do rockabilly, jak to ma także miejsce w przypadku utworu „Real Long Gone”.

Dosłownie można odpłynąć słuchając nagrania „Floating Out”, po którym rozbrzmiewa krótki „Morning Light”. Uwagę słuchaczy z pewnością przykuje kompozycja „Reno Shuffle”. W swej lekkości leniwie brzmiących instrumentów i spokojnego rytmu rozwija się tworząc niezwykle miłą atmosferę oraz towarzyszące jej wspaniałe emocje. Wyczuwalny jest tutaj klimat lat 60. Dla mnie to ciepły, niespieszny i bardzo hipnotyzujący rock’n’rollowy muzyczny klimat, któremu warto dać szansę i pozwolić dotrzeć również do naszej świadomości.

Słuchając finałowej części płyty „Summerlong” można z łatwością dostrzec z jaką pewnością siebie Erik „Ripley” Johnson podchodzi do dwóch kolejnych kompozycji, które kończą to wydawnictwo: „Wee Hours” i „Wildflowers”. Nie sposób oprzeć się tym pięknym liniom gitarowym i stronie wokalnej. Muzyk sam gra na mandolinie, jaw harpie (drumla) i gitarze, ukazując nam różne możliwości brzmienia tych kulturowych instrumentów. Na instrumentach perkusyjnych towarzyszy mu John Jeffrey.

Tytuł albumu nawiązuje do ulubionej pory roku Johnsona. Radość ze słonecznych dni dostrzec można w przekazie zarówno okładki płyty, jak też jej muzycznej zawartości. Więc pozwólmy sobie na odrobinę lata i tych słonecznych promieni wprost z Portland w stanie Oregon w oczekiwaniu na pełnię naszego prawdziwego polskiego lata.

Erik „Ripley” Johnson na płycie „Summerlong” poszerza swoje kompozytorskie możliwości poprzez swobodę, aranżację i stosownie do tego wykorzystane instrumentarium, co pozwala mu na tworzenie odpowiedniego nastroju. Dodam, że z każdym odtworzeniem ta płyta staje się coraz bardziej absorbująca. „Summerlong” to muzyczna droga do wolności, dająca jej twórcy swobodę wykonawczą i pewność osobistych wypowiedzi z gatunku folk rocka na bardzo wysokim artystycznym poziomie. Jak ktoś kiedyś powiedział: „Chcieć to móc” i ta płyta jest tego przykładem. Warto poświęcić jej trochę czasu, by zaprzyjaźnić się z jej ciekawą muzyczną zawartością.

MLWZ album na 15-lecie