Pink Floyd - Delicate Sound Of Thunder

Andrzej Barwicki, Pink Floyd - Delicate Sound Of Thunder

Po raz pierwszy koncertowe wydawnictwo „Delicate Sound Of Thunder” ukazało się 22 listopada 1988 roku. Zarejestrowany materiał pochodzi z występu Pink Floyd w Nassau Coliseum, na Long Island w Nowym Jorku. Tym razem delikatne dźwięki grzmotu powracają do nas ponownie za sprawą ponownie zmiksowanej edycji. Wznowienie, wraz z dodatkowym materiałem, miało miejsce pod koniec listopada br. Do wyboru, do koloru można nabyć wersję 2CD, Blu-Ray, DVD, Deluxe Box (2CD+Blu-Ray+DVD) i 3LP. Procesem realizacji lepszego dźwięku zajęli się David Gilmour oraz inżynier dźwięku, Andy Jackson.

Nowa wersja została wzbogacona o dodatkowe nagrania i teraz zawiera aż 23 utwory. Efektowne przygotowane wydanie z zamieszczonymi unikatowymi fotografiami stanowi o wzrokowych doznaniach idących w parze z odczuciami brzmieniowymi. Z muzyką Pink Floyd jest tak, że gdy już raz przeniknie do twego wnętrza, to pozostanie tam na zawsze. Dlatego miło jest, jeśli możemy przeżywać sentymentalne chwile z twórczością tego zespołu przy okazji koncertowych dokonań podanych z doskonałą jakością dźwięku, jak też obrazu. Dla wielu fanów efektownie „wędrująca” w przestrzennej wersji muzyka jeszcze mocniej zaznaczy obecność pośród wielu płyt tego zespołu. Nie ma co ukrywać, że już w takim składzie nigdy ich nie usłyszymy (klawiszowiec Richard Wright zmarł 15 września 2008 roku), co jest dodatkowym walorem tego wydawnictwa.

Słuchając obecnej wersji „Delicate Sound of Thunder” odnoszę wrażenie, że z upływem czasu poprawił mi się słuch. Brzmienie jest bardziej wyraziste i głębsze, co nadaje stronie muzycznej jeszcze lepszego odbioru. Spektakularne wydarzenie, które po latach odradza się w nowej szacie muzyczno-graficznej uwodzi nas niezwykłymi niuansami. Muzyczna podróż poprzez zagrane utwory z płyt „Wish You Were Here”, „A Momentary Lapse of Reason” i „Dark Side of The Moon” to pokłon niezwykłemu studyjnemu dorobkowi Pink Floyd i jego ponadczasowej muzyce, która wielu koneserom tak przepięknych progresywno-rockowych dźwięków niejednokrotnie spędzała sen z powiek, gdy przed laty słuchało się tego zespołu w nocnych audycjach radiowych ulubionych redaktorów muzycznych. Takiego radia już nie usłyszycie na falach UKF, ale muzyka i wspomnienia pozostały i powracają teraz ze zdwojoną siłą wraz z tym koncertowym albumem.

Gdy pod koniec lat 70. zainteresowałem się twórczością zespołu Pink Floyd, moi koledzy pukali się w czoło: czego to ja słucham? Starałem się, z różnym rezultatem, bronić mych muzycznych zamiłowań i nie wstydziłem się tego, z czego do dziś jestem dumny i usatysfakcjonowany: moim wyborem muzycznych zainteresowań i pasji. Jakby tego nie ująć, nadal wielkim szacunkiem darzę dorobek zespołu Pink Floyd i tworzących go muzyków i takie muzyczne nowości dają nadzieję, że muzyka progresywno-rockowa wciąż ma się dobrze i przetrwa kolejne lata. Ten hipnotyzujący muzyczny spektakl dźwięku, świateł i obrazu zachwyci wiernych fanów Pink Floyd, jak też da możliwość zapoznania się z nim kolejnemu dorastającemu młodemu pokoleniu.

Lista utworów „Delicate Sound of Thunder” została starannie dobrana i równoważy klasykę Pink Floyd z ich nowszym materiałem, co tworzy wyrazisty zarys ich muzycznych dokonań i ucieszy wielu melomanów. Nie ma sensu rozpisywać się o szczegółach. Szczegóły trzeba wychwycić samemu i nacieszyć nimi swoje uszy oraz oczy. Nawet ci, którzy znają oryginalną wersję tego wydawnictwa, będą bardzo miło zaskoczeni.

Prócz podstawowego składu, czyli Davida Gilmoura (gitara), Ricka Wrighta (klawisze) i Nicka Masona (perkusja), na scenie pojawili się: Jon Carin (instrumenty klawiszowe, wokal), Tim Renwick (gitary, wokal), Guy Pratt (bas, wokal), Gary Wallis (perkusja), Scott Page (saksofony, gitara), Margret Taylor (chórki), Rachel Fury (chórki) i Durga McBroom (chórki).

Na koniec mała ciekawostka: „Delicate Sound Of Thunder” był pierwszym albumem live, jaki odtworzono w przestrzeni kosmicznej. Zrobili to sowieccy kosmonauci na stacji Sojuz TM-7. Chyba czas teraz, by i to nowe wydanie trafiło w kosmiczne przestworza docierając do Marsa w już niedalekiej przyszłości…

.

MLWZ album na 15-lecie