Less Is Lessie - The Escape Plan

Tomasz Dudkowski, Less Is Lessie - The Escape Plan

Wrocławska grupa Less Is Lessie zadebiutowała w roku 2015 koncertem w studiu Uniq Sound, którego zapis ukazał się na płycie rok później. Pod koniec 2017 roku dyskografia powiększyła się o singiel “Blackout". W międzyczasie zespół koncertował, a występy spotykały się z ciepłym przyjęciem publiczności. Jednak na pełnowymiarowy studyjny debiut trzeba było czekać aż do teraz. Ze składu, który nagrał „Live At Uniq Sound” w grupie został klawiszowiec i wokalista Filip Kozak oraz perkusista Kondrad Mikołajczyk. Ponadto w nagraniach wzięli udział Weronika Kowal – skrzypce, instrumenty klawiszowe, Maciej Janiszewski – bas oraz Emil Madaliński – gitary.

“The Escape Plan" to niezwykły koncept. Jak piszą o nim muzycy - dodaliśmy warstwę muzyczną, która otwiera pewną drogę ucieczki od niesprzyjającego otoczenia i miejskiego zgiełku. Mocno związani ze swoim miastem, postanowili stworzyć swoisty przewodnik po nim, a konkretnie po dzielnicy Nadodrze. Pełnej kontrastów i fascynujących opowieści. Zamiast książeczki z tekstami, do kompaktu dołączona jest mapka z zaznaczonymi miejscami, po których oprowadza nas Przewodnik, zaś na jej odwrocie możemy znaleźć ciekawe ujęcia opisywanych miejsc.

Zawartość płyty można podzielić na dwie przeplatające się części. Pierwszą z nich stanowią krótkie fragmenty, w których główną rolę odgrywa Przewodnik prowadzący nas przez nadodrzańskie ulice, opowiadający po angielsku o poszczególnych miejscach. Możemy poczuć się jak na prawdziwej wycieczce (mamy nawet chwilę na zakup znaczków pocztowych). W tle, oprócz podstawowych instrumentów słyszymy też trąbkę (Radosław Śniadowski w “Kurkowa"), akordeon (Wojciech Kowal w “Park Staszica”) czy harmonijkę (Emil Madaliński w “Chrobrego") oraz przeróżne samplowane dźwięki (rozmowy, lektor czytający nazwy przystanków w autobusie, śpiew ptaków, szum deszczu, a nawet wybuchy bomb w niepokojącym utworze „Kurkowa”).

Druga część to bardziej rozbudowane (6 – 8 minutowe) ścieżki. Pierwszą z nich jest tytułowa „The Great Escape” oparta na motorycznym rytmie, pojedynczych riffach i motywie klawiszowym, a wszystko to okraszone przetworzonym śpiewem Kozaka. Mogący przywoływać klimat wczesnych nagrań King Crimson „The Fall” rozpoczyna również zniekształcony, ale tym razem żeński głos pełniący tu rolę narratora. Zasadniczy wokal jest już czysty, a na uwagę zasługuje wyrazisty bas, wyborne solo na gitarze i porywająca partia skrzypiec. Początkowo spokojny, pod koniec przyspiesza pozwalając Weronice Kowal na rozwinięcie skrzydeł. Doprawdy, nie sposób przejść obok tego utworu obojętnie, a nie jest to jedyna perełka na tym albumie! Znany z wcześniejszego singla, postrockowy „Blackout” zachwyca transowym podkładem, skrzypcami pobrzmiewającymi w tle i przetworzonym wokalem Kozaka. Instrumentalny, rytmiczny „20/20”, miejscami jazzujący, gdzie indziej prog-postrockowy, zbudowany jest na mocnym basowym podkładzie, zachwyca gitarowo-klawiszowo-skrzypcowymi popisami stanowiąc kolejny mocny punkt albumu. Jednym z promujących wydawnictwo utworów jest „One Minute At The Time” zwracający uwagę użyciem kalimby. Początkowo spokojny powoli rozwija się, z punktem kulminacyjnym, w którym słyszymy wokalizę-krzyk Kozaka, by pod koniec ponownie znaleźć ukojenie przy dźwiękach kalimby. Kolejny instrumentalny fragment to „Blue Steel” z przepięknym duetem gitarowo-skrzypcowym. Miejscami przypomina twórczość Gazpacho, a niekiedy przywołuje ducha nagrań formacji Amarok. Nic zatem dziwnego, że w kończącej album wersji z podtytułem „Less Is More” zaśpiewał Michał Wojtas, a tekst napisała jego żona, Marta. Nagranie to promuje to wydawnictwo i wywiązuje się z tego zadania znakomicie, czego dowodem jest choćby wysokie miejsce w liście przebojów radia RockSerwis.fm. W „Fast And Furious”, w którym gościnnie śpiewa Ana Nguyen, kolejny raz, początkowo spokojna kompozycja, z syntezatorowym tłem i budzącą niepokój partią skrzypiec rozkręca się, by w dalszej części porwać gitarowym solem przypominającym grę Macieja Mellera. Pozostaje jeszcze druga odsłona nagrania tytułowego oraz krótki, ilustracyjny „Caribou Gone”. Oparty na klawiszowych subtelnych orkiestracjach, sprawdziłby się idealnie jako podkład do napisów końcowych. Na deser pozostaje wspomniany już „Blue Steel (Less Is More)” z gościnnym udziałem lidera Amaroka. Ta wisienka, a właściwie całkiem okazała wiśnia, kończy 70-minutowy spacer po wrocławskiej dzielnicy pełen cudownych melodii, niebanalnych rozwiązań aranżacyjnych oraz sporej ilości sampli umiejętnie wplecionych w konstrukcję płyty.

Utwór „The Escape Plan (Reprise)” kończy pytanie Przewodnika: “Czy ta podróż była naprawdę potrzebna?”. Po wysłuchaniu albumu mogę z całą stanowczością stwierdzić, że jak najbardziej tak. Co więcej, mogę z dużą dozą prawdopodobieństwa zawyrokować, że przesłuchanie go spowoduje nieodpartą chęć wciśnięcia klawisza „repeat” i udania się w kolejną podróż po ulicach i placach Nadodrza. Za każdym razem będziesz odkrywał, Drogi Czytelniku i Słuchaczu, coraz to nowe, fascynujące miejsca. A Artystom sugeruję by w przypadku ukazania się jakiegoś dodruku lub wznowienia umieścić drobnym druczkiem formułkę o tym, że obcowanie z „The Escape Plan” może powodować uzależnienie i niepowstrzymaną potrzebę ponownego zagłębienia się w zarejestrowane na albumie dźwięki. To bardzo mocny kandydat do czołowych miejsc w plebiscytach na ulubione wydawnictwa 2021 roku.

MLWZ album na 15-lecie