Van Giersbergen, Anneke - The Darkest Skies Are The Brightest

Przemysław Stochmal, Van Giersbergen, Anneke - The Darkest Skies Are The Brightest

Trzeba przyznać, że kariera holenderskiej wokalistki Anneke van Giersbergen przebiega ciekawie i różnorodnie. Jej głos na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat stał się ozdobą wielu ciekawych, niejednokrotnie międzynarodowych muzycznych kooperacji, licznym wykonawcom wciąż udziela go ona również gościnnie. Przede wszystkim jednak artystka bardzo aktywnie prowadzi inicjatywę solową, którą podjęła szybko po rozstaniu z zespołem The Gathering. Najnowszy album, który opublikowała pod własnym nazwiskiem, jest najbardziej osobistym artystycznym świadectwem w całym jej dorobku.

Zawirowania w prywatnym życiu, których Anneke doświadczała w ostatnim czasie, stały się bodźcem do wykreowania pewnego artystycznego katharsis, które w efekcie musiało zaowocować pełnowymiarowym albumem. Osobisty charakter piosenek pisanych w chwilach posępnych i trudnych wymagał wyjątkowej muzycznej oprawy. Estetyka energetycznego pop-rocka cechująca poprzednie tytuły w dorobku artystki czy cięższe brzmienia spod znaku założonego przez nią przed pięcioma laty zespołu VUUR w sposób naturalny ustąpić musiały stylistyce bardziej adekwatnej i sugestywnej. Jako że Anneke van Giersbergen wielokrotnie udowadniała, że otwartość na szerokie spektrum gatunków idzie u niej w parze z umiejętnością zaśpiewania właściwie wszystkiego, tutaj wybór odpowiedniego entourage’u był szeroki. Piosenki ułożyły się ostatecznie w całość o akustyczno-folkowym charakterze, choć można by z dużą dozą przekonania założyć, że wybór nastąpił w sposób zupełnie instynktowny.

Jak się okazuje, obrana formuła sprawdza się doskonale, łatwo bowiem wyobrazić sobie napisane przez Anneke melodie w rzeczywistości, nazwijmy to, muzyki gitarowej i tak samo łatwo dojść do wniosku, że w takiejż wypadłyby one o wiele bladziej. Płycie „The Darkest Skies Are The Brightest” mimo specyficznej genezy jej powstania, daleko jednak do kameralnego lamentu – to kolejny w dyskografii artystki zbiór piosenek, w dużej mierze przebojowych, ale napisanych i zaaranżowanych doprawdy ze smakiem, a przede wszystkim skrzących się prawdziwymi emocjami. I właśnie owe emocje znakomicie uwypukla folkowa maniera materiału, celtyckie inklinacje, dźwięki wiolonczeli, skrzypiec, trąbki, wokalne harmonie, specyficzna rytmika generowana za pomocą akustycznych instrumentów i oklasków. Wszystko to wprowadza nastrój pewnego rodzaju celebracji jakiegoś uczuciowego apogeum, bo wbrew pozorom to dynamizm na albumie zdaje się kontrolować udział momentów refleksyjnych, a nie odwrotnie. W każdym ujęciu zresztą Anneke tradycyjnie zachwyca swoim nietuzinkowym głosem.

Prawdziwe piosenki powstają w biedzie, chciałoby się sparafrazować znane przysłowie. Muzyka na najnowszym albumie Anneke van Giersbergen urzeka nie tylko czysto muzycznymi walorami, ale pewnym wyraźnie wyczuwalnym autentyzmem, którego w moim przekonaniu w przypadku wielu solowych propozycji wokalistki mocno brakowało. „The Darkest Skies Are The Brightest” to Anneke w takim wydaniu, jakiego chciałoby się słuchać najczęściej.

MLWZ album na 15-lecie