D Project

Wheel - Resident Human

Artur Chachlowski, Wheel - Resident Human

Niedaleko pada kółko od narzędzia. Nie tak daleko fińskiej grupie Wheel do amerykańskiego Toola…

„Resident Human” to już drugi album tego kwartetu (James Lascelles – śpiew gitary, Jussi Turunen – gitara prowadząca, Mikko Määttä – gitara basowa, Santeri Saksala – perkusja), na którym Wheel przedstawia potężną dawkę soczystego progresywnego metalu. Płytę otwiera „Dissipating”- kilkunastominutowy mocarny utwór, ze strzelistymi partiami gitar, który stopniowo staje się coraz mroczniejszy i cięższy w miarę dodawania kolejnych warstw dźwięków, budujących ze sobą potężne crescenda. Jasno definiuje on to, z czym spotkamy się w dalszej części płyty. A znajdujemy na niej jeszcze dwa rozbudowane, trwające po ponad 10 minut utwory: tytułowy oraz „Hyperion”. Oba napakowane soczystymi, mrocznymi i hipnotycznymi riffami z polirytmiczną perkusją i synkopowanymi rytmami. To matematycznie precyzyjne granie jednoznacznie kojarzące się z dokonaniami zespołu Tool. Epickie brzmienia napędzane są przeplatającymi się ze sobą liniami dwóch gitar i ciężką jak walec sekcją rytmiczną. No i posiadają smakowitą wisienkę na tym progmetalowym torcie w postaci dobrego wokalu w wykonaniu lidera grupy, Jamesa Lascellesa.

Ale są w tym zestawie też krótsze nagrania, jak na przykład „Movement”. Jest to zdecydowanie najbardziej agresywny utwór na płycie i zainspirowany jest on śmiercią George'a Floyda w maju zeszłego roku podczas interwencji policjanta z Minneapolis Police Department. To krzyk rozpaczy wynikający z protestów ruchu Black Matter Lives. James Lascelles znajduje właściwe słowa, aby wyrazić frustrację i niedowierzanie, ale także współczucie i determinację, aby nie akceptować tej formy nienawiści (poszukajcie w sieci efektownego teledysku do tego nagrania). W „Ascend” Wheel sięga po podobne agresywne rozwiązania: pulsujące rytmy, miażdżące riffy i głośne jak grzmot błyskawicy uderzenia perkusji. Odrobinę inaczej jest jednak w „Fugue”, która ze swoimi niespełna 5 minutami zachwyca urokliwą, lekko funkową linią basu i ciekawymi zabiegami wokalnymi. Inna od całej reszty jest też dwuminutowa fortepianowa coda „Old Earth”, będąca swego rodzaju wyciszeniem po pełnej emocji kompozycji tytułowej i nietypowym, bo zagranym na liryczną nutę, zakończeniem tej niezwykle intensywnej płyty.

„Resident Human” to album o takim potencjale, że ma szanse stać się punktem zwrotnym dla nowoczesnego prog metalu, a już na pewno stanie się dla fińskiego zespołu prawdziwym kamieniem milowym. Myślę, że dzięki temu udanemu, niesamowicie spójnemu i bezkompromisowo zagranemu albumowi Wheel ma szansę stać się prawdziwym gigantem w swoim gatunku.

MLWZ album na 15-lecie