Teigen, Ole - Aske Og Jord

Artur Chachlowski, Teigen, Ole - Aske Og Jord

To album niezwykły. Inny niż te, do których przyzwyczaiła nas norweska wytwórnia Apollon Records. To album tak bardzo klasyczny, że aż progresywny. Albo aż tak progresywny, że wkraczający na terytoria muzyki klasycznej. A w dodatku ze smutną historią w tle…

Płytę „Aske Og Jord” („Popiół i ziemia”) firmuje Ole Teigen – artysta wszechstronny, muzyk związany z formacjami Superlynx, Dødheimsgard, Ole Devil i The Spirit Chasers. Zazwyczaj w swoich recenzjach, aby nakierować czytelnika na odpowiednie tory stylistyczne, wymieniam nazwy słynnych grup progrockowych informując, że to z ich twórczości dany wykonawca czerpie swoje inspiracje. Dzisiaj muszę napisać, że niniejszy album trafi w gusty sympatyków dorobku Rachmaninowa, Szostakowicza i Strawińskiego, no może jeszcze twórców spod znaku minimal jazzu. I niechaj to pozostanie wystarczającym opisem muzyki, z jaką mamy do czynienia na tym wydawnictwie.

To album wyłącznie instrumentalny. Ole Teigen gra na fortepianie, a towarzyszą mu Frode Berg na kontrabasie, Anita Antal na flecie, Monica Boroni na altówce oraz Christian H. Svendsen na bębnach.

Wspomniałem o pewnej smutnej historii, która zainspirowała wydanie tej płyty... „Aske Og Jord” to artystyczna odpowiedź na tragedię. Było dwóch braci, Karl i Ole. Ale został tylko jeden. W desperackiej próbie niemożliwości naprawiania niesprawiedliwości i zła tego świata, starszy brat popełnił samobójstwo. Teraz młodszy postanawia zamienić kilka niedokończonych kompozycji w spójne dzieło, będące pełnym miłości hołdem dla swojego brata…

Ole znalazł inspirację w muzycznych szkicach Karla. Chciał, aby życie brata trwało nadal, tym razem zaklęte w muzyce. Chciał aby to, co pozbawione sensu, odnalazło swój sens, a ból przerodził się w miłość i pozwolił na zachowanie pamięci o kimś ważnym; o kimś, kogo nie ma już wśród żywych…

Tak więc mamy do czynienia z płytą wyjątkową i nietypową. Nie ukrywam, że trudną w odbiorze. Wymagającą od słuchacza skupienia oraz pewnego muzycznego wyrobienia. Ale też intrygującą, z muzyką, która inspiruje, zachęca do kontemplacji, refleksji i zastanowienia się nad kruchością ludzkiego życia i przemijaniem wszystkiego co ziemskie. Ale też optymistyczną. Chociażby w tym sensie, że to, co pozostawiamy po sobie – na przykład w postaci takiej właśnie muzyki – może pozostać ponadczasowe.

I jeszcze jedno. Płyta „Aske Og Jord” ukazuje się 2 czerwca br. Wypełniającą ją muzyka została niedawno po raz pierwszy odtworzona na okolicznościowej wystawie grafik autorstwa Ole i Karla Teigenów. W książeczce towarzyszącej temu albumowi można znaleźć kilka reprodukcji dzieł obu braci. Obaj wciąż żyją. Choć dusza jednego z nich na zawsze zaklęta jest już tylko w obrazach i dźwiękach...

MLWZ album na 15-lecie