Confusion Field - Disconnection Complete

Tomasz Dudkowski, Confusion Field - Disconnection Complete

Confusion Field powstał w 2017 roku w fińskim Äänekoski. To właściwie solowy projekt multiinstrumentalisty i wokalisty Tomiego Kankainena, który wcześniej grał w takich zespołach jak Waterfront Weirdos, Morningstar, Murder In Art i Heathen Hoof, z którymi wykonywał różną muzykę, od rocka progresywnego do death metalu. Po latach grania różnych rzeczy postanowił wrócić do korzeni i z pomocą zaprzyjaźnionych muzyków, Petri Honkonena (perkusja) i byłego członka Swallow the Sun, Markusa Jämsena (solówki gitarowe, dodatkowe klawisze i gitary prowadzące), nagrał i wydał, w formie cyfrowych singli, dwa utwory w roku 2019. Trzeci ukazał się kilka miesięcy temu, a 16 kwietnia świat ujrzał debiutancki album grupy Confusion Field, zatytułowany „Disconnection Complete”.

Trwający nieco ponad 51 minut krążek przynosi 9 utworów napisanych przez Kankainena. Rozpoczyna go, trwający 7 minut utwór „Sky Is Never The Same”, który wcześniej, jako pierwszy, muzyk zdecydował się zaprezentować światu na debiutanckim singlu. Trudno o lepsze wprowadzenie w klimat albumu. Jest tu praktycznie wszystko: subtelna elektronika, mocne riffy, wyrazisty bas, porywające solo na gitarze, a przede wszystkim bardzo przyjemny śpiew Kankainena i całkiem nośny refren, który na długo pozostaje w pamięci:

“Sky is never the same

Thought patterns are not the same

One minor change in the atmosphere resonates

Cloud variety

Mind diversity

One minor change makes a difference and multiplies”.

Początek bardzo udany, ale pytanie jak będzie dalej? Otóż kolejne fragmenty układanki tworzącej to wydawnictwo także trzymają bardzo wysoki poziom. „Close Call” to ozdobiony nienachalną elektroniką utwór, w którym znów na wyróżnienie zasługuje bardzo udany refren, a całość ma w sobie coś z twórczości RPWL. „Nothing Holds The Storm” zwraca uwagę wirtuozerskim solem na gitarze oraz niespokojnym klimatem. Wydany w tym roku na cyfrowym singlu „Become Invisible” rozpoczyna się dość spokojnie, by po pierwszym refrenie nabrać siły.

“When the balance is broken

Things going sideways

Connection fade

Burn all the bridges and close the doors

Become invisible”.

Utwór może kojarzyć się z poprockowymi przebojami z lat 80. i z każdym przesłuchaniem wciąga coraz bardziej.

Umowną stronę B otwiera utwór „Distort Reality”, który przyciąga mrocznym klimatem, ścianą gitar i klawiszy, sporą dawką elektroniki oraz mocnym śpiewem lidera. Miejscami przypomina on Maynarda Jamesa Keenana, a w refrenach z kolei kojarzyć może się z dokonaniami Johna Mitchella.

“This world is nothing like it's supposed to be

Wrong shape and colour

Deep down there's nothing to feel, hear, see

Break away, distort reality”.

Ten złowrogi, przytłaczający klimat kontynuowany jest na następnej ścieżce, „Anxiety Reflected”. Jest tu miejsce i na mocne riffy, klawiszowe plamy, budujące nastrój tytułowego niepokoju, a także na wyciszenie oraz kolejny popis gry Jämsena na swoim instrumencie. A wszystko to ozdobione emocjonalnym śpiewem lidera, który w końcówce przechodzi w krzyk.

“Anxiety reflected

Where am I going this black dog by my side

Down in deepest waters

What's the meaning of it all”.

„See Through Walls” to kolejny bardzo mocny, wręcz metalowy kawałek. I tu jednak też znalazło się miejsce na wyciszony fragment, z bardzo ciekawą partią basu i melodyjną gitarową solówką. Wreszcie, to w tym numerze padają słowa, które stały się tytułem całego albumu.

“So many walls

Meaningless information

Nothing but broken riddles

Pieces won't fit

This doesn't feel right

It's not about the world

Forget the world

Disconnection complete”.

„Zen Garden Moment” przynosi chwilę wyciszenia, choć i tu sporo się dzieje. Rządzą tu klawiszowe plamy, które po raz kolejny kreują nastrój niepokoju, gitary są bardziej schowane, z kolei bas jest wysunięty do przodu. To wszystko, wraz z perkusyjną figurą, nadaje piosence wręcz psychodelicznego charakteru.

Tak dochodzimy do wielkiego finału w postaci najdłuższego, 8-minutowego songu „Connecting The Dots”. Jak przystało na ta stosunkowo długi utwór i tu mamy zmiany tempa, popisy w grze na klawiszach, basie (polecam wysłuchać bardziej spokojny środkowy fragment) oraz oczywiście na gitarach (finałowe solo palce lizać!).

“Movement in the sky

Horizon growing dark

Connecting the dots

One by one

Invisible road signs

Constellations drawn

Connecting”.

Opisując kolejne utwory wielokrotnie miałem ochotę napisać o nich, że są mocnymi punktami w zestawie, ale zbyt często musiałbym się powtarzać. Każda z 9 ścieżek zasługuje na wyróżnienie, albowiem płyta nie ma słabych momentów! Teksty odzwierciedlają aspekty psychologiczne, dotyczące zmagań i decyzji każdego człowieka we współczesnym świecie, śpiewane w delikatny i melodyjny sposób przez Tomiego Kankainena. To wszystko składa się na fantastyczny klimat i daje efekt wyważenia, w który ani dźwięk, ani barwa nie dominują, a tworzą bardzo przemyślany koncept. Można powiedzieć dosłownie, że każdy utwór wynika z poprzedniego.

Okładkę płyty zdobi obraz autorstwa Petri Ampeli, na którym widzimy osamotniony dom na szczycie skały. Odizolowany, całkowicie odłączony od reszty świata. Grafika ta spina w całość to wspaniałe wydawnictwo, wypełnione mnóstwem intrygujących dźwięków z pogranicza metalu, rocka progresywnego, industrialu i ambitnego popu. Zgrabnie przemyślany miks fragmentów spokojnych oraz gwałtownych, słodkich i równocześnie agresywnych, ma szanse by być zauważony w kontekście rocznych podsumowań. Zarówno w kategorii „Debiut”, jak i „Płyta Roku”.

 

Gorące podziękowania dla Maćka Lewandowskiego za jego nieocenioną pomoc przy powstawaniu tego tekstu.

MLWZ album na 15-lecie