Darwin - Darwin3: Unplugged

Kev Rowland, Darwin - Darwin3: Unplugged

Po ukończeniu dwóch pierwszych albumów DarWin, Simon Phillips i Matt Bissonette zdali sobie sprawę, że jeśli sprowadzą muzykę z wcześniejszych płyt do elementów akustycznych i orkiestrowych, mogą w istocie otrzymać coś zupełnie nowego. Phillips przystąpił do tworzenia nowych miksów z dokładnie tymi samymi instrumentami, co we wcześniejszych nagraniach, podczas gdy Matt nagrał również dwie nowe solowe wersje utworów „Slowly Melting” i „One Horizon” z samym tylko wokalem i basem. Pierwszy z nich jest jednym z głównych punktów tego wydawnictwa, nagrany został na żywo z partiami wokalnymi i basowymi w tym samym czasie, co w połączeniu z pogłosem wokalu oraz niezwykłą atmosferą zapewnioną przez soczyste dźwięki basu wykreowało coś naprawdę wyjątkowego.

Podobnie jak w przypadku drugiego albumu, jest on znacznie krótszy niż debiut – trwa tylko 35 minut i był pierwotnie dostępny jako część limitowanej edycji deluxe „Darwin 2”, ale na początku tego roku ten sam materiał został wydany jako osobna płyta. Uważam, że dobrze, że tak się stało, bo szczerze mówiąc, sam w sobie zasługuje on na to, by go usłyszeć. W tej okrojonej i znacznie mniej rockowej wersji utwory są faktycznie bardzo różne od oryginałów. Pozwala im wybić się teraz w znacznie piękniejszy sposób, jest w nich o wiele więcej ciepła i pasji, a jednocześnie cały album stał się bardziej powściągliwy i delikatny. Do tej pory naprawdę podobały mi się wszystkie trzy albumy DarWina i z ciekawością będę się przyglądać jak będzie rozwijać się historia tego projektu.

Tłumaczenie Artur Chachlowski

MLWZ album na 15-lecie