Sordal - Juno & Jupiter

Artur Chachlowski, Sordal - Juno & Jupiter

Sordal to tak naprawdę Stein Roger Sordal – norweski artysta z szerokim doświadczeniem, prawdziwy trubadur i muzyk o mocnej pozycji w swojej ojczyźnie. Człowiek znany z pracy w formacjach Thirst i Green Carnation. Na 8 października przygotował premierę swojego solowego albumu zatytułowanego „Juno & Jupiter”. Na singlu pilotował go utwór „Moral Police”, którego mieliśmy już okazję posłuchać w jednej z wakacyjnych audycji z cyklu MLWZ. Utrzymany w pogodnej stylistyce lat 80. bardzo dobrze oddaje to, co znaleźć można na tej płycie.

Przysyłając swój nowy materiał Sordal napisał do mnie tak:

„Wiosną zeszłego roku Covid-19 zapukał do mych drzwi. Nadeszły ciężkie czasy dla muzyki. Nagle zdałem sobie sprawę, że wszyscy znaleźliśmy się w zupełnie innej rzeczywistości. Zastanawiałem się jak dalej robić to, co kocham najbardziej. Tworzenie muzyki to jedno, ale wiedziałem, że na pewno muszę znaleźć sposób, by grać na żywo. Bo taki jestem. A tu wszędzie pozamykane drzwi i zero szans na występy. Perspektywy na koncerty nie były dobre, więc musiałem zmienić w swojej głowie coś, żeby mentalnie przygotować się na nadchodzące czasy.

Trudno było mi pogodzić się z faktem, że świat tak diametralnie się zmienił. Zdałem sobie sprawę, że nie chcę robić nic innego. Przez 30 lat poświęciłem się muzyce. Dorastałem przy niej w latach 80. Zawsze cieszyły mnie dobre piosenki, produkcja i klimat tej właśnie dekady. Wielu muzyków, których poznałem przez lata, przeklina tę epokę i nazywa ją „bezduszną”, ale ja się nią zachwycam. Teraz odnoszę wrażenie, jakby duch tamtych czasów wrócił do mnie. Dlatego ten powstały w trudnych pandemicznych czasach album „Juno & Jupiter” to mój osobisty hołd dla magicznych lat 80. To, co słyszysz na tym albumie, to Roland Juno 106, Jupiter 8, Jx-3P, Oberheim matrix 1000, Yamaha DX7 i D50, Korg Polysix, Sequential Circuits DrumTraks, Oberheim DX, Rockman Sustainor i jednostka FX z późnych lat 70. i pierwszej połowy lat 80. - autentyczne skarby tamtej epoki. Chciałem wykorzystać możliwości, jakie stwarzają te stare instrumenty. Powstał album, który jest efektem mojej pasji i zakręcenia, ale mam też nadzieję, że oddaję w twoje ręce coś, co każdego może poruszyć.

Ten album został zmiksowany przez dwie osoby: Christera Andre Cederberga i Endre Kirkesola. Cederberg również zrobił mastering, a Jacob Holm-Lupo wykonał mastering wersji winylowej. Wszyscy zadbali o to, by odtworzyć atmosferę tamtych czasów i dzięki temu mój album jest dokładnie taki, jaki miał być”.

I rzeczywiście, słuchając płyty „Juno & Jupiter” odnosi się wrażenie, jak byśmy przenieśli się do kolorowej epoki muzycznych lat 80. Pop music, easy listening, synth pop… Nazwijcie to jak chcecie, ale ten co nieco cukierkowy materiał w wydaniu Sordala prezentuje się całkiem przyzwoicie. Czasem odnosi się wrażenie, że brzmi to wszystko jak stary dobry Wetton z okolic płyt „Jack-Knife” czy „Monkey Business”, czasem odezwą się echa Depeche Mode, czasem przypomną się noworomantycy spod znaku Duran Duran i Ultravox, niekiedy usłyszymy smaczki a’la Jan Hammer (jak w utworze „Granit”), a niekiedy (jak np. w „Transartic Lover” czy w „I Don’t Believe In Science”) sprawy posuwają się jeszcze bardziej ku ekstremum w rodzaju muzyki Visage, Culture Club czy The Psychedelic Furs.

Zdaje sobie sprawę, że wszystko to może brzmieć nieco szokująco, szczególnie jeżeli chodzi o „średnią statystyczną” stylistyki wykonawców związanych z Apollon Records. Ale jest jeden ważny czynnik, którym album Sordala idealnie wpisuje się „linię programową” tej wytwórni: jego wysoki poziom artystyczny. I tego odmówić mu nie sposób.

MLWZ album na 15-lecie