Pilkevych, Alex - That Way Lies Madness

Olga Walkiewicz, Pilkevych, Alex - That Way Lies Madness

Ludzkie życie to równanie o wielu niewiadomych. Czy mamy władzę, aby zmieniać koleje naszego losu? Na ile rządzą nim przypadkowe zdarzenia, spotkania, uczucia takie jak przyjaźń czy miłość? Jak postrzegamy zmieniającą się drastycznie rzeczywistość? Jak potężny bagaż doświadczeń dźwigamy od momentu naszych narodzin? Tak... dzieciństwo, rodzina i realia otaczającego niespokojnego świata pełnego wojen, bólu, cierpienia, oddziaływują na naszą podświadomość, na emocje które wpłyną na to, co zbudujemy w dorosłym życiu. Wszystko co przeżywamy zostawia w nas trwały ślad. To rodzaj blizny trudnej do usunięcia. Na początku jest krzyk buntu. Lecz jak długo można wołać z głębokości tak wielkiej, że nie widać nawet najmniejszego skrawka błękitu nieba? Czy mamy siłę płynąć pod prąd? I jaki to ma sens?

Alex – tyle w nim nieposkromionej, szalonej młodości. Tyle pasji i siły, która jest motorem do tworzenia, przekształcania swoich osobistych doświadczeń w wernisaż sztuki, w dźwiękowy przekaz, w którym uczucia są rdzeniem muzyki i jej niepodważalnym sensem. Kijów to miejsce, gdzie się wszystko zaczęło. Dzieciństwo wypełnione drobinkami nut. Dźwięki, ich baśniowy czar – towarzyszyły mu od dziewiątego roku życia. Nie wiedział wtedy, że to co rodzi jego wyobraźnia można wydać w jakiejkolwiek formie. Gitara akustyczna i zwyczajny dyktafon umożliwiały zapis pomysłów - pierwszych kompozycji, które zrodziły się w jego głowie. Jeszcze w Kijowie powstał jego pierwszy album „Explanatory Gap” - przesiąknięty gniewem, jaki budzi się w duszy nastolatka, przeciwstawieniem się wszelkim normom dyktowanym przez religię i tradycję. Po wyjeździe do Polski w 2015 roku powstał „The Brain Drainery”. Tu zaczyna się w pewnym sensie nasza opowieść. Jeszcze miesiąc przed opuszczeniem Ukrainy poznał dziewczynę. Miłość to nieobliczalna niewiasta. Pojawia się, gdy ktoś się tego nie spodziewa. Szalone uczucie wybuchło w sercu młodego człowieka z siłą tysiąca lasek dynamitu. Młodzieńcza miłość jest pełna ideałów, dążenia do absolutu i doskonałości. Niestety, po miesiącu znajomości nasz bohater wyjeżdża do Polski. Wszystko się zmienia. Uczucie na odległość. To coś, co jest próbą charakteru. Nowym i nierealnym doświadczeniem. W tym czasie powstaje właśnie „The Brain Drainery” - druga płyta i kompozycje bardziej osobiste, związane z poczuciem samotności i tęsknoty. Upływający czas to próba. Bezwzględny test naszej wytrwałości, siły i płomienia, który rozświetla blaskiem ścieżkę, którą dążymy. Problem związku na odległość, to trzeci album - „Jar Of Joy”. Ostatnia płyta, która jako jedyna powstała w formie fizycznej – na CD - to „That Way Lies Madness”. Została ona wydana 12 listopada 2021 roku…

Jest to właściwie EP-ka z czterema utworami pojawiającymi się w streamingu i dodatkowymi dwoma – w formacie CD. To ironia losu, że związek który zainspirował Alexa do napisania tych kompozycji, rozpadł się miesiąc przed wydaniem płyty. To prawdziwa historia. Cząstka ludzkiego życia wpisana w matrycę dźwięków. Cztery utwory będące opowieścią o miłości, stracie i akceptacji. O cenie, jaką trzeba za to zapłacić. O powolnym dojrzewaniu do pełnej świadomości swoich potrzeb i ideałów. „Madness” to powolna akceptacja drogi, jaką trzeba podążać, aby zacząć od początku życie w nowym miejscu, pozbawionym przyjaciół, z koniecznością tworzenia nowych relacji. Opowieść rozpoczyna się na przystanku tramwajowym w środku Wrocławia. Odgłosy miasta i gitara klasyczna wchodzą ze sobą w symbiozę – krótką, lecz bardzo żarliwą. „Honesty” - to akceptacja, pogodzenie się z losem. Lecz jest ono jak taśma celuloidowa – pocięta na fragmenty, pomiędzy które zakrada się mgła zwątpienia i ból. Wokal Alexa bardzo przypomina mi Gary’ego Numana. Podoba barwa i modulacja głosu. Początek tego utworu aż iskrzy elektroniką, po czym powoli ewoluuje, przekształca się w sekwencje tworzone przez „żywe” instrumenty – gitarę wsiąkającą miękko w klawiszowe podłoże, by na końcu otoczyć nas ciepłem klasyka wplecionego w spokojny duet Katie i Alexa. Jest tu symbolika, ukazany muzycznie obraz zmian „ na lepsze”. „Celery” to próba odnalezienia odpowiedzi dlaczego pomimo wysiłku obu stron związki się rozpadają. Jak daleko musimy poznać siebie, jak ważny jest wspólny cel – aby się udało. Nie ma tu poszukiwania winnych. Jest zrozumienie i empatia zawieszone w sieci dźwięków. Ten utwór był jednocześnie pierwszym singlem promującym płytę. Powstał do niego teledysk nagrany wspólnie z Anastasią Zazuliak, którego część została sfilmowana we wrocławskim kinie Nowe Horyzonty. „Trauma” to najstarsza ze wszystkich kompozycji, przewrotnie umieszczona na końcu opowieści. Pokazuje ona najbardziej spontaniczną i „surową” reakcję na zakończenie związku. Pojawia się tu głos wewnętrzny nakłaniający do niebezpiecznych i drastycznych decyzji. Tworząc ten utwór, Alex był silnie zainspirowany twórczością Karnivool. Jest on bardzo mroczny, niesamowity nastrój buduje znakomita gra Adama Janzi z grupy Vola, niskie riffy gitary i wokal rozsnuty pomiędzy przęsłami mostu prowadzącego na drugi brzeg ludzkiej tęsknoty.

Na fizycznym nośniku, jakim jest CD, są jeszcze dwa bonusowe utwory, niezależne tematycznie: utrzymany w niskich rejestrach, nieco szalony, lecz przepiękny, „Carrier Wave” i niemniej „doomowy” - „Moist Mouth”. To bardzo ciekawe kompozycje o stylistyce ocierającej się o My Dying Bride.

„That Way Lies Madness” to album, w którym krzyżują się ludzkie emocje z wyobraźnią, niepokój i lęk z akceptacją. Nie ma tu ogni piekielnych ani anielskich skrzydeł. Są krople krwi spływające cicho z palców poranionych kolcami najpiękniejszych róż. Ale ten ból kiedyś przeminie. Tak jak po nocy wstaje nowy dzień, a po deszczu ukazuje się słońce…

MLWZ album na 15-lecie