Quidam - "Quidam" (2021 reedition)

Artur Chachlowski, Quidam - "Quidam" (2021 reedition)

Bajkowa klasyka polskiego rocka progresywnego w nowej odsłonie! Debiutancki album Quidam powraca w zremasterowanej wersji na płycie CD i winylu, uzupełniony o specjalny muzyczny dodatek, będący w całym tym przedsięwzięciu jego największą niespodzianką.

Jaka to niespodzianka? Żeby to wyjaśnić muszę zacząć od pytania: w którym roku po raz ostatni słuchaliście nowych nagrań grupy Quidam? Odpowiedź nasuwa się sama: prawie 10 lat temu, gdy na rynku ukazała się płyta „Saiko”. A Quidamu z Emilią Derkowska na wokalu? Blisko dwie dekady temu, na płycie „Pod niebem czas”? Otóż nie. Od dzisiaj możecie mówić, że było to późną jesienią… 2021 roku. Proszę sobie wyobrazić, że mimo szalejącej pandemii, udało się – po części zdalnie – zebrać niemal wszystkich członków oryginalnego składu Quidam. Okazało się, że wciąż tkwi w nich ta sama siła, która nadawała debiutanckiej płycie właściwy blask. Emilia Nazaruk (wcześniej Derkowska), Ewa Albering (wcześniej Smarzyńska), Zbyszek Florek, Maciej Meller i Rafał Jermakow, wspomagani przez Jarka Szajerskiego (kiedyś w grupie Rivendell) nagrali na nowo utwór „Sanktuarium” - najbardziej rozpoznawalną i popularną kompozycję w dorobku ich zespołu. Utwór ten promuje reedycję debiutanckiej płyty Quidam, którą na początku grudnia na rynek wypuściła wytwórnia GAD Records.

Aż trudno uwierzyć, że od płytowego debiutu grupy Quidam minęło 25 lat. Wtedy, niczym rozpędzona torpeda, ta pochodząca z Inowrocławia grupa błyskawicznie podbiła serca polskich słuchaczy (a niedługo potem zagranicznych: Quidam z powodzeniem występował w następnych latach m.in. we Francji, Holandii, Brazylii i Meksyku, czego materialnym śladem pozostał koncertowy album „Baja Prog-Live In Mexico'99”).

Pamiętam promocyjny koncert wydanego pierwotnie przez firmę Ars Mundi albumu „Quidam” w warszawskiej Stodole, kiedy to zespół wraz z Abraxasem (który też świętował wtedy wydanie swojej pierwszej płyty) poprzedzał pierwszy w Polsce występ grupy Clive’a Nolana i Micka Pointera, Arena. Było to jesienią 1996 roku i już po pierwszym ujrzeniu Quidamu na żywo oraz po pierwszym przesłuchaniu jego debiutanckiej płyty wiadomo było, że mamy do czynienia z zespołem nietuzinkowym. Bo przecież nie tylko kultowy (taki status zyskał sobie nadspodziewanie szybko) utwór „Sanktuarium”, nie tylko epicki „Płonę”, nie tylko zwiewny „Bajkowy”, ale przecież tak piękne kompozycje, jak „Choćbym…”, delikatne „Nocne widziadła”, urzekające „Niespełnienie” czy wysmakowane i marzycielskie „Warkocze” ułożyły się w absolutnie magiczny zestaw, czyniąc z tej płyty obiekt pożądania każdego szanującego się fana polskiej sceny progresywno-rockowej. Wszystkie kompozycje utrzymane były w neoprogresywnej stylistyce i obfitowały w ciekawe aranżacje oraz wciągające melodie. Dziś to już nie tylko klasyka, co ścisły kanon polskiego prog rocka. Album, który nie postarzał się ani trochę. Wciąż brzmi świeżo, starannie, dostojnie i wciąż przebijają z niego złączone ze sobą w wiecznej symbiozie magiczna energia i melancholijna delikatność.

Nie wiem czy wszyscy pamiętają, ale w 2006 roku, czyli w dziesiątą rocznicę płytowego debiutu Quidam, wydawnictwo Rock-Serwis opublikowało dwupłytowe wznowienie tego albumu (ci co pamiętają, pewnie – tak jak i ja – na pewno borykali się z odklejającymi się okładkami tekturowego rękawa minikoperty). Oprócz podstawowego materiału na reedycji tej znalazło się promocyjne wideo do utworu „Warkocze”, a także - na osobnym krążku – niepublikowane wcześniej archiwalne utwory z różnych etapów działalności Quidam (jak chociażby moment ‘wielkiej chwały’, czyli zapis demo utworu „Irish Air” Camel, dzięki któremu Emilia i Ewa miały okazję otworzyć drugi set koncertów popularnego Wielbłąda w Krakowie i w Warszawie w 1997 roku, prawdziwe Hackettowsko – Latimerowskie rarytasy w postaci koncertowych wersji utworów „Horizons” i „White Rider” czy też unikatowy utwór „Rzeka wspomnień”, który w 2002 roku podobno nie zmieścił się w programie albumu „Pod niebem czas”), pamiętające czasy sprzed formalnego powołania do życia tej grupy („Szukając szczęścia” w wykonaniu Deep River oraz „Kolęda nocka”, „Los” i „Śniłem” Ogrodników), nagrania innych zespołów, w których realizacji wzięli udział członkowie Quidam („Modlitwa” Talath Dirnen, „Czas” grupy Belgrad), a także kilka utworów w wersji do oglądania (live/promo video). W chwili opublikowania tej reedycji Quidam był już troszeczkę innym zespołem (Emilię zastąpił Bartosz Kossowicz, a na fletach od dawna zamiast Ewy grał już Jacek Zasada) i nikt nie przypuszczał, że niedługo – choć ukazały się jeszcze dwie studyjne płyty „Alone Together” (2007) i „Saiko” (2012) – historia Quidam dobiegnie końca…

Minęło kolejnych 15 lat i oto w nasze ręce trafia najnowsza, starannie opracowana przez GAD Records, edycja debiutanckiej płyty. Powraca ona w nowej odsłonie, zremasterowanej przez Roberta Szydło i poszerzona o wspomnianą na wstępie nową, absolutnie rewelacyjną, wersję utworu „Sanktuarium”. W książeczce znalazł się obszerny, okolicznościowy esej pióra dziennikarza magazynu „Teraz Rock”, a przed laty współpracownika MLWZ, Marcina Gajewskiego, teksty utworów oraz pamiątkowe zdjęcia. Do oglądania i do słuchania. To dobry czas na przypomnienie tego materiału. Jak już wspomniałem, pomimo upływu ćwierć wieku nie postarzał się on ani trochę. Co więcej, po latach nabrał jeszcze większej mocy, która z pewnością jest w stanie zachęcić młodszych słuchaczy do zapoznania się z całą twórczością tego inowrocławskiego zespołu, a starszych sympatyków muzyki Quidam przyprawić o niejedną łzę wzruszenia.

Już niebawem materiał ten ukaże się także w formie dwupłytowego albumu winylowego – w dwóch limitowanych wersjach, na czarnym i niebieskim winylu. Zaś na 2022 rok wytwórnia GAD Records zaplanowała wznowienia kolejnych dwóch studyjnych płyt w dorobku Quidam: „Sny aniołów” i „Pod niebem czas”.

MLWZ album na 15-lecie