Perrotta, Sarah - Blue To Gold

Artur Chachlowski, Perrotta, Sarah - Blue To Gold

Zboczenie zawodowe. Dostajesz do zrecenzowania promocyjny egzemplarz płyty nieznanego ci wcześniej wykonawcy i automatycznie uruchamiasz swój system plusów, minusów, wykrzykników i znaków zapytania. Patrzysz na listę utworów i włączasz muzykę. Zaczyna się utwór pierwszy. Brzmi dobrze. Stawiasz plus. Utwór numer dwa: też dobry. Drugi plus. Trzecia piosenka: jest świetna. Idziesz dalej – nagranie numer 4: znowu się podoba. Po pięciu nagraniach widzisz w swoich notatkach pięć plusów, po siedmiu – już siedem, a gdy płyta dobiega końca i masz już za sobą całość, na którą składa się 9 kompozycji, ku swojemu zdziwieniu, widzisz dziewięć wyrysowanych twoją ręką plusików. 40 minut przeleciało nie wiadomo kiedy, a ty czujesz się jakby to była krótka chwila. Zaczynasz słuchać raz jeszcze i przy większości plusów twoja dłoń dopisuje trzy wykrzykniki: „The Other Side”, „The Wilderness”, „Don’t You Stop”, „Blue To Gold”, „Heartbeat” i „Echo Of Joy”…

Sięgasz głębiej, szukasz nazwiska na okładce: Sarah Perrotta. Nie mówi ci to nic. Prosisz o pomoc wujka Google’a i dowiadujesz się, że „Blue To Gold” to już czwarta płyta w dorobku tej urodziwej Amerykanki (front okładki, na której widnieje zmysłowa twarz Sary, przeanalizowałeś już dawno w najdrobniejszych szczegółach). Na drugiej, „The Well” (2008), i na trzeciej, „Tonight” (2010), pojawia się… Tony Levin. Szybko sięgasz po listę płac najnowszego albumu i… znowu widnieje tam nazwisko Levina. A oprócz niego dostrzegasz tam innego bliskiego współpracownika Petera Gabriela, Jerry’ego Marrottę, który zagrał na gitarach, basie i perkusji oraz wyprodukował ten album. Inne znane nazwiska to: Sara Lee (Gang of Four, The B52s), Marc Shulman (Suzanne Vega), Bill Dillon (Robbie Robertson), Gerry Leonard (David Bowie), Heather Masse (The Wailin' Jennys),  Daniel Weiss (Joan Osbourne) i Rupert Greenall (The Fixx).

Studiujesz dalej. Dowiadujesz się, że Sarah Perrotta jest autorką muzyki wykorzystywanej w ścieżkach dźwiękowych seriali sieci NBC, FOX TV, w reklamach i w wielu niezależnych filmach, w tym m.in. w dokumentalnym obrazie o górskiej wspinaczce „Dosage Volume I, Frustration = Motivation and Changing Identities, a story of Traumatic Injury and Art”, w którym narratorką była Meryl Streep.

Na albumie „Blue To Gold” Sarah Perrotta gra na fortepianie, używa różnych instrumentów klawiszowych i syntezatorów, w tym melotronu, Wurlitzera, Mooga, a nawet… zabawkowego pianina. Lecz przede wszystkim śpiewa. Obdarzona jest przecudnej urody głosem, który idealnie sprawdza się w tych eterycznych, bardzo nastrojowych, jakże pięknych piosenkach. Sarah to prawdziwa mistrzyni budowania klimatu. Wspaniale je interpretuje, kreuje kameralna atmosferę pełną intymnych emocji, sennych marzeń i autentycznego piękna. Nie dziwisz się już dlaczego na twojej liście przy każdej z piosenek widnieje plus…

Włączasz zatem ten album po raz n-ty i od pierwszej do ostatniej minuty zagłębiasz się w świat wysmakowanych nastrojów. Czujesz, że Sarah zabiera cię w magiczną dźwiękową podróż, która obmywa cię wirującymi falami sennych melodii, przecudownych harmonii oraz w każdej swojej piosence zachwyca cię muzyczną głębią godną wielokrotnego słuchania.

W chwili gdy Kate Bush uparcie milczy już od niemal dekady, Carly Simon od kilkunastu lat przebywa na muzycznej emeryturze, a Tori Amos na swoim najnowszym krążku lekko obniża loty, muzyka Sary Perrotty wydaje się balsamem dla uszu i nieskończonym źródłem autentycznego kunsztu kobiecej wokalistyki. Płytą „Blue To Gold” ta pani we wspaniały sposób pokazała światu jak smutek przemienić w złoto…

MLWZ album na 15-lecie