Gus G. - Quantum Leap

Olga Walkiewicz, Gus G. - Quantum Leap

Kostas Karamitrudis znany jest w świecie muzycznym pod pseudonimem Gus G. Pochodzący z Aten 41-letni multiinstrumentalista i kompozytor zyskał wielką popularność występując w zespole Firewind, z którym jest związany od 1998 roku. Współpracował też z innymi grupami, jak Dream Evil (1999-2004), Mystic Prophecy (2000-2005) czy Nightrage (2000-2006). Pojawiał się na płytach innych zespołów jak Kamelot czy Arch Enemy, z którymi często koncertował. Zastępował też Zakka Wylde’a w formacji Ozzy’ego Osborne’a. I tu dochodzę do tego, co najważniejsze, mianowicie do kariery solowej. Już w 2001 wydał swój pierwszy album - „Guitar Master”. Na następny trzeba było poczekać aż trzynaście długich lat. W 2014 roku ukazał się „I Am the Fire”, a rok później - „Brand New Revolution”. Rok 2018 przynosi świetny „Fearless”. Ostatni, tegoroczny album - „Quantum Leap”, został wydany w postaci dwudyskowej, gdzie CD numer 2 to materiał live pochodzący z Budapesztu z 2018 roku. Gus nagrał wszystkie partie gitary i klawiszy. Linia basu w jego wykonaniu pojawia się w utworach „Fierce” i „Not Forgotten”. W pozostałych gitara basowa pozostaje w rękach Dennisa Warda. Za zestawem perkusyjnym zasiada Vincent Velazco. W „Enigma Of Life” oraz „Night Driver” na keyboardzie gra Strutter.

Pierwszy krążek zawiera jedenaście utworów. Otwiera go „Into The Unknown”- połączenie gitarowej precyzji z ognistym południowym feelingiem pełnym greckiego słońca zanurzającego swoje promienie w lazurze morza. Świetna, wciągająca jak magnes linia melodyczna, która potrafi uwodzić swoją energią i żarem. Jest jak rzeka pełna ognia wymieszanego z pożądaniem. Szalony utwór. Gus ma w sobie młodzieńczą pasję i ogromną afirmację życia. To ostatnie aż eksploduje w „Exosphere”, gdzie energia zamienia się w żywe złoto. Tytułowy „Quantum Leap” to utwór o wysokim gradiencie technicznym i żywym wulkanie pełnym nieskompresowanej dynamiki i żywiołowości. Riffy przechodzą w temat „Carolina Reaper”, który dodaje kroplę esencji ostrego chilli do cudownej słodyczy koktajlu z szalonych akordów. „Chronesthesia” ma ogromny potencjał i siłę wspieraną sekcją rytmiczną. Moją największą miłością jest „Enigma Of Life”. Arcydzieło. Gitarowy poemat pełen romantyzmu i niebiańskich rozkoszy. Znam tu każdy dźwięk, każdą kroplę deszczu balansującą na strunach, równowagę pomiędzy czernią nut i bielą pomiędzy nimi. Istotę szaleństwa tkwiącego w magii. Grecja jest niezmierzoną krainą pełną tajemnic. Jeżeli się tu urodzisz, masz w sobie ten przedziwny obłęd. „Judgement Day” to ponownie szybkie tempa i tlący się kaganek jasności. W „Fierce” nie bierze się jeńców. To żywioł spotęgowany do nieskończoności. „Demon Stomp” jest przepięknym utworem osadzonym w atmosferze majestatycznych brzmień i młodzieńczej ekspresji. Zawsze miałam niesamowitą słabość do greckiej szczerości w wyrażaniu uczuć. Może dlatego „Night Driver” ma w sobie tę prawdziwość i bezgraniczną swobodę myśli? „Not Forgotten” jest ukojeniem. Sentymentalnym westchnieniem i kropelką rosy. Prześliczny utwór. Ale czy tutaj są inne? Jest on zainspirowany stylem greckiego kompozytora Stamatisa Spanodaukisa.  Na zakończenie jest jeszcze „Force Majeure” skomponowane trzy lata temu, tuż przed trasą po Stanach, z gościnnym udziałem Vinnie Moore’a, który wykonał tu solówkę.

Druga płyta to koncert z 2018 roku, jaki się odbył w Budapeszcie. Siedem kompozycji – siedem znakomitych tracków koncertowych pełnych żywiołu i niezaprzeczalnej siły. Na krążku tym znalazły się takie kawałki, jak: „Fearless”, „Mr.Manson”, „Letting Go”, „Cold Sweat”, „Force Majeure”, cover Dire Straits - „Money For Nothing” oraz „Thrill Of The Chase”. Nie da się ukryć, że album wywarł na mnie ogromne wrażenie. Można powiedzieć, że to kawał dobrego kunsztu gitarowego. Tona energii przyprawiona fantazją i nutą wyobraźni. Gus G. - jakiego lubię... 

MLWZ album na 15-lecie