Kryptograf - The Eldorado Spell

Artur Chachlowski, Kryptograf - The Eldorado Spell

Pamiętacie Kryptograf? Dwa lata temu rozpływałem się nad ich debiutancką płytą wydaną przez Apollon Records, a tymczasem zupełnie niespodziewanie 25 lutego br. odbyła się premiera kolejnego albumu tego norweskiego (Bergen!!!) kwartetu.

Zainspirowany ciężkimi brzmieniami przełomu lat 60. i 70. zespół znajduje się na krzywej wznoszącej i nowa porcja muzyki zapewne bardzo ucieszy fanów staromodnego, organicznego grania. Na nowej płycie panowie Vegard Strand (gitara i wokal), Odd Erlend Mikkelsen (gitara i wokal), Eirik Arntsen (perkusja i wokal) oraz Eivind Standal Moen (gitara basowa) pozostają wierni swoim muzycznym przekonaniom i serwują nam trwającą trzy kwadranse fantastyczną przejażdżkę po oldschoolowych brzmieniach. Główną inspiracją dla muzyki Kryptograf są nadal dźwięki spod znaku grupy Black Sabbath oraz stare, dobre klimaty psychodelicznego rocka przeplatane z typowo stonerowymi brzmieniami.

Na „The Eldorado Spell” znajdziemy muzykę zorientowaną na gitarowe brzmienia. Jest ona jednocześnie ciężka i chwytliwa, z mocnymi riffami, fajnymi melodiami, żywym tempem oraz świetnymi wokalami prowadzącymi (nie wiem dokładnie kto śpiewa co, ale wydaje mi się, że Kryptograf ma aż trzech wiodących wokalistów. Głos jednego z nich niesamowicie upodabnia się do śpiewu Ozzy’ego Osbourne’a. Tak jest m.in. w utworach „Lucifer’s Hand” i „tThe Spiral”). Mroczne, nastrojowe tekstury, proste, lecz wyraziste riffy, przesterowane gitary, stoner i ciężki psychorock – to elementy dominujące na tym krążku. Niekiedy zespół spowalnia i wprowadza nieco więcej liryki (jak w instrumentalnym temacie „Across The Creek”), gdzieniegdzie przemycana jest nutka bluesa (jak w „When The Witches”), lecz przez cały czas ciężka machina potężnych gitarowych riffów ciągnie muzykę tego zespołu w stronę mocnych hardrockowo-stonerowych brzmień.

Ku mojej wielkiej radości mogę ogłosić, że grupy Kryptograf nie dotknął syndrom drugiej płyty. Na „The Eldorado Spell” muzycznie wszystko się zgadza, zespół demonstruje wysoką formę, ciekawe są pomysły, a wszystkie piosenki naprawdę bardzo fajne. Dlatego tez uprzejmie donoszę, że w przypadku „The Eldorado Spell” mamy do czynienia z płytą chwytliwą, ciekawą i w wielu aspektach niesamowicie wciągającą.

MLWZ album na 15-lecie