Kaipa - Urskog

Olga Walkiewicz, Kaipa - Urskog

Urskog – dziewiczy las. Miejsce, gdzie przyroda zmienia oblicze wraz z porami roku, gdzie tętniące serce natury odmierza mijający czas swoim niespokojnym rytmem. Są tu obrazy nanoszone drżącą ręką artysty – srebrzystość zimowych poranków, lazur wiosennego nieba, barwne plamy soczystych zieleni i przyćmionych szmaragdów, jakie ukrywa w sobie życiodajne lato i złoty smutek jesieni. Jest brokat nut rozsypany niedbale na pięciolinii i wewnętrzna harmonia. Jest źródło radosnych brzmień otwierających furtkę do krainy, gdzie wszystko jest możliwe, a szczęście można zerwać niczym jabłko. Zanurzyć w nim zęby i wyssać słodycz jak pszczoła nektar z kielicha kwiatu. „Urskog” to po szwedzku „dziewiczy las” - kraina cudów i niespodzianek. Miejsce, do którego zabiera nas w kolejną muzyczną podróż zespół Kaipa.

Pomyśleć, tyle lat minęło odkąd pojawili się na symfoniczno-progrockowej arenie. Był to rok 1973, początkowo funkcjonowali jako Ura Kaipa. Zawsze mieli swój styl i pomimo licznych zmian personalnych czy przerwy w działalności w latach 1982-2000, zawsze w ich muzyce tkwił znak rozpoznawczy, charakterystyczne brzmienie: subtelna rysa na szkle, specyficzny tatuaż mówiący z kim mamy do czynienia. Długie, rozbudowane kompozycje zespołu zawsze były wyzwaniem i kuszącą przygodą, stanowiły labirynt pełen najsłodszych tajemnic. Jaka jest Kaipa AD 2022? Na czele formacji stoi niesamowity klawiszowiec, wokalista i wspaniały kompozytor – Hans Lundin. Towarzyszy mu dwoje muzyków o doskonałych głosach – Patrik Lundstrom i Aleena Gibson. A oprócz nich znakomity Per Nisson na gitarze, niepodzielny mistrz basu w osobie Jonasa Reingolda i na perkusji nieoceniony Darby Todd. Mamy też zaproszonych gości: Elin Rubinsztein (skrzypce) i Olofa Aslunda (saksofon).

„Urskog” to już czternasty studyjny album zespołu. Zawiera sześć kompozycji zamykających się w jedno, fascynujące dzieło - prawdziwy sezam pełen skarbów. To wędrówka przez leśne ostępy, dziewicze gaje, dzikie wrzosowiska i bezkresne łąki, będąca poszukiwaniem spokoju i ukojenia, zmysłowym wehikułem czasu, który pozwala nam poczuć ewoluujące piękno natury. Odszukać w nim siebie. Zanurzyć się w ekstrakcie z kolorów i dźwięków. Do płyty dołączona jest książeczka ze znakomitymi zdjęciami Jessiki i Bjorna Foreniusa oraz Hansa Lundina. Okładkę zaprojektował Per Nordin. Grafika ściśle nawiązuje do treści muzyczno-lirycznych, transponuje myśl przewodnią, ukazuje barwną akwarelę zmieniającej się natury, naszych uczuć i emocji.

„The Frozen Dead Of The Night” to początek podróży zainicjowany wokalem wtopionym w oszronione, lodowe przestrzenie. Czas splata się tu z symfonią odchodzącej zimy. Smyczki tworzą świetne harmonie z chórkami i główną linią melodyczną. Czuje się kompozytorską rękę Hansa Lundina, zmysłowe brzmienie klawiszy i dopieszczenie szczegółów. W tym niezmiernie długim utworze (18:52) tkwi bajkowe piękno. Jest on misternie zbudowany z kruchych i delikatnych elementów. Gitarowe misteria przenikają się z ciekawą linią basu. Bębny to czysta ekspresja, siła nadchodzącej wiosny, jej świeżość i potęga. Podkreśla to też warstwa liryczna: „Welcome spring, we greet you with all our hearts today. Nature ready to open a brand new start again, with its breath of balm inside the roaring mist of our lives”.

„In The Worlds Of Pines” to muzyczne poszukiwania miejsca ucieczki od codzienności. Od frapujących myśli i problemów... „I turn off from the highway, need to find some peace inside...” „Świat sosen” jest symbolem ukojenia i spokoju, wewnętrznej harmonii, pojednania z samym sobą w krainie przepełnionej mozaiką ułożoną z dźwięków, zapachu żywicy i wiatru potrącającego gałęzie: „ In a world of pines, I walk my trail in a world of peace and calm...”. W tym utworze uwaga słuchacza jest kierowana na dominującą wokalnie Aleenę Gibson, której głos znakomicie zespala się z filigranowym tłem, fortepianem i skrzypcami. Środkowa część obfituje w subtelne gitarowe wycieczki i to, co buduje niepowtarzalny klimat w kilku płaszczyznach – bas i bębny.

Tytułowy „Urskog” nawiązuje instrumentalnie do otwierającego album utworu „The Frozen Dead...”, by po chwili przeistoczyć się w żywiołowe wariacje z doskonale wplecioną sekwencją chórków. Jest to jedyny utwór ozdobiony szwedzką liryką powracającą do tematu wędrówki, gdzie las jest symbolem życia, pradawnego dziedzictwa, przebywania w równowadze z naturą. Dużo tu smyczków, klasycznych rozwiązań i fresków pełnych wigoru lata.

W „Wilderness Excursion” wkrada się jazzowa estetyka, nuta improwizacji, szaleństwo fonicznych ewolucji. To jedna z najciekawszych kompozycji na płycie, całkowicie instrumentalna i bardzo ognista jak rumak, którego trudno okiełznać.

„In The Wastelands Of My Mind” jest niczym renesansowy taniec – lekki i powabny. Skrzypce, gitara akustyczna, szczypta rytmu nadawanego przez bas i perkusję. Cudowny duet wokalny Aleeny i Patrika. Taki niewinny, jak amarantowy wiatr szemrzący na wrzosowiskach. „Somewhere lost in time… a storm is calming down in the wastelands of my mind...”.

Na zakończenie Kaipa ma dla nas jeszcze jeden długi utwór – piętnastominutowy „The Bitter Setting Sun”. Bardzo jesienny, jak ścieżka pokryta kobiercem kolorowych liści. Życie zatacza tu pewne koło, coś się kończy, lecz jest tu sporo optymizmu i ciepła. Taniec wiatru wśród uliczek starego miasteczka, złocistości jesieni, promienie słońca… Bajeczna aranżacja i saksofon doprowadzający do szaleństwa. Jest dźwięk gitar, który rozpościera skrzydła aniołom, orłom, wróżkom, motylom… Nie pozostaje nic innego, tylko trzeba jak Ikar. Byle nie za blisko słońca...

MLWZ album na 15-lecie