Strange Lab - Influences

Artur Chachlowski, Strange Lab - Influences

Dziś przed nami album z pogranicza wielu gatunków. Instrumentalny (w przeważającej mierze) krążek „Influences” debiutującego projektu o nazwie Strange Lab, na czele którego stoi francuski gitarzysta Olivier Gadet. Artysta, który dobrze wie na czym polega prawdziwe dziedzictwo w świecie muzyki rockowej. Bo czymże byłby rok 2022 bez płyt i artystów działających pół wieku temu i wcześniej? Czym byłoby dzisiejsze gitarowe granie, gdyby nie dorobek i spuścizna muzyków pokroju Jimi Hendrixa, Davida Gilmoura, Jeffa Becka, Larry Carltona, Steve’a Lukathera, Pata Metheny’ego, Steve’a Morse’a, Erica Claptona, Johna Scofielda i innych?

Złote dziecko gitary, Olivier Gadet, wydaje się, że ma w sobie zaszczepione dobre geny największych gitarzystów od jazzu do rocka: Metheny, Morse, Gilmour, Clapton, Scofield, Hendrix, Gibbons, Johnson, Beck i Lukather. To prawdziwi czarodzieje wśród największych czarodziejów, olbrzymy wśród olbrzymów, ikony wśród ikon. Giganci. Jeśli wsłuchasz się uważnie w to, co na płycie trafnie zatytułowanej „Influences” Oliver Gadet gra i śpiewa (pośród dziesięciu utworów dwa - „Now She’s Gone” i „Billy’s Beard” - to zaśpiewane po angielsku kompozycje wokalno-instrumentalne; reszta to instrumentale), to szybko przekonasz się, że swoimi riffami, sztuczkami, harmoniami, a nade wszystkim niesamowitą biegłością i techniką oddaje on hołd wielkim twórcom muzyki gitarowej.

„Influences” to konglomerat jazzu, psychodelii, progresu, classic rocka, bluesa, funk i wielu innych gatunków. Mnóstwo inspiracji z różnych muzycznych światów. To ciekawy muzyczny patchwork ubrany w krótkie utwory, w których, jednakowoż, od strony muzycznej dzieje się bardzo wiele.

Sam projekt Strange Lab wydaje się jednak czymś znacznie większym, czymś, co ma znacznie więcej do przekazania niż zwykły hołd dla dzieł wspaniałych, często nieżyjących już mistrzów gitary. To kulminacja długich poszukiwań muzycznego ideału, odnalezienia właściwej równowagi, doskonałej alchemii, tego złotego środka, za pomocą którego Strange Lab staje się platformą do wyrażeniu talentu głównego bohatera, wspomnianego już Oliviera Gadeta, oraz towarzyszących mu bardzo biegłych instrumentalistów.

Wydaje się, że prawdziwym wyzwaniem dla tego albumu było połączenie różnych klimatów, wpływów, tego wielkiego dziedzictwa muzyki gitarowej, aby z należytą pokorą wydobyć i zademonstrować w skomponowanych przez siebie utworach swój własny styl. I przyznam, że to właśnie Olivierowi Gadetowi się udało. „Influences” to płyta, której słucha się z dużą przyjemnością.

MLWZ album na 15-lecie