Aragon - The Calm Before The Storm: Rocking Horse Act 3" (single)

Kev Rowland, Aragon - The Calm Before The Storm: Rocking Horse Act 3" (single)

Jakieś 30 lat temu usłyszałem jeden z najbardziej niesamowitych albumów progresywnych, z jakimi kiedykolwiek się zetknąłem - „Don’t Bring The Rain” grupy Aragon. W tamtym czasie ubolewałem nad faktem, że są Australijczykami, działają na krańcu świata i jest mało prawdopodobne, aby odnieśli sukces lub uznanie krytyków, na które tak sowicie zasłużyli, co zresztą okazało się prawdą, ponieważ zespół rozpadł się po wydaniu szóstej płyty w 2004 roku. Jest kilka albumów, o których mogę powiedzieć, że regularnie do nich wracam, choć nie robię tego zbyt często, gdyż zawsze mam mnóstwo nowego materiału do przesłuchania. Ale o „Don’t Bring The Rain” mogę to szczerze powiedzieć: to jeden z takich albumów. To, że kompozycja „The Crucifixion” nie jest uważana na całym świecie jako klasyk prog rocka, jest niczym innym jak wielką niesprawiedliwością.

Już dawno temu zrezygnowałem z wiary w muzyczny powrót grupy Aragon i nie liczyłem na wydanie nowego materiału, lecz zespół podsycał nadzieję na swój muzyczny come back publikując od czasu do czasu pojedyncze utwory. Ten najnowszy jest kolejnym z nich. Nadzieje na powrót Aragona odżyły.

Obecnie skład zespołu to: Les Dougan (wokal, perkusja, instrumenty klawiszowe), John Poloyannis (gitara, bas, klawisze, instrumenty perkusyjne) i Tom Behrsing (instrumenty klawiszowe). A więc nie zmieniło się nic. Na przestrzeni lat w zespole pojawiało się kilku innych muzyków i gości, ale to właśnie trio było jego trzonem od samego początku, od debiutanckiego albumu (wydanego w 1988 roku!). Trwający 11 minut utwór „The Calm Before The Storm” to klasyczny Aragon, zawierający wszystko to, czego od tego zespołu oczekuję. Muzyka czaruje, zmienia się, jest pełna kontrastów i ciekawych aranżacji, które budują niesamowity, charakterystyczny dla Aragona nastrój. Ten zespół zawsze potrafi bez uprzedzenia przejść od delikatnego i emocjonalnego grania do potężnego i pełnego rocka (prowadzonego przez partie klawiszy lub gitar) i równie szybko przełączyć to wszystko z powrotem. Słuchacz nie ma pojęcia, dokąd zmierza ta muzyka, ale zawsze ma świadomość, że podróż jest warta zachodu, nawet jeśli trasa jest nieznana. A nad wszystkim czuwa Les Dougan. Przyznaję, że dawno utraciłem zdolność do powiedzenia czegokolwiek nowego i konstruktywnego na temat jego stylu wokalnego, ponieważ jest jednym z najlepszych i najbardziej charakterystycznych wokalistów w świecie progresywnego rocka i obdarzony jest głosem, który jest mieszanką Geoffa Manna, Michaela Sadlera i Petera Nichollsa. Podobnie jak oni, jest natychmiast rozpoznawalny, a gdy śpiewa, muzyka zespołu stawia go w centrum uwagi. Ale nie zapominajmy, że Aragon lubi też grać długie sekcje instrumentalne. I jest w tym wyjątkowo dobry.

Utwór „The Calm Before The Storm” brzmi epicko pod wieloma względami, a wieloletnim fanom zespołu spodoba się, że zgodnie ze swoim podtytułem („Rocking Horse Act 3”), jest to kontynuacja pamiętnej płyty „Rocking Horse”, która od wielu lat wznawiana jest w różnych formach. Opublikowana właśnie nowa, złożona, rozbudowana i bardzo progresywna kompozycja „The Calm Before The Storm” grupy Aragon nie mogła być lepsza. Mogę jej słuchać godzinami, a pewnego dnia, kiedy pisałem tę recenzję, po prostu ustawiłem ten utwór w opcji powtarzania i za każdym razem zachwycałem się, że brzmi on coraz lepiej z każdym kolejnym przesłuchaniem. Mam tylko jedno pytanie do sympatycznych chłopaków z Melbourne: kiedy dostaniemy pełnowymiarowy album? Proszę!!!

 

Tłumaczenie: Artur Chachlowski

MLWZ album na 15-lecie