Face The Day - Echoes Of The Child's Mind

Artur Chachlowski, Face The Day - Echoes Of The Child's Mind

Ta płyta dotarła do mnie z czeskiej Pragi i nie ukrywam, że zainteresowała mnie od pierwszego przesłuchania. Przedstawiają się jako „czescy postmetalowcy”, choć moim zdaniem grają po prostu dobrego art/alt rocka utrzymanego w stylu grup Porcupine Tree, wczesnych Floydów i może też i Mogwai… Dzięki unikalnej mieszance stylów, płyta „Echoes of the Child's Mind” jest jak obietnica świeżego powietrza w gęstej atmosferze współczesnej sceny alternatywnego rocka.

Zespół Face The Day przygotowuje się do wydania trzeciego już w swoim dorobku albumu pt. „Echoes Of The Child's Mind”, który ma ukazać się 22 września 2022 roku. Postanowiłem, że nie będziemy czekać na oficjalną premierę, tylko jak najszybciej napiszę o tym wydawnictwie na łamach MLWZ i zaprezentuję jego fragmenty w naszej audycji, tak aby każdy mógł zawczasu wejść w kontakt z zespołem i jak najszybciej zamówić fizyczny egzemplarz płyty CD. Bo naprawdę warto.

Powstali w 2015 roku jako side project grającego w progmetalowej grupie Mindwork, Martina Schustera, i już rok później zadebiutowali albumem „Corroding Dreams”, który jednak przeszedł praktycznie bez echa. Album nr 2, „Stuck In The Present” (2018), zawierał więcej elementów progresywnych i zespół ruszył w krótką trasę, lecz już gdy wydawało się, że Face The Day powoli zdobywa sobie coraz większość przychylność publiczności, doszło do reaktywacji Mindwork i Martin Schuster ponownie poświęcił się pracy w macierzystym zespole. Minęły cztery lata i oto jest przed nami planowany do wydania w przyszłym miesiącu album „Echoes Of The Child’s Mind”, który jest dla Face The Day nowym otwarciem.

Grupa doskonale porusza się w klimatach eksplorowanych zazwyczaj przez Stevena Wilsona i grupę Porcupine Tree. No, może z delikatnym alternatywnym akcentem, który jednak sprawia, że muzyka czeskiego zespołu idealnie zagospodarowuje swój własny wycinek sceny rocka progresywnego. Miłe dla ucha melodie i dźwięki przewijają się subtelnie we wszystkich ośmiu utworach wypełniających program tej płyty. Przyjemny głos Martina podkreśla dramaturgię muzycznych wydarzeń i precyzyjnie stawia akcenty tam gdzie potrzeba podkreślić to, czego nie są w stanie oddać instrumenty. Pomysłowe aranżacje nadają muzyce odświeżającej energii i przywodzą na myśl produkcje spod znaku Haken, Leprous czy Mogwai. Wszystko to sprawia, że całej płyty słucha się ze sporym zaciekawieniem. Od samego początku, od epika „It’s Over”, aż po gorący finał, na który składa się krótki gitarowy instrumental „Panta Rhei” poprzedzający efektowną kompozycję „Last Kiss”, której melodia przywołuje echa dzieciństwa i już od pierwszego przesłuchania głęboko zapada w pamięć, odbiorca przez cały czas trzymany jest w przykuwającym uwagę napięciu. A przecież pośrodku mamy jeszcze tak udane nagrania, jak napakowany symfonicznymi elementami „Grown Up” i instrumentalny „There’s A Place In My Mind Where I Tend To Hide”, które z pewnością wywołają sympatyczny uśmiech na twarzy każdego fana prog rocka. Znajdziemy tu także wyraźnie skręcające w stronę alternatywy nagrania „Bright Dot In The Darkness” i „Entangled Souls”. Oba bardzo udane, zgrabne, melodyjne i umiejętnie stopniujące napięcie. Wydaje się, że oba mają w sobie nawet pewien delikatny potencjał przebojowości. Ciekawe czy chwyciłyby na falach eteru niezależnych radiostacji? Na osobną uwagę zasługuje „Dawn” – utwór krótki, ale najbardziej mroczny w tym zestawie. Choć nie jest to ten rodzaj mroku, które oferują doommetalowi wykonawcy. Zgodnie ze swoim tytułem, to opowiadające o trudnym dzieciństwie nagranie, ma w swoim przekazie nutkę optymizmu, jutrzenki, świtu, który przecież zawsze musi nastąpić, nawet po najczarniejszej nocy.

Płytę „Echoes Of The Child’s Mind” zespół Face The Day nagrał w następującym składzie: Martin Schuster (śpiew, gitara, inne instrumenty), Dominik Vozobule (bas) i Roman Vicha (perkusja). Triu towarzyszyli Kristyna Kralova śpiewająca w otwierającym płytę porywająco brzmiącym utworze „It’s Over” oraz Martin Plachy, który wykonał saksofonowe solo w finałowej kompozycji „Last Kiss”. Ciekawostką jest, że projekt okładki wykonała artystka o swojsko brzmiącym nazwisku Ada Zielinska.

Martin określa nowy album swojego zespołu jako nostalgiczną podróż w świat dzieciństwa i młodości w poszukiwaniu pojednania po pewnym tragicznym wydarzeniu w swoim życiu. Mówi on tak: „Bez wątpienia „Echoes of the Child’s Mind” to najpełniejsze osiągnięcie mojej muzycznej podróży. Obejmuje ono wiele gatunków muzycznych, od instrumentalnego post rocka po art rock i oddaje hołd klasycznym arcydziełom z lat 70. Chociaż nie jest to album koncepcyjny, przez całą płytę przewija się motyw straty, żalu i melancholii. Stało się to za sprawą pewnych tragicznych okoliczności i zdarzeń, jakie doświadczyła moja rodzina. Odnalazłem się w tęsknocie za przeszłością i wspomnieniach, odwiedzając w swoim umyśle czasy swojego dzieciństwa. O dziwo, w ręce wpadło mi wtedy wiele drobiazgów i zabawek, których nie widziałem od 30 lat, budząc nutkę nostalgii. Odnalazłem też swoją kolekcję kaset i przejrzałem muzykę, której nie słyszałem od dzieciństwa. To wszystko złożyło się na płytę, którą można odbierać jako ścieżkę dźwiękową do najciemniejszego okresu mojego życia”…

Jeżeli te słowa są dla Was wystarczającą zachętą, nie zwlekajcie zbyt długo. Kliknijcie tutaj. Zaglądnijcie, poczytajcie, posłuchajcie. Nie chcę tu nikogo oszukiwać, że to album odkrywczy, przełomowy i ponadczasowy, ale przekonacie się sami, że naprawdę warto.

MLWZ album na 15-lecie