Sedate Illusion - Sedate Illusion

Olga Walkiewicz, Sedate Illusion - Sedate Illusion

Heptanesos - „Siedem Wysp” - tak Grecy nazywają archipelag na Morzu Jońskim rozciągający się wzdłuż zachodnich wybrzeży Grecji i częściowo Albanii. Tworzą go wyłaniające się z fal niczym syreny: Kafalinia, Zakintos, Leukada, Kithira, Itaka, Paksos i najbardziej urodziwa – Korfu. Trudno się nie zakochać, szczególnie w tej ostatniej, bo jej czar potrafi zniewolić i uzależnić. Malownicze masywy górskie Gyros i Oros odcinają się ostro na tle nieba o barwie niezapominajek. Morze jest tu szmaragdowe, tajemnicze i nieokrzesane w swoim szaleństwie, a słońce rozpala maszty żaglowcom. Część środkowa i południowa wyspy to kraina zanurzona w zieleni. Bogactwo krajobrazów, bajeczna, sielankowa aura i nuta słodkiego lenistwa przywiązuje do tego urokliwego miejsca. Gości wita się tu uśmiechem, ciepłym słowem i specjałami lokalnej kuchni: pasticadą, musaką i tradycyjną sałatką horiatiki. Jest i wszechobecna muzyka, która przewija się niczym stubarwny film i niesamowicie nastraja. Tradycyjne rytmy mają przypominać gdzie jesteśmy. Pasować do wizerunku „greckiego raju wysłanego blaskiem słońca”. Młodzi ludzie skłaniają się ku muzyce swojego pokolenia. Jest i miejsce dla rocka i metalu we wszystkich jego odmianach. Tak, Korfu jest jak sezam pełen skarbów, gdzie można znaleźć prawdziwy diament. Jest nim bez zwątpienia muzyka Sedate Illusion.

Zespół powstał w 2004 roku w Atenach z inicjatywy wokalisty, klawiszowca i kompozytora Vangelisa Kakarougkasa (ex-Kinetic, ex-Equal Vector). Dołączyli do niego gitarzysta Anastasios Kibizis, basista Vangelis Glavinas i grający na perkusji Andreas Alamanos. Ich dyskografia obejmuje pięć albumów studyjnych: „0545” (2010), „Illusory Sustenance” (2012), „What Remains” (2014), „Glass Delusion” (2016) i „UnGod Me” (2020). Rok 2022 przyniósł kolejną płytę o tytule… ”Sedate Illusion”, będącą znakomitym połączeniem materiału dwóch EP-ek: „Time Is Not The End” i „Black Untold”. Pierwsza z nich zawiera cztery utwory o dość optymistycznym przekazie i progresywnej stylistyce. Druga ma charakter bardziej mroczny. Dotyka problemów współczesnego świata pełnego chaosu i człowieka jako jednostki. Jego zmagań z osamotnieniem, strachem i bezsilnością.

Całość to 43 minuty muzyki soczystej od pomysłów i naładowanej pasją. „What If” to początek pełen drżących emocji wtopionych w gitarowe riffy, rozkwitających w pełnych polotu solówkach i fantazyjnej linii klawiszy. Vangelis Kakarougkas ma ciepły głos o ciekawej barwie, co słychać w przepięknym refrenie. „Does It Matter” wspiera się na rytmie narzucanym przez gitarę Anastasiosa Kibizisa, który zmienia bieg melodii w szaloną ewolucję. Ekspresyjna gra instrumentów i linia wokalna przeplatają się ze sobą tworząc niepowtarzalna konstrukcję. ‘Przebojowość’ bywa czasem bardzo silnym afrodyzjakiem i kusi niesamowicie. Tego akurat na tym krążku nie brakuje. Przykładem jest zarówno stonowany „Time Is Not The End”, jak i balladowy „Stars”. Trzeba przyznać, że w stosunku do wcześniejszych produkcji zespołu, ten album wypada bardzo ‘niewinnie’. Czasem wręcz słodko i… ‘piosenkowo’. Greccy muzycy nie tracą jednak przy tym wysokiego poziomu muzycznego intelektualizmu i ducha prawdziwego rockowego rzemiosła. Potrafią zaskakiwać progresywnym szlifem, misterną ornamentyką i oniryczną aurą.

Dalsza część płyty to kolejne cztery utwory. „Breathe” - muzyka wyszeptana w minorowych barwach, narysowana paznokciem zmroku na tafli nocy. To zdecydowanie jeden z najbardziej interesujących utworów na płycie. Kontrastuje z występującym po nim „Elevated” - cięższym, z ostrym prowadzeniem gitar i wplecionymi solówkami kojarzącymi się z klimatami, jakie potrafił wyczarować Gary Moore. Nagranie „Black Untold” to małe dzieło sztuki zaśpiewane w duecie z Lią Kolitą z Cinema Project. Mroczne i nastrojowe, uzbrojone w aksamitne wokale i wyrafinowane linie gitar. Mieszanka Lacuna Coil z esencją mroku. Znakomity utwór. Na zakończenie mamy jeszcze koronkowy woal w postaci „Inside the Void”. W utworze tym gościnnie wystąpiły Athina Doukaki (flet) oraz Maria Katechaki (obój).

Muzyka z nowej płyty grupy Sedate Illusion prowadzi nas na uprzęży ciekawych brzmień - od początku do końca. Jest inna niż wcześniejsze albumy. Już nie tak rozedrgana, a bardziej uporządkowana, melodyjna i wciągająca. Dojrzała do samego rdzenia. Nasycona smakiem przestrzeni i błękitem nieba zarezerwowanego nie tylko dla orłów. Można wraz z nią popłynąć w nieznane i nie oglądać się za siebie.                                  

MLWZ album na 15-lecie