Camel

Goli, Mariusz - Tales And Legends

Jacek Kurek, Goli, Mariusz - Tales And Legends

Pamiętam, jak przechodząc przed laty przez będący w przebudowie katowicki dworzec kolejowy, już z daleka w długim przejściu z peronów na południową stronę miasta usłyszałem ekspresyjne dźwięki gitary. Potem dochodził fascynujący widok jego skupionej twarzy, rozwichrzonych długich włosów, wąsów i brody. Wyglądał jak postać ze średniowiecznych sag skandynawskich. Mariusz Goli (zwany też w internecie Vargallem) zatrzymywał uwagę wielu. Wśród nich był kochający muzykę wybitny artysta Tomasz Wenklar (twórca m.in. rzeźby Ryśka Riedla w Tychach), który zachwycony sylwetką gitarzysty koniecznie chciał wyrzeźbić jego głowę i zrobił to doskonale. Ktoś nazwał Mariusza najlepszym ulicznym muzykiem na świecie. W innym internetowym komentarzu przeczytać można o jego grze: „polski bóg gitary”, a ktoś inny dodał: „mistrz w swoim żywiole i misji doenergetyzowania świata! Czyń swoją pozytywność, Mariuszu!”. Goli lubi grać zarówno w otwartej, tłumnie zapełnionej przestrzeni miasta, jak i w klubach. Ulicę ceni za spontaniczność i nieprzewidywalność, a kluby za fanów, którzy – jak powiedział kiedyś w jednym z wywiadów – zawsze są niezawodni. Ostatnio gra także na festiwalach. W sierpniu 2022 roku uczestniczył w Buskers Festival WIEN oraz Maraton Hudby Brno. Wideo z koncertu w Wiedniu na kanale YouTube zobaczyło 44 tys. osób, każdy z jego filmów ma kilka, czasem kilkanaście tysięcy odsłon, niektóre ponad 200 tys., najstarszy (sprzed 12 lat), bardzo amatorsko nagrany film z występu na katowickim dworcu, obejrzało 597 tys. internautów. Mariusz Goli komponuje także muzykę do gier i filmów (np. „Odnajdę cię” z 2018r. w reżyserii Beaty Dzianowicz).

Jest samoukiem, twórcą intuicyjnym o wyjątkowych inklinacjach do ciągłego rozwoju. Zaczął grać w wieku lat czternastu (czasem mówi, że trzynastu), początkowo na starej gitarze klasycznej, ale szybko sprawił sobie domowym sposobem zrobioną elektryczną. Grywał ciężkie riffy w zespołach garażowych, by w końcu odkryć raz jeszcze gitarę klasyczną. A ulica to – jak mówił w jednym z wywiadów – przypadek. Kiedyś wyszedł z kolegą pograć dla zabawy „i uzbierania kilku groszy”. Odkrył w tym wolność i pomysł na życie. Rychło busking stał się jego żywiołem, pozwalając na nieskrępowaną pracę w wymarzonym – jak podkreśla – wolnym zawodzie.

Płyta „Tales And Legends” premierę miała 6 grudnia 2022 r. w samo południe. To już czwarty krążek w dorobku Mariusza. Wcześniej wydał „Road Into The Unknown” (2016), „Orchestra In My Mind” (2019) oraz „Themes” (2021). Tę najnowszą określa jako pochodzącą z „serii symfonicznej” (w takim duchu nagrana została także „Orchestra In My Mind”). I nie zawsze gitara jest tu „młotem w ręku Thora”, zastępują ją bowiem dźwięki wygenerowane w zaciszu studia. To 12 utworów, z których najdłuższy ma 6:30, a najkrótszy 2:46. Dzięki możliwościom komputerów album w istocie brzmi soczyście. Otrzymujemy muzykę mocno inspirowaną celtyckimi i skandynawskimi legendami, etosem dawnych, średniowiecznych tajemnic i wojenno-miłosnych przygód czy tajemnych obrzędów (np. „Viking Spirits”, „Preparing For War”, „Under The Eagle’s Wing”). Jest intensywnie emocjonalna, często wręcz epicka („Beyond The Horizon”), kiedy indziej baśniowo-liryczna („Dancing Fairies” czy „Celtic Roots”, w tym drugim można by rzec lada moment powinien pojawić się głos Candice Night, o pierwszym jeden z internautów napisał: „słychać magię ukrytą w dźwiękach..., a moja córeczka właśnie mi przy nim spontanicznie zatańczyła jak królowa wróżek.  Dziękujemy, że tworzysz takie czary”), bywa przepięknie tęskna („Born”). Słuchając, nie sposób oprzeć się wyobrażeniom północnobrytyjskich i skandynawskich bajecznych krajobrazów, skał, gór, wrzosowisk, morza przede wszystkim. Częstokroć muzyka Mariusza Goli jest jak żywcem wyjęta z filmów fantasy lub tych opowiadających o średniowiecznych bohaterach, zdobywcach, poszukiwaczach, podróżnikach („Glorious Battle”, „Hope Of Escape”, „On The Open Sea”) albo codziennym życiu („Fisherman’s Village”). Jest też na zakończenie hołd dla nadzwyczaj inspirującego dla twórców zwłaszcza progresywnego rocka Edgara Allana Poego („The Fall Of The House Of Usher”).

„Opowieści i legendy” to muzyka rozmarzonego wielbiciela owianych tajemnicami dziejów sięgających korzeni północnoeuropejskiej kultury, który zabiera słuchaczy w podróż ku folkowym, celtyckim, wikińsko-bitewnym – jak sam autor sugeruje – aurom.

Zapewne za sprawą autentyczności, efektowności, spontaniczności, plastyczności i literackości siły oddziaływania na wyobraźnię płyta „Tales And Legends” znakomicie sprzedaje się na Bandcamp, z każdym dniem zyskując oddanych i pełnych entuzjazmu miłośników. Tworząc i wydając ją, Mariusz Goli może nadal pozostać tym chłopcem sprzed lat, odkrywającym czar historii, książek, filmów, podróży w czasie, chłopcem, który marzenia wpisał we własną muzykę i rusza z nią w świat.

MLWZ album na 15-lecie