Holm-Lupo, Jacob - Entire Of Itself

Artur Chachlowski, Holm-Lupo, Jacob - Entire Of Itself

„Entire of Itself” to dźwiękowy dokument z norweskiej wyspy, na której mieszka muzyk i producent Jacob Holm-Lupo, najlepiej znany ze swoich progresywno-rockowo projektów White Willow oraz The Opium Cartel. Jacob wkroczył swoim solowym albumem na nowe terytoria. Jakie? To co słyszymy w jednym długim (ponad 50 mniut!) kawałku muzyki wypełniającej płytę „Entire of Itself” to pełen naturalnych odgłosów przyrody ambient i mroczny folk.

Sandøya to malutka wyspa na południowym krańcu Oslofjordu w Norwegii. Jacob przeprowadził się tam z rodziną pięć lat temu, pozostawiając wygodne, podmiejskie życie na rzecz wolnej, swobodnej i niczym nieograniczonej współegzystencji z dziką przyrodą z dala od wielkomiejskiego zgiełku i codziennego hałasu.

Jacob Holm-Lupo tak mówi o pomyśle na swój album: „Chciałem namalować obraz wyspy dźwiękami. Odkąd się tu przeprowadziliśmy staję się coraz bardziej świadomy wszystkich tonów, które wiszą w powietrzu. Zawodzenie wiatru, śpiew ptaków, szum morza, pomruki wód rozbijających się o skały, szum maszyn rolniczych, rytm silników łodzi, fragmenty rozmów spotykających się i pracujących w polu ludzi. Muzyka i dźwięki są wszędzie. A te, które towarzyszą mi teraz na co dzień należą do najpiękniejszych, jakie kiedykolwiek słyszałem”.

„Entire of Itself” zawiera nagrania ‘polowe’ - dosłownie, zostały zarejestrowane przez Holma-Lupo podczas inspirujących spacerów po wyspie. Są to zarówno odgłosy żywej przyrody, jak i przetworzone dźwięki oraz liczne sample. Co ciekawe, na „Entire of Itself” słyszymy również dźwięki ‘instrumentów’, które zostały zbudowane z przedmiotów znalezionych na wyspie: harfy z poroża, stalowe flety, bębny ze stali falistej…. I wreszcie, ponieważ domowe studio Jacoba też znajduje się na wyspie Sandøya, nasz bohater pozwolił sobie na użycie niektórych gitar, które tam ma. Słychać też szczekanie psa – zapewne tego sympatycznego Jacobowego pupila, który spogląda na nas z okładki płyty…

Całość sama w sobie nie jest jakimś sielankowym dokumentem z ‘rajskiej wyspy’. To burzliwy, czasem pogodny, czasem kojący, a czasem niepokojący dźwiękowy zapis prawdziwego, codziennego życia na odległej wyspie i jej surowego krajobrazu. Zapis, który - podobnie jak pogoda, jaka panuje nad Morzem Północnym – jest zmienny, dynamiczny, niespokojny i niepokojący. Prawdziwy.

MLWZ album na 15-lecie