Nosound - Lightdark

Maciej Stwora,

ImageWłoski muzyk Giancarlo Erra, ukrywający się pod szyldem Nosound, w trzy lata po debiutanckiej płycie „Sol29” wraca na rynek muzyczny z krążkiem pod tytułem „Lightdark”. Twórca, tak jak na poprzednim albumie, łączy tu przestrzenny i subtelny rock progresywny z ambientem. „Lightdark” urzeka zwiewnymi, melancholijnymi kompozycjami, w których słuchacz może zapoznać się z całym bogatym warsztatem Erry, gdyż jest on zarówno wokalistą, gitarzystą, jak i klawiszowcem. Płyta jest dopracowana pod każdym względem, a obcowanie z nią jest wielką przyjemnością.

 „Lightdark” składa się z siedmiu kompozycji:
  1. About Butterflies And Children. Krótki ambientowy utwór, wprowadzający słuchacza w świat delikatnych dźwięków Nosound. Łączy klawiszowe tło z piękną partią fortepianu.
  2. Places Remained. Zwarty, piosenkowy utwór. Tym razem już z udziałem sekcji rytmicznej. Słuchacz poznaje tutaj Giancarlo jako utalentowanego wokalistę i jeszcze lepszego gitarzystę. Solówka na końcu potrafi zachwycić już po pierwszym przesłuchaniu. Właśnie dla niej chce się wracać do tego nagrania.
  3. The Misplay. Cudowna, uwolniona kompozycja, zupełnie pozbawiona rytmu. Na pierwszy plan wysuwa się głos oraz delikatne dźwięki wiolonczeli, na której gra, gościnnie występująca na płycie „Lightdark” Marianne De Chastelaine.
  4. From Silence To Noise. Sam środek płyty należy do najdłuższego bo aż 15-minutowego utworu. Rozwija się bardzo powoli, wręcz ambientowo, wprowadzając słuchacza w swój tajemniczy nastrój. From Silence To Noise nabiera tempa w czwartej minucie, wraz z pojawieniem się perkusji, zyskując tym samym dość psychodeliczny wymiar w niektórych momentach. Obowiązkowo pojawia się także solówka, jeszcze bardziej potęgując emocje. W okolicy 11 minuty nagranie staje się spokojniejsze, senne, kołysząc nas już tak aż do samego finału. Perełka.
  5. Someone Starts To Fade Away. W utworze tym na słuchacza czeka niespodzianka w osobie Tima Bownessa, członka duetu No-Man, który gościnnie wykonuje tutaj partie wokalne. Jego natchniony głos nadaje wprost niesamowitego klimatu nagraniu Nosound. Pod względem muzycznym, mamy tu do czynienia z jednostajnymi, hipnotyzującymi dźwiękami fortepianu, które wzbogacone są jak zawsze przepiękną solówką gitarową.
  6. Kites. Bardzo interesujący utwór. Zaczyna się co prawda dość spokojnie i przez pierwsze kilka minut jest bardzo delikatny, jednak już w piątej minucie staje się bardziej „pokręcony”. Dzieje się tak głównie za sprawą świetnej gry perkusisty Gigi Zito, który kilka razy łamie rytm, wprowadzając tym zabiegiem sporo ożywienia do Kites. Nad całością unoszą się majestatyczne dźwięki wiolonczeli.
  7. Lightdark. Płytę wieńczy utwór tytułowy, który jest jednocześnie moim zdaniem jednym z najpiękniejszych fragmentów „Lightdark”. Ambientowy i podniosły charakter, brak rytmu, cudowna wokalna linia melodyczna i jeszcze piękniejsza partia gitary. Rzeczywiście rozjaśnia mrok. Rewelacja.

Płyta „Lightdark” to piękno w najczystszej postaci. Od samego początku chwyta za serce, wprawia w zachwyt nad umiejętnościami Giancarlo Erry i jego talentem do komponowania tak cudownych dźwięków. Jest to album zarówno dla miłośników przestrzennego, melodyjnego rocka progresywnego jak również dla fanów ambientowych, wyciszonych brzmień. „Lightdark” to piękno, które rozjaśnia mrok codziennego życia. Nic dodać, nic ująć.

MLWZ album na 15-lecie