A.C.T. - Last Epic

Artur Chachlowski,

ImageNiesamowity album. Doskonale wyprodukowany, pełen niezliczonych pomysłów i  smakowitych kąsków. Już trzeci w dyskografii tego szwedzkiego kwintetu i zdecydowanie najlepszy w jego dorobku. Urzeka niespotykanym melodycznym pięknem (prawie każdy z 14 utworów może stać się potencjalnym przebojem), wielopiętrowych harmonii wokalnych (uwaga na dwóch wspaniale uzupełniających się wokalistów: Herman Saming – Jerry Sahlin) oraz nieprawdopodobną precyzją i perfekcją wykonania. Album opowiada historię mieszkańców pewnego budynku borykających się z niesympatycznym gospodarzem domu. Humorystyczna anegdota intrygująco rozwija się z utworu na utwór, a w każdym kolejnym poznajemy kolejnych bohaterów oraz poszczególne miejsca posiadłości, w których odbywa się akcja. Pomysł na fabułę tego koncept albumu jest w sumie może niezbyt oryginalny, ale na pewno nie banalny. Przepysznie smakuje ta płyta. Bardzo dużo się na niej dzieje. Tempo, a właściwie częste jego zmiany zapierają wręcz dech w piersiach. Można odnieść wrażenie, że nie sposób nadążyć za tak pięknie i szybko podawaną muzyką. Należy podkreślić fakt, że to niesamowicie lekka płyta, co wcale nie znaczy, że ociera się ona o zwykły pop, czy komercję. Po prostu słucha się jej świetnie i z naprawdę ogromną przyjemnością. Nie wiadomo  kiedy upływa godzina, a to już koniec albumu. I pozostaje wrażenie, że nie wszystko jeszcze do nas dotarło, że jeszcze jest coś, co odkryjemy dopiero przy kolejnym uważnym przesłuchaniu. Muzycznie zespół A.C.T. przenosi nas na obszary znane z dokonań Queen, E.L.O., The Beatles i Supertramp. Chwilami, gdy głośniej zagra gitara Ola Anderssona kreuje się atmosfera a’la Rush, czy nawet Dream Theater, zaś klawisze Salina od czasu do czasu potrafią wyczarować iście emersonowski pejzaż. No i te melodie, refreny, chórki… Poezja muzyki. Ale podkreślam: odkrywa się ją dopiero po kilku przesłuchaniach. „Last Epic” to album z gatunku tych, których prawdziwe piękno ujawnia swoją magię dopiero za którymś razem, chociaż i tak już przy pierwszym przesłuchaniu całość prezentuje się wręcz znakomicie.

Utwory: 1. Intro (0:48) 2. Wailings from a Building (4:21) 3. Mr. Landlord (4:40) 4. Torn by a Phrase (5:35) 5. Ted's Ballad (3:46) 6. Dance of Mr. Gumble (2:09) 7. Wake Up (4:27) 8. Manipulator (6:13) 9. A Loaded Situation (3:29) 10. The Observer (3:07) 11. The Cause (3:26) 12. The Effect (4:39) 13. Summary (5:04) 14. Outro (1:15)

Czas całkowity: 55:34

Wykonawcy: Herman Saming / lead and backing vocals - Jerry Sahlin / keyboards, vocoder, lead and backing vocals - Peter Asp / bass guitar, backing vocals, percussion - Ola Andersson / guitars, lead and backing vocals - Thomas Lejon / drums
Wydawca: Atenzia Records
www.actworld.nu

MLWZ album na 15-lecie