Nick'n'Neal - Two Separate Gorillas (Live In Europe)

Artur Chachlowski,
ImageW trakcie wakacji 1999 i 2000 roku Neal Morse i Nick d’Virgilio, a więc dwa filary grupy Spock’s Beard odbyli „tournee” po holenderskich i niemieckich pubach. W trakcie kameralnych koncertów grali akustyczne wersje utworów swojego macierzystego zespołu, ale też i liczne covery innych wykonawców. Neal grał na gitarze  i keyboardzie, Nick na perkusji i akustycznej gitarze. Obaj produkowali się wokalnie. Nagrania zamieszczone na tym podwójnym albumie pochodzą z różnych źródeł. Większość materiału zarejestrowano w  Oldenburgu, ale najciekawszy fragment pochodzi z jednego z hamburskich pubów. Wtedy to do pary naszych bohaterów dołączył...zespół Dream Theater. Razem wykonali jazzującą wersję „Papa Was A Rolling Stone” z repertuaru The Tempattions oraz „Baba O’Riley” grupy The Who. A potem za mikrofonem stanął...Mike Portnoy (na codzień perkusista Dream Theater) i zaśpiewał „Strawberry Fields Forever” The Beatles. I albo Mike tamtego wieczoru był pijany jak bela, albo było to najgorsze wykonanie tej piosenki, jakie kiedykolwiek słyszałem. Ale reszta płyty brzmi całkiem nieźle. Szczególnie gdy Nick i Neal biorą się za takie megahity, jak gabrielowski „In Your Eyes”, genesisowskie „Carpet Crawlers”, „Ghost Train” Marca Cohna, czy wiazankę przebojów U2. W kategoriach ciekawostki należy rozpatrywać takie dziwolągi, jak niemiecki „Kleiner Gruner Kaktus”, czy irlandzką piosenkę folk, którą podobno Neal Morse śpiewa swoim dzieciom na dobranoc. Ale największą atrakcją tego dwupłytowego zestawu  jest spora ilość utworów  z repertuaru Spock’s Beard. Wiadomo, że brzmienie tej grupy jest monumentalne, chwilami wręcz ciężkie i pompatyczne. Tu, delikatne wersje „Skin”, „Distance To The Sun”, Waste Away”, „The Doorway”, czy „Can’t Get It Wrong” nabierają nowego wymiaru, nowej jakości, nowego charakteru. Jeśli więc: a) jesteście oddanymi fanami Spock’s Beard, b) lubicie akustyczne albumy progresywne, c) nie zawsze najlepsza jakość techniczna dźwięku was nie przeraża i wreszcie d) lubicie dobra muzykę potraktowaną z lekkim przymrużeniem oka, to Dwaj Goryle (tytuł zaczerpnięty z kompozycji „Time Has Come” grupy Spock’s Beard) są albumem, który z pewnością pokochacie.
MLWZ album na 15-lecie