Enigmatic Sound Machines - Telepathic Waves

Artur Chachlowski

Wiosna w pełni, słońce już mocno przygrzewa, a więc to dobry czas, by chociaż na chwilę odpocząć od stricte progrockowych wydawnictw i zwrócić się w stronę bardziej dance’owych klimatów. Chciałbym dziś zwrócić uwagę naszych Czytelników na pochodzący z Montrealu retro-futurystyczny projekt o nazwie Enigmatic Sound Machines. To muzyczne przedsięwzięcie dwójki przyjaciół z dzieciństwa, których łączy wspólna pasja do muzyki, filozofii i sztuki.

Jeremie Arrobas to członek-założyciel formacji Men Without Hats. Jest on też multiinstrumentalistą, wokalistą, pisarzem, kompozytorem, aranżerem i producentem. Twórcą setek projektów audio, wideo i sztuk wizualnych.

Thomas Szirmay to muzykolog, badacz, producent, aranżer i pisarz. Specjalizuje się w rocku progresywnym, jazz-fusion i elektronice. Jest autorem ponad tysiąca recenzji na platformach internetowych Prog Archives, House of Prog oraz na facebookowym portalu Prog Rogue.

Połączyła ich wspólna twórcza wizja oraz chęć zrealizowania swoich pomysłów, które latami czekały na swój czas w szufladzie. Czas przyszedł teraz i pod szyldem Enigmatic Sound Machines zadebiutowali niedawno albumem „Telepathic Waves”, na którym pomieścili 13 niezłych, osadzonych w synthpopowej stylistyce, utworów.

„Telepathic Waves” to album skierowany do fanów inteligentnej, ale przystępnej syntezatorowej muzyki elektronicznej. Coś w sam raz dla miłośników twórczości Kraftwerk, Gary Numana, Depeche Mode, Ultravox, OMD i Yellow Magic Orchestra, żeby wymienić tylko kilka legendarnych nazw, z którymi może kojarzyć się muzyka projektu Enigmatic Sound Machines.

Nie ma potrzeby szczegółowego opisywania każdego z wypełniających program tej płyty utworów. Bogactwo brzmień i rozwiązań melodycznych jest tak duże, że z pewnością każdy znajdzie w tym zestawie swojego faworyta. Ja mam trzech. Pierwszy z nich to hipnotyczny „1 By 1”, drugi to „Little Submarines” z zabawną wyliczanką w języku hiszpańskim (wszystkie utwory śpiewane są przez Jeremie Arrobasa po angielsku!), a trzeci - „Free At Last” (proponuję obejrzeć teledysk: tutaj), w którym słychać uniwersalny przekaz będący przejmującym wołaniem o pokój i nadzieję w tym naszym bardzo niespokojnym świecie. Ale jak już wspomniałem, każde nagranie wypełniające ten album ma w sobie spory potencjał i potrafi trafić w czuły punkt każdego słuchacza. Dzięki temu cały album wydaje się równy, spójny, odrobinę enigmatyczny i brzmi więcej niż przekonywująco.

Tak czy inaczej, powyższe referencje idealnie oddają stylistykę, po której poruszają się panowie Arrobas i Szirmay. Ich debiutanckie wydawnictwo „Telepathic Waves” jest dostępne na wszystkich platformach cyfrowych, a aby przekonać się o naprawdę wysokim poziomie wykonawczym najlepiej skorzystać z tego źródła: https://enigmaticsoundmachines.hearnow.com

MLWZ album na 15-lecie Tangerine Dream w Polsce: dodatkowy koncert w Szczecinie The Watch plays Genesis na koncertach w Polsce już... za rok Airbag w Polsce na trzech koncertach w październiku Gong na czterech koncertach w Polsce Dwudniowy Ino-Rock Festival 2024 odbędzie się 23 i 24 sierpnia