Slow Light, The - Liminal

Rysiek Puciato

Ciekawe, czy ktoś już zdiagnozował największe przywary i „choroby” naszych czasów? Pewnie tak, ale muszę dodać kamyczek do tego ogródka, choć pewnie już gdzieś w nim leży, tylko go nie zauważyłem. Ale zgłaszam: NIECIERPLIWOŚĆ – wszystko ma być już, teraz, natychmiast, bez opóźnień. Tymczasem na całą drugą płytę pt. „Pillar’s Dust” kwintetu The Slow Light przyjdzie poczekać jeszcze do 14 czerwca. Na dzisiaj zespół zdecydował się ujawnić tylko dwa single: „Paradigm” i „Silhouette”. Zanim jednak dojedziemy do nowych singli proszę poświęcić chwilę uwagi płytowemu debiutowi z 2022 roku.

Krążek pt. „Liminal” to, po dwóch instrumentalnych singlach, pierwsze pełnoformatowe wydawnictwo zespołu powstałego jako projekt solowy sygnowany przez gitarzystę i wokalistę Jacka Bolingborka z australijskiej Adelajdy. Samotne granie nie trwało jednak długo i w chwili tworzenia albumu „Liminal” The Slow Light był już kwintetem. A sam album?

Liminal – na granicy; gdzieś pomiędzy; już po czymś, ale też jeszcze przed czymś. Właśnie o tym „niezdecydowaniu” jest album, o zagubieniu pomiędzy tym kim jestem, a tym kim chciałbym być. O pustej przestrzeni pomiędzy mną dziennym i mną wieczornym, mną publicznym i mną prywatnym. Ale… płyta nie jest, jakby się mogło wydawać, depresyjną kakofonią.

Łagodne klawisze w utworze pierwszym – „For Absence” i słowa:

„W moich marzeniach

Widzę twoją twarz

A każda noc, kiedy się budzę

I widzę, że Cię nie ma

Boli…”

Głos wokalisty płynie powoli, perkusja nie łomocze…. Muzyka „zmusza” do łagodności. Nie ma tu miejsca na inne uczucia – tylko na tęsknotę.

„The Hourglass” - przyśpiesza porcupinowska gitara. Ale to przecież utwór o klepsydrze czasu. O nieodwołalnej zmianie. „…Znikaj, twój czas wyznacza klepsydra… (…) Co mam powiedzieć... co odpowiedzieć… jak mamy pojść dalej?…”. I końcówka z transowym solo na klawiszach i gitarze.

Tytułowy utwór „Liminal” – akustyczne wejście gitary i melodeklamacja. Przecież „(…) jestem w lustrze moich myśli, ukryte są w nim wspomnienia…”. I długie klawiszowe pasaże z kontrastującą, bezlitosną gitarą.

A następne utwory: „It All Lost Sense” z przepięknym prowadzącym fortepianem i „Denoument”, w którym gitary akustyczne tworzą, jakże typową dla rocka progresywnego, pasażową linię melodyczną zmuszającą do włączenia w odtwarzaczu funkcji „repeat”.

I na koniec, choć to przedostatni utwór na płycie, „Three Years Later”. Może od tego utworu należałoby zacząć słuchanie? „…To spojrzenie , które miałaś w oczach, To był nasz ostatni raz, To … spojrzenie, jakże bolało kiedy to się stało…”. Może ta ballada powinna wieńczyć dzieło?

Nowy album będzie nieco inny, ale też trochę „taki sam”. „Pillar’s Dust” będzie o samotności, odrzuceniu, ale już pierwszy singiel ,„Paradigm”, jest ostry. Gitara marszowo wyznacza szybkość odbioru tekstu. A blachy perkusji umiejętnie zagospodarowują puste przestrzenie.

Drigi singlowy utwór, „Silhouette”, wraca do korzeni, jeśli tak można powiedzieć. Łagodne unoszenie zdominowane przez pochód gitary basowej i klawiszy. Oraz słowa: „…Uciekaj od chaosu, przecież to wszystko wiesz…”.

A co do tej diagnozy przywar i „chorób” naszych czasów, to… do 14 czerwca już miesiąc z małych haczykiem. Nie wiem jak Państwo, ale ja chyba dam radę. Cierpliwości.

MLWZ album na 15-lecie Tangerine Dream w Polsce: dodatkowy koncert w Szczecinie The Watch plays Genesis na koncertach w Polsce już... za rok Airbag w Polsce na trzech koncertach w październiku Gong na czterech koncertach w Polsce Dwudniowy Ino-Rock Festival 2024 odbędzie się 23 i 24 sierpnia