Camel

Magenta - Live At The Point 2007

Artur Chachlowski,

ImageGrupa Magenta uraczyła nas drugim w swoim dorobku albumem koncertowym. Ukazuje się on na rynku niemal równo rok po występie w klubie The Point w Cardiff, który odbył się 23 listopada 2007 roku. Tego wieczoru będący w rewelacyjnej formie zespół zarejestrował nie tylko dźwięk, ale i obraz, który niebawem ukaże się na płycie DVD.

Tymczasem Magenta wypuściła na rynek dwupłytowy album CD, który jest swego rodzaju podsumowaniem kolejnego okresu działalności grupy. W odróżnieniu od swego poprzednika – albumu „Another Time Another Place”, który został nagrany na różnych scenach Europy – „Live At The Point 2007” jest zapisem jednego koncertu i ukazuje prawdziwe oblicze zespołu w bezpośredniej konfrontacji z publicznością. Dzięki temu płyta ma naturalny charakter, łagodny przebieg, spokojne tempo dawkowane kolejnymi wykonywanymi przez zespół utworami oraz spokojną narracją wokalistki Christiny Booth, która z łatwością nawiązuje żywy kontakt z widzami w trakcie przerw pomiędzy kolejnymi kompozycjami. Słuchając tego wydawnictwa, ma się wrażenie (chyba zresztą zgodne z rzeczywistością), że słuchamy koncertu w skali 1:1, bez wyciszeń, bez skrótów, bez retuszów i bez żadnych zbędnych ozdobników (czytaj: wstawek dogranych w studio na etapie postprodukcji). Trzeba przyznać, że to nieczęsto spotykany zabieg w dobie współczesnych zdobyczy technologicznych, które aż korcą niektórych artystów, by zamieniać swoje koncertowe albumy w zestaw utworów maksymalnie zbliżonych do swoich studyjnych pierwowzorów, z dołożonymi oklaskami. Na szczęście nie jest tak w przypadku najnowszego dzieła Magenty. Słuchając albumu „Live A The Point 2007” odnosi się wrażenie, jakby było się świadkiem, ba, nawet uczestnikiem tego koncertu. To wielka zaleta tej płyty. Słucha się jej wspaniale i wypada żałować, że jeszcze nigdy ten zespół nie dotarł do naszego kraju ze swoimi występami.

 

Repertuar, który Magenta prezentuje na „Live At The Point 2007” składa się w przeważającej części (za wyjątkiem jednego utworu „Anger”) z nagrań, które nie ukazały się jeszcze w swych koncertowych wersjach na żadnym z dotychczasowych wydawnictw firmowanych przez grupę Magenta. Koncert rozpoczyna się od instrumentalnego wstępu „Opus Three”, po którym zespół rozgrzewa publiczność swoim singlowym „Speechless”. Potem słyszymy „Envy”, a następnie sekwencję nagrań ze świeżutkiego wówczas albumu „Home”. W drugiej części występu Magenta dokonuje przeglądu swoich klasycznych kompozycji: dwa fragmenty „siedmiu grzechów głównych” – „Anger” i „Sloth” oraz „Man The Machine”, „Genetesis”, „The Warning” i zagrane na bis wyjątki z monumentalnej suity „The White Witch”.

Siłą rzeczy zespół nie zagrał nic z repertuaru płyty „Metamorphosis”, nad którą w czasie, gdy rejestrowany był koncert, intensywnie pracował w studiu. Trochę szkoda, bo „Live At The Point 2007”, choć to nowiusieńki album, to jego zawartość już teraz nabiera mocno archiwalnego charakteru, gdyż w trakcie swoich aktualnych koncertów grupa Magenta gra już zapewne trochę inny program.

PS. Grupa Magenta nagrała tę płytę w następującym składzie: Rob Reed (k), Christina Booth (v), Dan Fry (bg), Chris Fry (g), Martin Rosser (g) oraz Alan Mason Jones (dr). 

MLWZ album na 15-lecie