Pallas - The Cross And The Crucible

Artur Chachlowski,
ImageZaledwie (!) dwa i pół roku czekaliśmy na nową płytę grupy Pallas. Tyle bowiem czasu dzieli albumy „The Cross And The Crucible” oraz „Beat The Drum”. Fakt to o tyle zadziwiający, że Pallas przyzwyczaił już swoich fanów do znacznie dłuższych okresów oczekiwania na swoje nowe propozycje. Widocznie po triumfalnym powrocie, po długich latach milczenia i po doskonałym przyjęciu wspomnianej już płyty „Beat The Drum” muzycy postanowili zakasać rękawy i pójść za ciosem. Od razu powiem: udało się! Sięgając po nowy album tej jednej z najsłynniejszych progresywnych formacji nikt nie poczuje się zawiedziony. Znajdziemy na nim klimaty znane z  najwcześniejszych płyt tego zespołu, a  więc z czasów, kiedy to na fali odrodzenia progresywnego rocka na początku lat 80. ogromną popularnością cieszyły się produkcje Marillion, IQ, Pendragon, Twelfth Night, czy właśnie Pallas. Znajdziemy tu dojrzałe i przemyślane kompozycje świadczące o dwudziestoletnim doświadczeniu zespołu. Znajdziemy środki wyrazu, które od zawsze zachwycają fanów artrocka: chóry, orkiestralne aranże, melorecytacje, wokalizy, monumentalne kompozycje, epicki rozmach i perfekcję wykonania. Album rozpoczyna się od kompozycji „The Big Bang”. Czyż można sobie wyobrazić lepsze otwarcie? Zanim jednak ten głośny „bang” nastąpi, po cichutku, spokojnie i misternie potęgowana jest wspaniała atmosfera całej płyty. Z syntezatorowego tła wyłania się delikatny wokal Alana Reeda. Rozpoczyna się opowieść o szukaniu sensu życia, o religii, o ludzkich uczuciach, lękach i namiętnościach. A dalej jest jak u Hitchcocka – napięcie stopniowo narasta. Słyszymy porywający utwór tytułowy, po nim doskonały dynamiczny „For A Greater Glory”, następnie nieco spokojniejszy, niemal akustyczny „Who’s To Blame?”. A potem... Na płycie  „The Cross And The Crusible” jest 9 nagrań.. Nie ma wśród nich jednego słabego, średniego, nudnego, czy mniej udanego. Gdybym miał opisać je wszystkie po kolei, to brakłoby nie tylko miejsca, ale i słów, które opisałyby prawdziwe piękno tej muzyki. Bardzo podoba mi się ta płyta. Myślę, że jest ona drogowskazem,  w jakim kierunku podążać powinien rock progresywny u progu XXI wieku. I jeszcze jedno. Przed rokiem, właśnie wakacyjną porą wpadła mi w ręce płyta „God Has Failed” grupy RPWL. Poźniej stała się ona jednym z najpopularniejszych albumów roku. Coś mi się wydaje, że tak samo będzie  w przypadku nowej płyty grupy Pallas. Jak na razie to mój murowany pewniak  w kategorii  the best album of 2001.
MLWZ album na 15-lecie