Pilgrym - Pilgrimage

Artur Chachlowski,
ImageJuż jeden rzut oka na okładkę wystarczy, by popaść w prawdziwy zachwyt. Pastelowe barwy, pogodne niebo z tajemniczym globem, w oddali efektowny pałac i zachwycający żaglowiec na pierwszym planie. I postać zmęczonego pielgrzyma u stóp statuy anioła. Zieleń łąk, szmaragd wody i błękit nieba. Obrazek niczym z bajki, który przywodzi na myśl niektóre ilustracje pamiętnych płyt progresywnego rocka lat 70. A jaka muzyka kryje się pod tak zachęcającą okładką? Zanim o samej muzyce, kilka słów o zespole. Pilgrym to pochodzący z West Yorkshire kwartet (Andy Wells – v,g,bg, k, Kim Mulvihill – dr, Tony Drake – v,g i jego syn Oliver Drake – bg,g) działający na opłotkach progresywnego nurtu brytyjskiej sceny rockowej. I to na tyle głębokich, że nawet angielscy znawcy tematu mają spore problemy z umiejscowieniem tej grupy na tle innych wykonawców tego gatunku. „Pilgrimage” to wydawnictwo niezależne, sfinansowane, nagrane i wydane przez zespół samodzielnie, i to samo dzieje się obecnie z marketingiem, promocją i dystrybucją tej płyty. A że jak na niszowe przedsięwzięcie znajduje się na niej mnóstwo dobrej i wartościowej muzyki, sądzę, że warto przyjrzeć się bliżej tej nietuzinkowej produkcji (zainteresowanych odsyłam na stronę internetową zespołu www.pilgrym.co.uk). Co warte podkreślenia, to ewidentne fascynacje zespołu rockiem klasycznym, ze szczególnym uwzględnieniem dokonań grup Manfreda Manna, King Crimson, Pink Floyd i ELP. Pilgrym doskonale czuje się w utworach mocno osadzonych w dobrej rockowej tradycji, jak otwierający płytę „Circus Of The Absurd”, delikatnych fortepianowych balladach, jak „Ghost Of Years”, wieloczęściowych suitach, jak „Building A Perfect Universe Part 1 i Part 2”, instrumentalnych utworach ocierających się o styl new age, jak „Song Of The Albatross”, jak i epickich, pompatycznych kompozycjach, jak „Black Sun” (polecam fanom wczesnego King Crimson!). Dość zróżnicowany to przekrój, bardzo eklektyczna to płyta. Być może brak na niej wprawnej ręki doświadczonego producenta, który potrafiłby to wszystko ogarnąć i oszlifować, ale i tak, jak na debiut, i to będący w dodatku wydawnictwem niezależnym, trzeba przyznać, że to album wielce obiecujący, rokujący grupie Pilgrym niezwykle ciekawą przyszłość.
MLWZ album na 15-lecie