Pineapple Thief - Variations On A Dream

Artur Chachlowski,
ImageIstniał kiedyś zespół o dziwacznej nazwie Vulgar Unicorn, który prezentował dość eksperymentalną odmianę prog rocka. Zdobył sobie nawet ograniczoną popularność w rodzimej Wielkiej Brytanii, lecz po nagraniu kilku albumów zapadł się pod ziemię… Na jego prochach Bruce Soord (g,k,v), Adrian Soord (k), Nick Lang (dr) i Mark Harris (bg) zawiązali grupę o równie przewrotnej nazwie Pineapple Thief. Czegóż  zatem można spodziewać się po płycie Złodzieja Ananasów? Odpowiedź jest prosta: wspaniałej muzyki z najwyższym znakiem jakości! Nie lekceważmy tego albumu, nie przechodźmy nad nim obojętnie, bo będzie to niepowetowana strata. Płytę „Variations On A Dream” gorąco polecam tym wszystkim, którzy są w stanie docenić w muzyce jej magiczne ciepło, niepowtarzalny urok, a nade wszystkie oryginalne pomysły i doskonałą ich realizację. Pineapple Thief gra muzykę, która zadowoli miłośników klimatów spod znaku Porcupine Tree, Coldplay oraz Radiohead. Ale tego starszego, bardziej melodyjnego Radiohead, z cudownie wpadającymi w ucho refrenami i wspaniałą atmosferą wszystkich kompozycji. Ostrzegam, że począwszy od rewelacyjnego staccato otwierającego płytę w utworze „We Subside”, aż po 16-minutowy muzyczny orgazm w postaci kończącej płytę suity „Remember Us” czeka nas prawdziwa uczta dla uszu. I to uczta, od której nie sposób się oderwać. Szczęśliwi posiadacze jednej z tysiąca pierwszych kopii tego albumu otrzymali w prezencie jeszcze jeden srebrny krążek, będący zapisem 8 sesji nagraniowych zarejestrowanych pomiędzy 3, a 10 listopadem ub.r., kiedy to zespół postanowił wykorzystać „zaoszczędzony” czas w studiu i zilustrował muzycznie ten tydzień doskonałymi improwizacjami. Ale co to są za improwizacje! Jakością śmiało dorównują zasadniczemu programowi płyty, a przy tym są idealnym obrazem tego, co działo się wtedy w studiu, jaka za oknem była pogoda, w jakim nastroju byli wówczas muzycy…Wyszła z tego świetna dodatkowa płytka, która moim zdaniem dość niespodzianie mogłaby z powodzeniem zaistnieć jako osobny album. Już po tym widać, że zespół Pineapple Thief pod wodzą Bruce’a Soorda posiada jasną muzyczną wizję… I realizuje ją w konsekwentny i udany sposób. Świetny to album, póki co to dla mnie największe odkrycie 2003 roku.
MLWZ album na 15-lecie