Planet P Project - 1931: Go Out Dancing Part 1

Artur Chachlowski,
ImagePod szyldem Planet P Project kryje się jeden człowiek. Prawdziwy weteran muzyki rockowej: Tony Carey. Najbardziej znany chyba dzięki pamiętnej płycie „Rising” grupy Rainbow z 1976r. Ma on w swoim dorobku niezliczoną ilość płyt, a liczba słynnych artystów, z którymi współpracował jest doprawdy imponująca. Od pewnego czasu działa jednak w pojedynkę, umiejętnie kreując swój własny, łatwo rozpoznawalny styl. Różni się on zdecydowanie od typowego rockowego grania, dlatego też postanowił on firmować swoje eksperymentalne dokonania nazwą Planet P Project. Wydany niedawno album ”1931: Go Out Dancing” jest w zamyśle Careya pierwszą częścią historii mówiącej o cywilizacji XX wieku. Opowieść rozpoczyna się w Weimarze w latach 30-tych i obejmuje narodziny III Rzeszy, II wojnę światową (jedna z części płyty zatytułowana „Waiting For The Winter” mówi o Warszawie z 1943r.). Płytę otwiera utwór „My Radio Talks To Me” z archiwalnym płomiennym przemówieniem Hitlera, a zamyka piękna muzyka perełka o wiele znaczącym tytule „Where Does It Go?”. Dokąd zmierza nasza cywilizacja dowiemy się na płytach „Levittown” oraz „Out Of The Rain”, które będą uzupełnieniem trylogii „Go Out Dancing”. Mają one ukazać się w trakcie najbliższych miesięcy. Tymczasem cieszmy się z zawartości tej płyty. Bo naprawdę jest z czego. Tony Carey udowadnia, że jego wieloletnie doświadczenie procentuje na tej pełnej sampli i elektroniki płycie. Przede wszystkim czaruje nas on swoim ciekawym głosem, a przy tym ani przez moment nie zapomina o pięknej melodyce i świetnej, krystalicznie czystej produkcji. Doskonały to album. Zarówno dla rockmenów, jak i dla miłośników elektroniki.
MLWZ album na 15-lecie