Red Sand - Mirror of Insanity

Artur Chachlowski,
ImageNie znałem wcześniej nagrań tego zespołu. Nigdy wcześniej nie słyszałem też nazwy Red Sand. Ale teraz, gdy od miesiąca niemal bez przerwy krążek tego kanadyjskiego zespołu kręci się w moim domowym odtwarzaczu, mogę tylko powiedzieć, że to jeden z najwspanialszych debiutów. I to nie tylko tegorocznych. To jedna z najwspanialszych debiutanckich płyt, które słyszałem od wielu, wielu lat! „Mirrors Of Insanity” to prawdziwy powrót do najlepszych czasów dla prog rocka. Do może odrobinę naiwnego, ale czystego i bezpretensjonalnego grania. Takiego, jakie niegdyś zaprezentował  Marillion na swej pamiętnej płycie „Script For A Jester’s Tear”. Tak, właśnie wczesny Marillion przychodzi mi do głowy, gdy szukam muzycznych skojarzeń i podobieństw. Marillion podlany delikatnym sosem muzyki Pendragonu i wirtuozerią grupy Pallas z okolic „Sentinela”. Wspaniale brzmi ta płyta. Świetnie się jej słucha. Niewątpliwa to zasługa lidera i gitarzysty zespołu Simona Carona. To on jest kompozytorem całego materiału, to on wyprodukował tę płytę, to wreszcie on zgromadził wokół siebie muzyków, którzy idealnie zrealizowali jego pomysły. Album „Mirrors Of Insanity” ma jednak jedną, jedyną wadę. Trwa on zaledwie 40 minut. Ale jakież to wspaniałe 40 minut! Ani na moment nic się tu nie dłuży, nie przeciąga, nie ma tu zbędnej frazy, niepotrzebnego dźwięku. Wszystko łączy się ze sobą w cudowny sposób, a każdy kolejny utwór rozwija się dostojnie, płynnie i logicznie przechodzi do swojego fantastycznego finału. Tych utworów jest zaledwie cztery, z czego ostatni, „Cradle” to zaledwie dwuminutowe zamknięcie krainy magicznych dźwięków wypełniających to wspaniałe wydawnictwo. Pozostałe trzy kompozycje to prawdziwe majstersztyki. Nie sposób wyróżnić na tle innych żadnego z nich. Najlepiej wymienić tylko ich tytuły: „Blame” (12 minut), „Children Memory” (10) oraz „Mirrors Of Insanity (15). Wszystkie piękne, malownicze, epickie, cudowne, monumentalne. Wszystkie na miarę jednego z najciekawszych debiutów artystycznego rocka na przestrzeni ostatnich lat.
MLWZ album na 15-lecie