Akacia - The Brass Serpent

Artur Chachlowski,

ImageAkacia to amerykański zespół, który udanie wpisuje się w coraz popularniejszy ostatnio nurt „chrześcijańskiego progresywnego rocka”. „The Brass Serpent” jest drugim albumem w dorobku tej grupy. Dodajmy, że albumem nad wyraz udanym. Znajdujemy na nim zaledwie 4 utwory, spośród których zdecydowanie wyróżnia się trwająca blisko 40 minut kompozycja tytułowa. Już ona sama może stanowić o ogromnej sile tego wydawnictwa. Wszak niejeden „klasyczny” album rockowy zamykał się zwykle w 40-minutowych ramach. Ta wielowątkowa suita jest w swej warstwie lirycznej przypowieścią opartą na historiach biblijnych, a muzycznie swoim klimatem nie odstaje od typowej dla lat 70-tych stylistyki. Dużo tu muzycznych wycieczek w stronę twórczości Genesis, Yes, Camel, czy Gentle Giant. Gitarzysta Mike Tenenbaum potrafi zadziwić swoimi partiami gitarowymi, które często przywodzą na myśl styl Steve’a Howe’a i Steve’a Hacketta. Słychać to najlepiej w otwierającej całość kompozycji „Postmodernity”, w której to wokalista Chris Naylor daje prawdziwy koncert swoich nieprzeciętnych możliwości. Z kolei zamykający płytę utwór „The Grace Of God” jest przeurocza balladą z chwytliwym refrenem i śliczną linia melodyczną, w której niczym diament lśni sekcja rytmiczna Steve Stortz (bg) – Doug Meadows (dr). O magii tytułowej suity już pisałem. Właściwie to jedynie nagranie nr 3 na płycie zatytułowane „Olivet” jakoś słabiej przekonuje i nieco nuży. Lecz jako całość album „The Brass Serpent” prezentuje się doprawdy okazale. Już po jego nagraniu grupę Akacia opuścił keyboardzista Dave Stratton. Jego miejsce zajął Trish Lee i z tego co wiem, to z nim w składzie zespół przystąpił do pracy nad kolejnym albumem, który pod tytułem „This Fading Time” ukaże się w 2006 roku..

MLWZ album na 15-lecie