Arcansiel - Swimming In The Sand

Artur Chachlowski,
ImageArcansiel to włoski zespół neoprogresywny, który największe sukcesy święcił na przełomie lat 80 i 90, wydając trzy płyty długogrające, które rozeszły się w kilkunastotysięcznym nakładzie Zapewne brak wielkiego międzynarodowego odzewu stał się przyczyną rozwiązania grupy. Niespodziewanie, po blisko 10 latach przerwy w trakcie minionych wakacji Arcansiel powrócił, wydając płytę „Swimming In The Sand”. Dość ciekawy to powrót. I to z wielu względów. Raz, że to wcale nie album premierowy, a kompilacyjny. Jedyną nową kompozycją jest przebojowa piosenka „Swimmer In The Sand”, która ze swoją chwytliwą linią melodyczną śmiało mogłaby podbijać radiowe playlisty. Dwa, że pozostała muzyczna zawartość tej płyty nie jest zwyczajnym przekrojem przez najlepsze fragmenty dotychczasowych płyt. Tak, są to wyłącznie starsze utwory, ale nagrane na nowo, specjalnie dla potrzeb  niniejszego wydawnictwa. A że Arcansiel A.D. 2004 w swoim składzie ma aż 3 nowych muzyków, to trzeba przyznać, że nowe nabytki zdecydowanie wpuściły powiew świeżego powietrza w brzmienie zespołu. Stąd murowany efekt zaskoczenia w postaci niespodziewanie innego, chwilami zdecydowanie różniącego się od „starego” klimatu poszczególnych kompozycji. Dodajmy, bardzo przyjemnego zaskoczenia, i to zarówno w warstwie wokalnej (świetny Paolo Baltaro), jak i instrumentalnej (Gianni Opezzo, Sandro Marinoni, Kristian Mellergaard Hansen). Obiektywnie rzecz ujmując, trzeba przyznać, że nagrania Arcansiela wręcz zachwycają swą wspaniałą melodyką, polotem i wielkim profesjonalizmem wykonania. Słychać w nich nieprawdopodobny rozmach kompozytorski i pewność co do pewnych, czasami wręcz zaskakujących i kontrowersyjnych pomysłów (m.in. niespotykane jak na typowego prog rocka wyeksponowanie saksofonu). Stylistycznie propozycje Arcansiela umieściłbym gdzieś w bliskim sąsiedztwie grup Jadis, Pallas czy Sylvana i to właśnie sympatykom tych formacji najgoręcej polecałbym to pełne prawdziwego uroku wydawnictwo. Pierwszy spektakularny krok na drodze do triumfalnego come backu został zrobiony. Teraz nie pozostaje nic innego, jak czekać na album z całkowicie premierowym materiałem. Mam nadzieję, że nie za długo...
MLWZ album na 15-lecie