Slychosis - Mental Hygiene

Przemysław Stochmal,

ImagePochodząca z Missisipi formacja Slychosis pod koniec ubiegłego roku poszerzyła swój płytowy dorobek o nowy album zatytułowany „Mental Hygiene”. Poprzednimi dwiema płytami, z którymi w swoim czasie mieli okazję zapoznać się Słuchacze i Czytelnicy MLWZ, grupa przyzwyczaiła do muzyki napuchniętej od różnorodnych, niekiedy dość ciekawych pomysłów, ale w ostatecznym rezultacie muzyki przez swoją eklektyczność niekoniecznie dobrej w odbiorze. Wraz z trzecim swoim krążkiem Slychosis zmienia linię działania, niestety jednak z miernym skutkiem.

Bez specjalnych dźwiękowych eksperymentów, bez mniej lub bardziej zuchwałych prób łączenia różnych muzycznych stylów, bez wprowadzania dodatkowo urozmaicających nagrania pozamuzycznych odgłosów, grupa pod przewodnictwem Gregga Johnsa postanowiła nagrać album składający się z pięcio-siedmiominutowych kompozycji, bazujących na progrockowych patentach, przyprawianych tu i ówdzie cięższym brzmieniem gitar. Niestety, po obraniu tym razem konkretnie ukierunkowanej drogi stylistycznej, formacji Slychosis nie udało się sprostać zadaniu stworzenia muzyki ciekawej i wciągającej. Bez przesady można stwierdzić, że muzyka na „Mental Hygienie” jest po prostu bezbarwna i nieporywająca. Nawet pomijając fakt kiepskiej produkcji albumu, trzeba przyznać, że kompozycje składające się na jego program brzmią zdecydowanie bardziej niczym wersje demo, aniżeli gotowe do zaprezentowania słuchaczom utwory na oficjalny album. Wrażenie to dodatkowo pogłębiają niektóre linie wokalu, wyśpiewane jak gdyby od niechcenia. Trudno zatem przebrnąć przez album od początku do końca za jednym razem, mimo że trwa on niewiele ponad pięćdziesiąt minut. Być może poza krótkim, ale wyrazistym, nagranym z pogłosem solo na trąbce, na „Mental Hygiene” ciężko znaleźć coś naprawdę ciekawego.

Nie ulega wątpliwości, że na trzecim albumie grupa Slychosis ostudziła swoje debiutanckie pragnienia dzielenia się ze słuchaczami całym naręczem różnej maści pomysłów na interesujące progrockowe utwory. Nie da się jednak określić tejże zmiany mianem okrzepnięcia i przejścia w bardziej dojrzały okres twórczości, wszak pojawiające się na „Mental Hygiene”, pozbawione energii i ciekawych rozwiązań utwory, każą raczej nazwać ten album krokiem wstecz Gregga Johnsa i spółki. 

www.mals.ru

MLWZ album na 15-lecie