D Project

HellHaven - Anywhere Out Of The World

Paweł Świrek, HellHaven - Anywhere Out Of The World

Cztery i pół roku – tyle zespół Hellhaven kazał fanom czekać na swoje kolejne wydawnictwo. Tyle lat upłynęło od premiery płyty „Beyond The Frontier”. Ci, którzy byli obecni na koncercie Antimatter w krakowskiej Rotundzie w 2015 roku (Hellhaven był wtedy supportem) mieli już przyjemność usłyszeć na żywo wczesne wersje większości utworów z wydawnictwa, które 4 marca ukazuje się pod tytułem „Anywhere Out Of The World”.

Płyta rozpoczyna się od dźwięku syren alarmowych (coś w podobnym stylu, jak kompozycja „Chaos” grupy Millenium), a po chwili wchodzą gitarowe brzmienia, dość charakterystyczne dla Hellhaven, znane chociażby z początku EP-ki „Art For Art Sake” (czyżby wspomnienie studia, w którym nagrywany był poprzedni album zespołu?). Ale muzyka wydaje się jakby nieco spokojniejsza niż na wcześniejszych wydawnictwach. Pod koniec tytułowego utworu mamy imponujące solo gitary. Na płycie dominują długie, rozbudowane wielominutowe kompozycje, z jednym drobnym wyjątkiem: krótkim instrumentalnym „21 Grams”. W drugim utworze - „Ever Dream This Man” - mamy piękne brzmienie skrzypiec połączone z klawiszami, a całość uzupełnia znakomita wokaliza. Dalej mamy już typowe elementy dla stylu Hellhaven. W tym utworze słyszymy gościnnie grającego na trąbce Erwina Żebro. Wykonuje on solo w końcowych fragmentach utworu. W „First Step Is The Hardest” Sebastian Najder wzbija się na wyżyny swych możliwości głosowych zahaczając o screaming znany z ekstremalnych gatunków metalu. Pod koniec utworu pojawiają się orkiestracje, dzięki czemu utwór zyskał symfoniczne zakończenie. Delikatnym i krótkim instrumentalnym „21 Grams” przechodzimy łagodnie do utworu „Res Sacra Miser”. W jego środkowej części słyszymy wokale Edyty Szkołut – na co dzień wokalistki zespołu Nonamen. W tej kompozycji mamy też growle, a także zaskakująco pojawiające się brzmienie skrzypiec. Z kolei „They Rule The World” to najdziwniejsza kompozycja na płycie. W utworze tym Sebastian Najder gra na ukulele (półtora roku wcześniej można było to zobaczyć na żywo, gdy Hellhaven supportowali Antimatter). Poza ukulele w utworze tym jest sporo wpływów orientalnych. Całości dopełnia brzmienie trąbki. W środku, w formie żartu, znajdujemy fragmencik zagranej na gitarze kompozycji Abby „Lay All Your Love On Me”.

Potem przychodzi pora na dwie nieco krótsze kompozycje, z których pierwsza – „Overwiew Effect” łatwo wpada w ucho i moim zdaniem idealnie nadawałaby się do lansowania na przebój. Najdłuższa kompozycja w tym zestawie – „The Dawn & Possibility Of An Island” - została umieszczona na samym końcu płyty i stanowi jej godne zakończenie. Dużo dzieje się w tym utworze, a jego środkowa część zawiera coś w rodzaju buddyjskich modłów. Jest to też zarazem… pierwszy singiel z tejże płyty. Pod koniec tego dziewięciominutowego utworu czające się w tle klawisze znakomicie wpasowują się w resztę instrumentarium. Charakterystycznym elementem tego utworu są syntezatorowe dźwięki przypominające trąbkę. Potem słyszymy już tylko milknący z czasem dźwięk gitary i… mamy koniec płyty.

Otrzymaliśmy spójną i udaną płytę, na której rock progresywny miesza się z post rockiem i metalem, a wszystko to zanurzone jest w nutce wpływów muzyki Dalekiego i Bliskiego Wschodu. W stosunku do poprzedniego albumu muzyki jest o około 10 minut więcej, znacznie więcej jest też eksperymentów z innymi instrumentami niż gitary (trąbka, ukulele), tak jakby zespół pociągnął bardziej ambitnie pomysł z utworu „Perikarion” (w którym charakterystycznym elementem było brzmienie skrzypiec), więcej jest też klawiszy (które zwyczajowo były w Hellhaven tylko dodatkiem), no i najważniejsze – teksty stanowią jedną spójną całość, czyli mamy do czynienia z albumem koncepcyjnym.

Teraz pozostaje czekać na koncerty, a wtedy przekonamy się czy zespół postanowi grać na żywo cały lub prawie cały materiał z płyty „Anywhere Out Of The World” (jak to miało miejsce po wydaniu „Beyond The Frontiers”) czy raczej wymiesza utwory z nowego krążka z wcześniejszymi…

MLWZ album na 15-lecie