Liquid Tension Experiment - 2

Artur Chachlowski,
ImageO tym, że muzycy grupy Dream Theater do spokojnych duchów raczej nie należą wiadomo było od dawna. W przerwach pomiędzy kolejnymi albumami swojego macierzystego zespołu od kilku już lat uczestniczą oni w przeróżnych muzycznych projektach. Liquid Tension Experiment jest jednym z nich. Tworzą go John Petrucci (g), Mike Portnoy (dr), Jordan Rudess (k) oraz jedyny muzyk w tym gronie nie związany z Dream Theater – Tony Levin (b). Niewtajemniczonym podpowiem, że od 20 lat stanowi on podporę formacji King Crimson. Pierwszy efekt współpracy tych panów ujrzał światło dzienne przed dwoma laty. Zyskał on sobie wtedy miano dzieła bezkompromisowego, ale i kontrowersyjnego. Zawierał całą masę improwizacji mocno ocierających się o jazzrockowe, a nawet free jazzowe klimaty. Najnowsza propozycja kwartetu LTE to album już bardziej przemyślany i usystematyzowany. Wprawdzie ciągle sporo tu mocnych instrumentalnych odjazdów, ale nie brakuje także i nastrojowych, chwytających wręcz za serce utworów. Na szczególne wyróżnienie zasługuje kończąca płytę akustyczna  ballada „Hourglass” zagrana w duecie przez Petrucciego i Rudessa. Nastrój intymnej i sennej atmosfery czyni z tej miniaturki wspaniałą kołysankę do poduszki.  Z kolei bardzo rozbudowany wielowarstwowy utwór „When The Water Breaks” brzmi jakby był żywcem wyjęty z najnowszego dzieła Dream Theater „Scenes From A Memory”. Natomiast takie kompozycje, jak „Acid Rain”, czy „Chewbacca” przywodzą na myśl intensywne, kipiące od gorącego rytmu instrumentalne improwizacje znane z ostatnich dokonań King Crimson. Już chociażby te trzy  przykłady dowodzą, że nowy projekt LTE adresowany jest przede wszystkim do zwolenników karmazynowych nastrojów skrzyżowanych ze stylistyką Dream Theater.  Jeśli jeszcze ktoś w dodatku kocha atmosferę jazzrockowych jamów oraz wynikające  z nich karkołomne, acz  wirtuozerskie  popisy instrumentalne ten z pewnością zamiast tytułowej dwójki przyzna tej płycie najprawdziwszą piątkę. Dla mnie, zawsze wymagającego od najbardziej nawet uznanych artystów czegoś więcej, będzie to piątka z małym minusem.
MLWZ album na 15-lecie