Lizard - W galerii czasu

Artur Chachlowski,
ImageAlbum ten powstał w 1996 roku, ale warto wiedzieć, że jak na debiut wyczekiwała na jego wydanie niezliczona rzesza fanów. Przekazywana po Polsce pocztą pantoflową wieść o doskonale prezentującej się na żywo grupie doprowadziła do ogromnego zainteresowania debiutanckim krążkiem tego zespołu. Legenda o ogromnych możliwościach pochodzącej z Bielska – Białej grupy potwierdziła się po ukazaniu się płyty. Lizard zaprezentował na niej swe bezkompromisowe i odważne oblicze. Oblicze stylistycznie mocno zakotwiczone w starych osiągnięciach King Crimson, ale niepozbawione też oryginalnych elementów, które sprawiły, że albumu „ W galerii czasu” słuchało się wtedy z zapartym tchem. Po latach należy stwierdzić, że ta muzyka nie zestarzała się ani trochę. Dynamizm, synkopowe rytmy i potok cudownych dźwięków dociera do uszu słuchacza z każdej pojedynczej nuty. Utworom długim i bardzo rozbudowanym, jak „Każdy dzień to więcej ran w twej głowie” i „W krainie szmaragdowego jaszczura” towarzyszą liryczne i autentycznie piękne (a w dodatku bardzo mądre w warstwie tekstowej) nagrania „Ogród przeznaczenia” i „Autoportret”. Świetna, przemyślana i prowokująca do myślenia to muzyka, która broni się doskonale i z pewnością teraz, po latach jest w stanie pociągnąć za sobą tłumy nowych wielbicieli. W wersji zremasterowanej do oryginalnego programu dołożono 3 nagrania koncertowe. Szkoda tylko, że oprawa graficzna książeczki jest jakby mniej interesująca, a co najgorsze, brakuje w niej tekstów poszczególnych kompozycji.
MLWZ album na 15-lecie