Nonamen - Interior's Weather

Paweł Świrek, Nonamen - Interior's Weather

Od wydania płyty „Obsession” minęły aż 4 lata i wreszcie doczekaliśmy się kolejnego wydawnictwa krakowskiego zespołu Nonamen. Od tamtej pory nieznacznie zmienił się skład, niewielkim zmianom uległa też muzyka.

W postaci „Interior’s Weather” otrzymaliśmy trwający 35 minut album koncepcyjny. Tytuły poszczególnych utworów mają ścisłe powiązania ze zjawiskami pogodowymi, ale to nie jest płyta o pogodzie. Pogoda jest tu użyta trochę w formie metafory, zaś teksty opisują poszczególne stany relacji pomiędzy dwojgiem ludzi. Jak sugeruje tytuł – można to określić jako „pogoda ducha”, choć to oklepany zwrot (popową piosenkę o takim tytule śpiewała przed laty Hanna Banaszak). Płyta ogólnie jest dość mroczna, a długimi chwilami niesamowicie klimatyczna.

Jej program stanowi siedem jakże różnych kompozycji tworzących spójną całość. Najpierw mamy delikatny wstęp, po którym następuje utwór „The Rain”. Pierwsze dźwięki to odgłosy padającego deszczu. Początkowo jest spokojnie, a potem przychodzi sygnał alarmowy. Napięcie rośnie, a potem następują dwie bardzo intensywne kompozycje o tytułach związanych z burzą. W „The Storm (ab Ira)” dominują growle. Potem jest delikatna miniaturka z unisono skrzypcowo – gitarowym jako cisza po burzy. Dalej znajdujemy najdłuższą kompozycję na albumie, czyli „The Fog”. Rozpoczyna się ona spokojnie i mrocznie. Z każdą chwilą napięcie rośnie i dochodzimy do bardzo intensywnego grania. Znowu pojawiają się growle i screaming znane z kompozycji „The Fog”, ale w nieco spokojniejszym i jeszcze mroczniejszym ujęciu. Zaś na samym końcu płyty znajdujemy spokojniejszą i zarazem krótszą kompozycję zatytułowaną enigmatycznie „D.E.W.”.

Tym sposobem otrzymaliśmy około 35 minut mrocznego, aczkolwiek bardzo spójnego materiału. Brak żywego perkusisty zupełnie nie przeszkadza w odbiorze muzyki (automat perkusyjny został zaprogramowany znakomicie – to bardzo na plus), a i pod względem dynamiki płyta wypada znacznie lepiej od poprzedniej. Zdecydowanie polecam i pozostaje czekać na koncerty zespołu (dawno już ich nie było), by przekonać się jak materiał z „Interior’s Weather” wypadnie w wersji na żywo.

MLWZ album na 15-lecie