D Project

Maglev, Joost - Alter Ego

Artur Chachlowski, Maglev, Joost - Alter Ego

Holenderski muzyk Joost Maglev od najmłodszych lat rozwijał swój talent muzyczny i uczył się grać na wielu instrumentach. Działał w grupach Slightly Spring, Galanor, a obecnie jest członkiem zespołu Equisy.

Kilka lat temu wybudował domowe studio nagraniowe i zaczął w nim nagrywać swoją muzykę. Zaowocowało to jego pierwszym solowym albumem „Overwrite The Sin”. Wydany niedawno przez wytwórnię Bad Elephant krążek „Alter Ego” jest jego drugą długogrającą płytą. Zawiera ona muzykę, którą można wpisać w ramy obejmujące dokonania zespołów Queen, Styx, Kansas, City Boy, a nawet Ayreon. Mnie wydaje się jednak, że brzmieniom wyczarowywanym przez Magleva najbliżej jest chyba do szwedzkiego Jono. Uważni Czytelnicy naszego portalu pamiętają zapewne płyty „Requiem” (2013), "Silence” (2015) czy „Life” (2017). Jeżeli podobały się Wam one, to płyta „Alter Ego” z pewnością także przypadnie Wam do gustu.

Muzyczne propozycje Joosta Magleva to mieszanka pompatycznego rocka o bardzo wysublimowanej melodyjnej wrażliwości z wyraźnym progresywnym zacięciem oraz z licznymi barokowymi ozdobnikami. To dojrzale brzmiąca porcja muzyki, za pomocą której Joost opowiada historię autora zmagającego się z wypaleniem i kryzysem twórczym. Kto wie, najprawdopodobniej zawiera ona elementy autobiograficzne (może to sugerować tytuł albumu), lecz szczerze powiedziawszy, nawet jeżeli by tak było, to na płycie ani przez moment nie sposób dostrzec jakiegokolwiek śladu kryzysu twórczego. Wręcz przeciwnie, Joost potrafi w mistrzowski sposób budować podniosłą atmosferę i na długie chwile przykuwać uwagę odbiorcy, co najlepiej słychać w kompozycjach „Ever After”, „Corpus Christi” i „Demon” czy też zaskakująco przebojowym „Angel”. Wszystkie one są prawdziwą ozdobą płyty „Alter Ego”, lecz nie tylko w takich patetycznie brzmiących utworach objawia się wielki talent Magleva. Niezłe wrażenie robią też bardziej liryczne fragmenty, jak na przykład rozdzielona na intro oraz outro kompozycja „Lucid Dreams” pełniąca na tym albumie rolę muzycznej klamry spinającej całość niczym twarde okładki dobrą książkę.

Joost Maglev gra na „Alter Ego” na wszystkich instrumentach, niemniej do pracy w studiu zaprosił kilka znanych postaci, które tu i ówdzie odciskają swój wyraźny ślad na muzyce naszego bohatera. Na liście gości znajdujemy m.in. tak znane nazwiska, jak Arjen Anthony Lucassen (Ayreon), Annie Haslam (Renaissance), Mark Bogert (Knight Area), Sebas Honing i Stefan Maas (obaj w grupy Equisa) oraz znanego solowego australijskiego artystę Bena Cravena.

Wystarczające rekomendacje? Przekonajcie się sami. Na pewno warto poznać bliżej tego artystę oraz jego nowy album.

MLWZ album na 15-lecie