D Project

Skys, The - Automatic Minds

Artur Chachlowski, Skys, The - Automatic Minds

Trzymam w ręku nowy album litewskiego zespołu The Skys. To już czwarte wydawnictwo tej grupy (dwa poprzednie, „Colours Of The Deserts” z 2011 i „Journey Through The Skies” z 2015 roku, przedstawialiśmy na naszych małoleksykonowych łamach) i kto wie czy nie najlepsze, najciekawsze i mieniące się największą feerią pięknych muzycznych kolorów.

The Skys to kwartet, w którego skład wchodzą: Justinas Tamasevicius (gitara basowa), Ilja Molodcov (perkusja) oraz Jonas Ciurlionis (gitary i śpiew) i Bozena Buinicka (instrumenty klawiszowe i śpiew), ale to dwoje tych ostatnich przez cały czas nadaje ton wydarzeniom na płycie zatytułowanej „Automatic Minds”.

Do nagrań zaproszono kilku znakomitych gości. Najbardziej znane nazwiska to Snowy White, Rob Townsend, Durga McBroom oraz Neil Taylor (gitarzysta w zespole Robbiego Williamsa).

Płyta rozpoczyna się z wysokiego C, od bardzo dynamicznego nagrania „Get Rid Of This”. Świetnie prezentuje się w nim wokalnie Bozena Buinicka – na co dzień studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak się okazuje, studiowanie w Krakowie nie przeszkadza jej w komponowaniu i nagrywaniu wraz ze swoimi litewskimi kolegami bardzo ambitnego materiału. Oznaczony indeksem 2 utwór tytułowy wykorzystuje partie saksofonu utrzymane w stylu Pink Floyd oraz bogate hammondowe brzmienia w stylu Deep Purple. Zapętlone partie wokalne Bozeny i Jonasa wprowadzają wciągający, nieomal hipnotyczny nastrój. „The Guardian Of The Water Tower” to epicka, choć w sumie dość zwięzła piosenka, która tętni życiem nadawanym przez soczystą gitarę i fajną linię melodyczną. Z kolei „Singing Tree” to cicha i senna ballada okraszona efektowną partią saksofonu i jest to właściwie jedyny spokojniejszy fragment tego wydawnictwa. Płyta „Automatic Minds” pełna jest bowiem żywiołowej, tętniącej energii, niesamowitego tempa oraz dynamicznie rozwijającej się akcji.

Bo taki „Templar’s Last Stand” to zdecydowanie jeden z bardziej rockowych fragmentów tego albumu ozdobiony połyskującymi dźwiękami klawiszy, wysmakowaną sekcją środkową i solówką będącą prawdziwym hołdem pamięci Jona Lorda. Z kolei „Love Of Life” zaczyna się i kończy wspaniałym, melodyjnym gitarowym solo. To w tym właśnie utworze słyszymy Snowy White’a. Pomiędzy jego popisowymi partiami gitar słyszymy dwojących się Bozenę i Jonasa, którzy nie tylko swoim śpiewem, ale i finezyjnie wykonywanymi partiami instrumentalnymi powodują, że nagranie to można uznać za największą ozdobę tego wydawnictwa. A dalej sprawy znowu nabierają tempa…

We wspaniale rozwijającym się „Dry Water” mamy prawdziwy mistrzowski popis Durgi McBroom, wykonującej bardzo przyjemną wokalizę, a cały utwór ze swoim orientalnym motywem instrumentalnym staje się fajnym wprowadzeniem do trwającego osiem minut epickiego nagrania „Dead End”. W tym właśnie utworze The Skys demonstruje to, co potrafi najlepiej: mamy tu więc pierwszorzędne wokale (Jonas i Bozena po raz kolejny pokazują jak dobrze współgrają ze sobą ich głosy), świetne melodie i solówki (polecam szczególnie gitarową końcówkę), intensywne budowanie nastroju (jak chociażby długie fortepianowe intro), że nic tylko słuchać, słuchać i słuchać. Nie ukrywam, że to mój ulubiony utwór tej płyty. I właściwie po tym tak efektownym finale mogłaby się ona tutaj już zakończyć, tymczasem jednak rozlegają się dźwięki jeszcze jednej piosenki – „Communication”. To taki dodatkowy smaczek, wisienka na torcie i kropka nad „i” postawiona przez tę litewską formację, która na albumie „Automatic Minds” naprawdę prezentuje się jako bardzo dojrzały, dorosły, pewnie stawiający swe kroki, zespół.

To dobry, pełen znakomitego tempa i jeszcze znakomitszych piosenek, album. Wydany starannie, brzmiący znakomicie (mastering został wykonany w londyńskim studiu Abbey Road), pełen nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Praktycznie od pierwszego przesłuchania czułem się nim mile zaskoczony, a częste powroty do muzyki z tej płyty, do czego jakość nagrań wypełniających „Automatic Minds” jednoznacznie zachęca, powodują, że za każdym razem gdy słucham „Automatic Minds” odkrywam w muzyce The Skys coś nowego…

MLWZ album na 15-lecie