IQ - Nine In A Pond Is Here

Paweł Świrek, IQ - Nine In A Pond Is Here

Po wydaniu płyty „The Wake” wokalista Peter Nicholls opuścił IQ. Na jego miejsce zespół pozyskał Paula Menela. Omawiane przeze mnie dzisiaj to dwupłytowe winylowe wydawnictwo jest tak naprawdę debiutem Paula Menela w szeregach IQ, choć pozycja ta figuruje jako official bootleg.

W 1991 roku zawartość stron A, B i C została wydana przez wytwórnię MSI na płycie CD z zupełnie inną w stosunku do oryginału, okładką. Strona A zawiera nowe wersje utworów z „Seven Stories Into Eight”. Słyszymy tu dojrzalszy zespół niż kilka lat wcześniej, chociaż klimat nagrań jest nieco inny. Stronę B wypełnia nowa wersja suity „Last Human Gateway”, która z Paulem Menelem brzmi całkiem poprawnie. Strona C to już utwory znane z „The Wake” uzupełnione o instrumentalną wiązankę standardów Glena Millera (wiązanka ta była czasem grana na koncertach).

Sporą ciekawostką jest strona D płyty. Zawiera ona kilka krótkich, miniatur muzycznych wypełnionych eksperymentalnym brzmieniem. Niektóre z dźwięków w utworze „Flak” przypominają odgłosy znane z eksperymentalnego „My Legs” (z wydanego później „The Lost Attic”), w „The Story Of Cow And The Grocery Boys” pojawiają się taneczne brzmienia znane z początków zespołu oraz popisywanie się skatem. Jest to zarazem najdłuższa kompozycja na stronie D. „Lost Horizon” to instrumentalna miniatura wyglądająca na próby tworzenia jakiegoś utworu. „Robo II” do złudzenia przypomina „My Legs” (identyczna zabawa głosem, tylko inne dialogi). „Funk Is In My Brain” to elektroniczny koszmarek, osobiście kojarzący się nie tyle z Italo Boot Mix vol 1, co z zamieszczonym tam fragmentem „Feel The Drive” z repertuaru Doctor’s Cat. „Stomach of Animal” to dość dynamiczna i chwytliwa kompozycja z eksperymentalnym zakończeniem, a zamykający płytę „Sno It Pe Crep (Truth)” brzmi jak utwór odtworzony od tyłu. Kończący go krótki odgłos został zapętlony na końcowej rozbiegówce płyty i zapętla się w nieskończoność, jeśli się nie podniesie igły (albo jeśli mechanizm gramofonu tego nie dokona).

Płytę tą można traktować jedynie w kategorii ciekawostek wydawniczych, gdyż niewiele wnosi ona do twórczości zespołu. Może zespół powinien pomyśleć o wypuszczeniu tego materiału w formacie cyfrowym (mp3) jako bonus do któregoś z regularnych wydawnictw (tak jak zrobiono z „Seven Stories Into Eight” na wznowieniu debiutu)? Ale to tylko pobożne życzenie.

MLWZ album na 15-lecie